Chodzi o łyżwiarski sprint drużynowy. – To bardzo widowiskowa, trzymająca w napięciu konkurencja. Szkoda, że nie ma jej w programie igrzysk. Może kiedyś zostanie do niego włączona – mówi Karolina Bosiek (KS Pilica Tomaszów), mistrzyni Europy w tej specjalności. Złoty medal w sprincie drużynowym zdobył też jej kolega klubowy Szymon Wojtakowski.
Od dekady ta konkurencja jest rozgrywana na zawodach międzynarodowych i Polacy są w niej potęgą. Niemal każdą rywalizację w sprincie drużynowym w Pucharze Świata kończą z medalami. Na mistrzostwach świata (od 2020 r.) wywalczyli pięć krążków (dwa srebrne i trzy brązowe), a w czempionacie Starego Kontynentu (od 2018 r.) aż osiem (cztery złote, jeden srebrny i cztery brązowe). Dwa z najcenniejszego kruszcu zdobyli w miniony weekend podczas mistrzostw Europy w Arenie Lodowej w Tomaszowie. Pierwszego dnia zawodów worek z medalami dla Polaków otworzyły Kaja Ziomek-Nogal, Martyna Baran i Karolina Bosiek, wygrywając z ogromną przewagą nad Belgijkami i Niemkami.
Filarem drużyny jest od lat K. Bosiek, która rok temu na PŚ w Arenie też poprowadziła polski zespół do zwycięstwa (również w końcowej klasyfikacji tego dystansu). – Wtedy także był złoty medal, ale bieg był wolniejszy o około sekundę. Teraz wszystko układało się zgodnie z planem. Na pewno pomogło wsparcie kibiców, które dodawało nam werwy. Jak zawsze kończyłam cały bieg. Nogi już trochę piekły, ale wiedziałam, że jestem dobrze przygotowana i dam radę utrzymać prowadzenie. Tak też się stało – relacjonowała Karolina.
Złoty medal zdobyła także broniąca tytułu polska drużyna męska. Nasi łyżwiarze wygrali z zespołem Niderlandów zaledwie o 0,02 s. Trzecia lokata przypadła Norwegom. Miejsce Damian Żurka w składzie Biało-Czerwonych zajął jego młodszy kolega Szymon Wojtakowski (jechał razem z Markiem Kanią i Piotrem Michalskim). – Wspólnie z Damianem zdecydowaliśmy, że odpuści ten start. W tej konkurencji są duże prędkości i duże ryzyko. Woleliśmy dmuchać na zimne, pamiętając sytuację, jaka miała miejsce rok temu na PŚ. Przecież za chwilę są igrzyska – mówi Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy w PZŁS i szef polskiej misji olimpijskiej na igrzyska we Włoszech.
Szymon dostał szansę i ją wykorzystał. Jeździł w tej konkurencji już wcześniej na PŚ (wtedy Polacy zajęli czwarte miejsce). – Cieszyłem się, że mogę wystartować. Biegi drużynowe wywołują u mnie dodatkowe motywacje. Wiem, że pracuję nie tylko dla siebie. Piotr bardzo mądrze rozpoczął bieg. Marek niesamowicie przejechał drugą rundę, z której zresztą jest znany. Uważam, że mieliśmy bardzo dobrą zmianę, dzięki czemu mogłem zachować siły na sam koniec. Różnice między drużynami były małe, ale po to jechaliśmy, żeby wygrać u siebie – stwierdził S. Wojtakowski, dla którego był to pierwszy seniorski medal w imprezie międzynarodowej.
Po brąz w biegu drużynowym (wspólnie z Magdaleną Czyszczoń i Zofią Braun) sięgnęła też jego koleżanka klubowa Natalia Jabrzyk. Polki pokonały Niemki w swojej parze. Złoto wywalczyły Holenderki, a srebro Belgijki. – Przed biegiem nie skupiałyśmy się na tym, żeby zdobyć medal, ale żeby dobrze przejechać dystans w grupie i przekazywać sobie energię. To było kluczowe dla nas, żeby maksymalnie wykorzystać potencjał, który testujemy na treningach. Na trybunach było mnóstwo znajomych twarzy. Doping bardzo nam pomógł – powiedziała Natalia.
W rywalizacji mężczyzn w tej konkurencji Polacy w składzie: Vladimir Semirunnii (KS Pilica), Szymon Palka i Marcin Bachanek (obaj KS Arena) zajęli piąte miejsce. Złoto zdobyli Włosi, srebro Holendrzy, a brąz Norwegowie. Biegi drużynowe są w programie igrzysk olimpijskich, ale polskie drużyny nie zdobyły w tej konkurencji kwalifikacji.



Komentarze