We wtorek, 4 listopada, odbyła się 27. w tej kadencji sesja Rady Miejskiej. Obrady zwołano w trybie nadzwyczajnym tylko w jednym celu. Chodziło o podwyższenie opłaty śmieciowej dla części mieszkańców o blisko 50 procent oraz o uchwalenie nowego systemu naliczania tej opłaty dla mieszkańców domów wielolokalowych. Powiązanie odpadów z ilością zużytej wody spowoduje poważny wzrost opłat w blokach, nawet o 100 procent.
Na poprzedniej "normalnej" sesji radni wykreślili z porządku obrad trzy punkty, związane z opłatami śmieciowymi. Wnioskujący o tę zmianę uważali, że podjęcie tak ważnych uchwał, które w dodatku niosą prawdziwą rewolucję systemu naliczania opłaty śmieciowej, wymaga wnikliwego zapoznania się z konsekwencjami tej decyzji dla mieszkańców. W dodatku dzielą tomaszowian na mieszkańców domków jednorodzinnych, dla których przewidywana jest 50-procentowa podwyżka, oraz mieszkańców blokowisk, dla których opłata śmieciowa ma być naliczana od zużycia wody, a podwyżka trudna jest do oszacowania.
Odmiennego zdania byli radni z KWW Marcina Witko, czyli ludzie prezydenta miasta, który tą rewolucję zaproponował.
Dyskusja o zmianie porządku obrad przerodziła się wtedy w dyskusję o systemie naliczania opłaty śmieciowej i sposobach uszczelniania systemu, w którym wielu mieszkańców Tomaszowa uchyla się od wnoszenia tych opłat. Dyskusja ta, choć trwała blisko dwie godziny, nikogo nie przekonała. Wyniki głosowania były zgodne z podziałem politycznym Rady Miejskiej. Za przyjęciem wniosku opowiedziało się 12 radnych, a tylko 9 było przeciwnych.
Jednak już po tygodniu na wniosek prezydenta Rada Miejska ponownie zajęła się gospodarką śmieciową. O dziwo na nadzwyczajnej sesji radni stawili się w komplecie - 23 osoby.
- Tyle płaciliśmy
W Tomaszowie od 1 maja 2019 roku stawka opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi zbieranymi i odbieranymi w sposób selektywny wynosiła 19,50 zł miesięcznie od osoby, a za odpady niesegregowane 36 zł. Następnie przez ponad 2 lata, od 2021 roku, każdy tomaszowianin (od niemowlaka po starca) płacił 26,50 zł miesięcznie za odpady posegregowane i 53 zł za odpady zmieszane. Rodziny wielodzietne miały zniżki. Od 1 maja 2024 roku przed wyborami samorządowymi śmieci staniały. Do dziś odbiór segregowanych odpadów komunalnych kosztuje 19,90 zł od osoby na miesiąc.
- Tyle będziemy płacić
Ale w nowym roku będzie już znacznie drożej. Przez ostatnie lata wszystko mocno zdrożało. Ceny usług, paliwa, energii i pracy poszły w górę. Wzrosły więc bardzo poważnie koszty ZGWK, bo dochodzą jeszcze rosnące wymogi ustawowe i koszty recyklingu.
Jak twierdzą przedstawiciele władz miasta, system już się nie bilansuje, a według obecnych stawek wpływy w 2026 roku wyniosłyby około 12,2 miliona złotych, a koszty oszacowano na ponad 18 milionów. System, który składa się z opłat mieszkańców, ma być samofinansujący się. Tomaszowianie muszą więc płacić tyle, by pokryć wszystkie koszty systemu. Wprawdzie nowelizacja ustawy śmieciowej pozwoliła samorządom na dopłacanie z własnego budżetu do gospodarki odpadami, ale ma to być tylko wyjątkowo.
A to oznacza poważny wzrost opłaty śmieciowej. I to od razu o ponad 50 procent. Takie przynajmniej stawki są w projekcie uchwały, przygotowanej przez prezydenta miasta. Jakby tego było mało, projekt uchwały w sprawie określenia metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz ustalenia stawki opłaty, niesie prawdziwą rewolucję w naliczeniu opłat dla mieszkańców domów wielorodzinnych.
Dla tomaszowian z domków jednorodzinnych zmienia się tylko stawka, ale pozostaje stary system naliczania opłaty. Ustala się ją w oparciu o zadeklarowaną liczbę osób zamieszkujących daną nieruchomość. Od nowego roku stawka ma podskoczyć aż do 29,90 zł miesięcznie od jednego mieszkańca za śmieci zbierane w sposób selektywny, a do 59,80 zł za śmieci nieposegregowane.
Natomiast w przypadku budynków wielolokalowych zaproponowana została zmiana metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Ma być naliczana w oparciu o ilość zużytej wody z danego mieszkania. Stawkę tej opłaty zaproponowano w wysokości 11,10 zł za 1 m3 wody miesięcznie. Stawka wzrośnie dwukrotnie, jeżeli właściciel nie wypełnia obowiązku zbierania odpadów w sposób selektywny.
W przypadku domówi, w których nie ma wodomierza lub będzie brak odpowiednich danych, dotyczących ilości zużytej wody, ustalania opłaty śmieciowej będzie w oparciu o liczbę mieszkańców.
W Polsce średnie zużycie wody w blokowym mieszkaniu, w którym są 2 osoby, szacowane jest na poziomie 8-9 m3 miesięcznie. Nowa opłata dla takiego mieszkania sięgać więc będzie 90-100 zł. Dziś dwoje mieszkańców płaci za śmieci miesięcznie 40 zł.
- Uszczelnianie systemu
Zmiana metody naliczania opłaty śmieciowej związana jest z opinią, że kilka tysięcy mieszkańców Tomaszowa nie płaci za odbiór "wyprodukowanych" przez siebie odpadów komunalnych. Zdaniem władz miasta podobno tak jest przede wszystkim w blokach, w których mieszkania często są wynajmowane. W lokalach mieszka po kilka, a nawet kilkanaście osób, a do systemu zgłoszona jest jedna, zwykle właściciel. Pozostali wytwarzają odpady, ale za ich odbiór nie płacą. Dlatego w systemie brakuje pieniędzy, ale podwyżki dotkną przede wszystkim tych, którzy uczciwie złożyli deklaracje.
Coraz więcej miast decyduje się na wprowadzenie opłat uzależnionych od zużycia wody w nieruchomościach w zabudowie wielolokalowej (Łódź, Zgierz, Grójec, Mińsk Mazowiecki). W całej Polsce ten system przyjęło ponad 40 gmin.
Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, "Opłata wnoszona w ujęciu od zużycia wody jest najbardziej wiarygodna, ponieważ daje się ją zweryfikować w oparciu o dane pochodzące od zarządców nieruchomości, w tym m.in. spółdzielni mieszkaniowych, TTBS oraz Zakładu Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej w Tomaszowie".
- Za i przeciw
Dyskusja tym razem była wyjątkowo długa, ale raczej rzeczowa, niezbyt burzliwa. Sesja trwała blisko 4 i pół godziny. Radni, którzy przed tygodniem zdecydowali o zdjęciu sprawy śmieci z porządku obrad, teraz przekonywali, że z podjęciem decyzji nie trzeba się spieszyć, bo liczni tomaszowianie są przeciwni uzależnieniu wysokości opłat od zużytej wody. Twierdzili, że należy jeszcze dokładnie przeanalizować zaproponowane cenniki, w których stawki wydają się zbyt wygórowane i trzeba pomyśleć o ich obniżeniu. Władze miasta razem z prezesem ZGWK mówiły natomiast o konieczności przyjęcia nowych uchwał, które uszczelnią system i zapewnią pieniądze na jego funkcjonowanie w przyszłym roku. Prezydent Marcin Witko posunął się nawet do groźby, mówiąc, że jeśli radni nie podejmą tych uchwał, to muszą się liczyć z tym, że spółka ZGWK przestanie zajmować się gospodarką odpadami, a miasto w przetargu wynajmie komercyjną firmę specjalistyczną, co z pewnością poskutkuje znacznie wyższymi podwyżkami opłat.
- Głosowanie na tak
Dyskusja oczywiście nie przekonała żadnej ze stron. Pod koniec obrad radny Piotr Kucharski próbował złożyć poprawkę o niewprowadzeniu uzależnienia opłaty śmieciowej od zużycia wody i obniżeniu proponowanych stawek. Jego wniosek nie zyskał wymaganej większości. Przewodnicząca rady Barbara Klatka zgłosiła formalny wniosek o zakończenie dyskusji. Ten wniosek poparła większość radnych i przystąpiono do głosowania uchwały w sprawie określenia metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz ustalenia stawki opłaty.
Tym razem okazało się, że w zawiązanej okolicznościowo większościowej opozycji nie ma jedności. A właściwie to pękła jedność w klubie Koalicji Obywatelskiej. Za podjęciem uchwały opowiedziało się 11 radnych. Nie była więc to większość Rady Miejskiej, ale za jej odrzuceniem było tylko 9 głosów. To, że przewodnicząca Klatka głosowała po myśli prezydenta, nie zdziwiło. Zaskakujące jest, że troje radnych wstrzymało się od głosu. Takiej decyzji Kazimierza Barana z KWW Wszyscy Razem można było się spodziewać. Ale to, że Ewa Radziewicz i Bogdan Smolarek nie głosowali ze swoim klubem, daje dużo do myślenia.



Komentarze