Walka w Legionach, manifestacje mieszkańców, Wieczory Kościuszkowskie, zbiórki społeczne, wzniesienie pomnika Tadeusza Kościuszki, biało-czerwone flagi w oknach i coraz śmielej śpiewane pieśni patriotyczne. Jak to było w Tomaszowie podczas odzyskiwania niepodległości?
Pierwsza wojna światowa dotkliwie doświadczyła Tomaszów. Zaborcy, jak czytamy w publikacji pt. "Tomaszów Mazowiecki i okolice" Włodzimierza Rudzia, swe rządy zaczęli od demontażu urządzeń fabrycznych i ogołocenia miasta z zapasów surowców i gotowych towarów. Bitwy w sąsiedztwie Tomaszowa zrujnowały wsie i pozbawiły je zapasów żywności. Był głód i bezrobocie. Wile ofiar pochłonęły choroby, takie jak tyfus plamisty i czerwonka. Mimo ciężkiej sytuacji, tomaszowianie starali się o rozwój oświaty, wstępowali do Legionów Polskich. Ich szeregi, jak czytamy w publikacji pt. "Dwa wieki Tomaszowa Mazowieckiego. Zarys dziejów miasta 1788-1990" J. Górala, R. Kotewicza, ogółem zasiliło 200 mieszkańców. Wśród nich było kilkudziesięciu skautów.
Hołd dla bohatera
Tomaszowianie pragnęli również złożyć hołd Tadeuszowi Kościuszce, naczelnikowi powstania w 1794 roku. Okazją była przypadająca na październik 1917 roku setna rocznica jego śmierci. Z inicjatywą wzniesienia w Tomaszowie pomnika Kościuszki, wyszła Łódzka Okręgowa Rada Opiekuńcza. Jednym z inicjatorów był znany lekarz i społecznik, dr Stanisław Narewski.W 1917 r. został on prezesem Rady Miejskiej w Tomaszowie, zaś burmistrzem - dr Tadeusz Osiński.
Pomysł budowy pomnika T. Kościuszki realizował Komitet Obchodu Kościuszkowskiego. W jego skład weszli: ks. Józef Zalewski jako przewodniczący, sekretarz Henryk Lesser, ks. Jan Krajewski, ks. J. Trzepałko, dr Stanisław Narewski, Edmund Starowicz, F. Kolasiński i J. Magiera. 23 września w siedzibie Straży Ogniowej odbyło się zebranie dla mieszkańców w celu przedstawienia im pomysłu wzniesienia pomnika. Poparła go zdecydowana większość tomaszowian. Byli gotowi wesprzeć budowę finansowo, choć czasy były przecież bardzo ciężkie i ludziom brakowało niemal wszystkiego. Jak czytamy w publikacji z 1918 roku pt. "Tomaszów bohaterowi narodowemu", nie zabrakło jednak głosów, że "zamiast pomnika potrzebny jest nędzarzom tomaszowskim chleb". Ostatecznie postanowiono pomnik postawić, a składki zbierać wśród zamożniejszych obywateli.
Zbiórki i kamień pod budowę
Zbiórka pieniędzy na pomnik odbyła się 15 października 1917 r. Kwestowano na ulicach i w domach. W akcję włączyła się ochoczo młodzież. Sprzedawała znaczki pamiątkowe obchodów kościuszkowskich. Dzień wcześniej, w niedzielę, 14 października, odbył się pochód narodowy, w którym uczestniczyły setki tomaszowian. Wśród nich byli katolicy, ewangelicy i żydzi, mieszczanie, chłopi, robotnicy i urzędnicy. Wspólnie szli z kościoła św. Antoniego na rynek św. Józefa (plac Kościuszki), ulicą Kaliską (Piłsudskiego) i znów przez rynek św. Józefa. Doszli do miejsca, gdzie zaplanowano budowę pomnika. Wkopano tam kamień z wyrytymi datami 15.X.17 -3.V.18, sugerujący, że powstanie on w rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja.
Wieczory Kościuszkowskie w Teatrze "Modern"
Później w Straży Ogniowej mieszkańcy wysłuchali wykładów doktora Stanisława Narewskiego o bohaterze, a w sali teatru "Modern" (Włókniarz) odbył się tzw. Wieczór Kościuszkowski. Za uczestnictwo trzeba było zapłacić. Według oryginalnego programu, znajdującego się w zbiorach regionalisty Jerzego Pawlika, uroczystość ta zaczęła się od "odsłonięcia biustu" (popiersia T. Kościuszki) oraz odśpiewania przez publiczność pieśni pt. "Boże coś Polskę". Potem przemawiał doktor Stanisław Narewski i śpiewał chór kościelny katolicki pod dyrekcją F. Kolasińskiego. Nad sceną wisiało popiersie Kościuszki. Leopold Mitman zagrał na fortepianie preludium i mazurek Fryderyka Szopena. Wieczór uświetnił również występ chóru ewangelickiego pod dyrekcją Bertholda, śpiew panny Rudzkiej (pieśni "Orzeł biały" i "Po cóż kochać") oraz występ Bronisława Mitmana, który grał nokturn Szopena i mazurek Wieniawskiego na skrzypcach z akompaniamentem fortepianu. Orkiestra amatorska odegrała pieśń patriotyczną pt. "Kwiaty polskie".
3 listopada 1918 r.
Występy ku czci Kościuszki zorganizowano też w poniedziałek. Pomnik, którego wykonanie powierzono znanemu łódzkiemu rzeźbiarzowi Józefowi Urbanowskiemu, odsłonięto dopiero 3 listopada 1918 r. Wcześniej tomaszowianie nie mieli na to zgody. Uroczystość stała się wielką manifestacją patriotyczną. Brali w niej udział mieszkańcy miasta i chłopi z okolicznych wsi, będący pod okupacją austriacką. Byli wśród nich mieszkańcy Białobrzegów i Smardzewic. Przewodził im legionista Marian Szymański, dziedzic białobrzeski. Wszyscy z zapartym tchem oglądali duży pomnik przedstawiający Tadeusza Kościuszkę w stroju krakowskim i chwytającego za szablę. Tłum był duży, a atmosfera podniosła. Niemcy na wszelki wypadek ustawili dwa karabiny maszynowe na balkonie ówczesnego magistratu (znajdował się w kamienicy na rogu obecnego Placu Kościuszki i ul. św. Antoniego).
Biało-czerwone flagi w oknach
Ale wybijanie się na niepodległość to bynajmniej nie tylko stawianie pomników. W Tomaszowie, podobnie jak w innych miejscowościach, zawiązały się tajne ogniwa Polskiej Organizacji Wojskowej, zajmującej się szkoleniem wojskowym młodzieży i dywersją. Pod wpływem POW znalazła się duża liczba tomaszowskich skautów, a także byli legioniści. 11 listopada 1918 r. została utworzona Rada Delegatów Robotnicznych (RDR). W jej skład weszło 98 delegatów reprezentujących prawie 5 tys. robotników.
Na dworcu kolejowym w Tomaszowie peowiacy zażądali od kapitana Richtera, dowódcy niemieckiej kompanii ze Spały, oddania broni i sprzętu, grożąc wezwaniem posiłków zza Pilicy. Oddział armii niemieckiej, liczący około 500 osób, poddał się. Tylko jeden z żołnierzy bronił się i strzelił do Polaków, ale na szczęście nikt nie ucierpiał. 12 listopada 1918 r. o godz. 16 Tomaszów był wolny. Zapanowała wielka radość, a biało-czerwone flagi dumnie zawieszano w oknach.
Chcieli zniszczyć pomnik
W październiku 1939 roku okupanci niemieccy próbowali zniszczyć pomnik. Elementy piaskowca, które z niego zostały, postanowili wykorzystać jako dodatek do betonu w miejskiej betoniarni. Pracownicy betoniarni ryzykując własne życie ukryli je jednak w ziemi. Tam przeleżały całą wojnę, a w 1947 roku monument został odrestaurowany i ponownie odsłonięty (12 października 1947 r.).
Fot. główne Ze zbiorów Jerzego Pawlika
Joanna Debiec



Komentarze