W nocy z soboty na niedzielę, z 25 na 26 października, zmienimy czas letni na zimowy, inaczej astronomiczny. Będziemy (a przynajmniej możemy) spać, bawić się lub pracować godzinę dłużej – po 2.59 znów będzie 2.00.
I jak tu nie lubić tej zmiany? Nawet ci, którym akurat wypadać będzie dyżur lub zmiana nie mają li tylko powodów do narzekania. Kodeks pracy traktuje tę dodatkową godzinę jako nadliczbową: zgodnie z nim, przysługuje za nią odbiór czasu wolnego, lub, oprócz normalnego wynagrodzenia, dodatek w wysokości 100 procent (za pracę w nocy). Owszem, będą i inne konsekwencje.
Pasażerowie nocnych pociągów na przykład spędzą godzinę dłużej w podróży – jej czas się wydłuży, ponieważ w momencie przesuwania wskazań zegarów składy na godzinę zatrzymają się na najbliższej stacji, tak by do celu dotrzeć już zgodnie z rozkładem jazdy. Na to jednak wystarczy wygodna poduszka czy ciekawa książka. Nie zrobimy nocnych zakupów internetowych, nie zapłacimy kartą ani nie pobierzemy gotówki z bankomatu – dostęp do produktów bankowych i zawartości kont zostanie jak zwykle zablokowany na kilka godzin. Ale skoro możliwe będą tylko płatności gotówkowe, musimy po prostu wcześniej zadbać o jej "zapas".
Podział czasu istnieje od 109 lat – letni, wówczas nazwany "wojennym" wprowadzili jako pierwsi 30 kwietnia 1916 roku Niemcy. Miało to przynieść oszczędności w zużyciu cennego podczas wojny, a używanego do produkcji energii elektrycznej węgla. Do czasu zimowego wrócono 1 października. W Polsce tego typu przejścia zaczęły być stosowane w okresie międzywojennym. Utrzymały się podczas okupacji hitlerowskiej, później w latach 1946–1949 i 1957–1964. Obecnie – z jednorazową przerwą w okresie stanu wojennego – obowiązują od 1977 roku. Nie tylko na podstawie prawa krajowego, ale od 2001 roku również unijnej dyrektywy. Zgodnie z nią, począwszy od 2002 roku okres czasu letniego kończy się w każdym państwie członkowskim o godzinie 1.00 czasu uniwersalnego (GMT), w ostatnią niedzielę października. Z tego też powodu, pomimo pojawiającej się od dobrych kilku lat krytyki dalszego stosowania podziału i zapowiedzi, że "to już ostatni raz", nic się, póki co, w tej kwestii nie zmieni (oczywiście, poza wskazaniami zegarków) – obecne regulacje, a tym samym utrzymanie czasu zimowego i letniego w kraju i całej Unii Europejskiej mają obowiązywać do 2026 roku. Po trwającym około pięciu miesięcy czasie zimowym, letni wprowadzony zostanie ponownie w ostatni weekend marca, to jest w nocy z 28 na 29.03.2026 roku.
Jako kraj i Wspólnota jesteśmy pod tym względem w mniejszości: według portalu WorldTimeZone.com, sezonowa zmiana czasu stosowana jest już tylko w niespełna 70 państwach, w niektórych wyłącznie na wybranych obszarach. Nie ma jej między innymi w Islandii, Rosji i na Białorusi, w większości państw azjatyckich (w tym w Japonii, Indiach i Chinach), krajów Bliskiego Wschodu, Ameryki Południowej czy Afryki. Nie jest jednakże tak, że przejścia te mają wyłącznie przeciwników. Solidne zestawienie argumentów za i przeciw znaleźć można w portalu informacyjnym dotyczącym zmian czasu, dostępnym na stronie internetowej Głównego Urzędu Miar (https://www.gum.gov.pl).




Komentarze