Jakub Nowak został brązowym medalistą siatkarskich mistrzostw świata. Tym samym 20-latek dołączył do elitarnego grona tomaszowskich sportowców – medalistów wielkich, światowych imprez.
Sukces Kuby jest jednym z największych w historii tomaszowskiego sportu. Porównywalnym do osiągnięć siatkarzy Edwarda Skorka i Wiesława Gawłowskiego (mistrzów świata i olimpijskich), biegaczki Wandy Panfil (mistrzyni świata w maratonie) – wszyscy to wychowankowie Lechii. Jak również zawodników KS Pilica – złotego medalisty olimpijskiego pięściarza Jana Szczepańskiego, brązowego medalisty MŚ łyżwiarza Damiana Żurka oraz srebrnego i brązowego medalisty MŚ Vladimira Semirunniiego.
- To było jak piękny sen
Medal zdobyty przez Nowaka może być początkiem kariery reprezentacyjnej młodego siatkarza. Ta zaczęła się raptem kilka miesięcy temu od niespodziewanego powołania do kadry narodowej przez trenera Nikolę Grbicia (mimo że nie zagrał jeszcze żadnego meczu w PlusLidze). – Zawsze o tym marzyłem, ale nie spodziewałem się, że stanie się to tak szybko – przyznał w rozmowie z nami Kuba.
Jego powołanie było dużym zaskoczeniem dla środowiska siatkarskiego, ale zapracował sobie na nie. Był najlepszym zawodnikiem sezonu Tauron 1. Ligi. Wcześniej z Lechią zdobył klubowe mistrzostwa Polski kadetów i juniorów. Wielokrotnie reprezentował nasz kraj w niższych kategoriach wiekowych. Miał na koncie medale mistrzostw Europy U17 i U21.
- Od dziecka stawiał sobie wysokie cele
– Kuba był wyróżniającym się zawodnikiem. Mierzył wysoko, stawiał sobie kolejne cele i je realizował – mówi Kamil Czapnik, trener siatkarzy Lechii.
Nowak przygodę z siatkówką zaczął w trzeciej klasie szkoły podstawowej. – Mama (Alicja) zaprowadziła mnie na trening. Już wtedy wyróżniałem się wzrostem. Zaczynałem w SP nr 12 u pani Małgosi Włosek. Tam uczyłem się sztuki siatkarskiej. Później trener Bartek Rebzda zaprosił mnie do drużyny Lechii i zacząłem występować w pierwszej lidze. Dużo zawdzięczam klubowi, w którym się wychowałem – wspominał w rozmowie z nami Kuba.
Wychowywał się we wsi Tobiasze (gm. Ujazd). W wieku pięciu lat stracił ojca. Na siatkarską drogę skierował go ojczym Paweł. Młody siatkarz zawsze podkreśla rolę mamy, siostry i swojej dziewczyny, które bardzo mu pomagają.
- Pewny siebie, zadziwił świat
Do pierwszej reprezentacji wszedł bez kompleksów. – Moim celem jest wywalczenie miejsca w kadrze na wrześniowe mistrzostwa świata – mówił jeszcze w kwietniu. Jak powiedział, tak zrobił. Świetnie odnalazł się wśród gwiazd polskiej (i światowej) siatkówki. – Wcześniej mogłem ich podziwiać tylko w telewizji, a teraz stali się moimi kolegami z drużyny. Od początku mi pomagali, nikt się nie wywyższał – powtarzał wielokrotnie Kuba.
Jego pewność siebie od początku było widać i na zgrupowaniach w Spale, i później podczas meczów reprezentacyjnych. Tomaszowianin zadebiutował w wygranym meczu z Bułgarią, gdzie pokazał swoją najsilniejszą broń, czyli blok. Trener Grbić był zachwycony postawą wychowanka Lechii i powołał go na pierwszy turniej Ligi Narodów w Chinach. Później poleciał z drużyną do Stanów Zjednoczonych. Tam też spisywał się świetnie (m.in. w meczu z Brazylią).
- Złoto Ligi Narodów, brąz mistrzostw świata
Nowak znalazł się w kadrze na turniej finałowy Ligi Narodów w Chinach. Tam Polacy sięgnęli po złoto. – Pokazał, że zarówno sportowo, jak i mentalnie jest dobrze przygotowany. Wytrzymał presję związaną z grą z najlepszymi zespołami – uważa trener K. Czapnik.
Powołanie na mistrzostwa świata na Filipinach było konsekwencją dobrej gry Kuby przez cały sezon reprezentacyjny. Tam musiał pogodzić się z rolą rezerwowego. Zaliczył kilka wejść w ciągu całego turnieju. Brązowy medal zdobyty przez Polaków jest pierwszym tego koloru na mistrzostwach świata. Wcześniej Biało-Czerwoni zdobyli dwa złote i dwa srebrne. – Wielu kibiców liczyło znowu na złoto, ale trzeba się cieszyć z medalu. Już czekamy na nowy sezon reprezentacyjny. Będziemy śledzić poczynania Kuby i kibicować mu. Jego sukces spowodował, że więcej dzieci w Tomaszowie chce trenować siatkówkę – mówi K. Czapnik. (fot. Volleyball World)



Komentarze