– mówi Natalia Jabrzyk. Zawodniczka KS Pilica Tomaszów jest na ostatniej prostej przygotowań do sezonu olimpijskiego. Jej celem jest start w igrzyskach w Mediolanie i Cortinie d`Ampezzo. Obecnie wraz z całą reprezentacją przebywa na zgrupowaniu w niemieckim Inzell. Rozmawiamy z nią o nastrojach w drużynie, sportowych marzeniach i planach.
– Natalio, za wami już prawie pięć miesięcy ciężkich przygotowań. Pozostały ostatnie tygodnie do pierwszych startów.
– Na szczęście na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Nadchodzący sezon będzie długi, z wieloma startami. Ważne więc jest umiejętne rozłożenie sił i przygotowanie formy na poszczególne imprezy. Na początek na starty w Pucharach Świata, które będą jednocześnie kwalifikacjami olimpijskimi.
– Znacie się wszyscy w kadrze bardzo dobrze. Rywalizujecie, ale też pomagacie sobie.
– Większość dni w roku spędzamy razem. Jesteśmy jak rodzina. Atmosfera w grupie jest świetna, więzi się zacieśniają. Nawzajem się wspieramy, a to bardzo ważne. Łyżwiarstwo to dyscyplina indywidualna (są rzecz jasna też starty drużynowe), ale w pojedynkę, bez pomocy koleżanek czy kolegów z reprezentacji, nic się nie osiągnie.
– Dwa poprzednie sezony były przełomem w twojej przygodzie z łyżwiarstwem. Zrobiłaś niesamowity postęp. Medale uniwersjady, Pucharu Świata w drużynie i miejsce w pierwszej dziesiątce indywidualnie. Nagle stałaś się czołową panczenistką świata. Jaki będzie ten kolejny, olimpijski sezon?
– Mam nadzieję, że jeszcze lepszy (śmiech), ale powoli. Na początek skupiam się na mniejszych celach. Pierwszy, podstawowy, to zakwalifikować się na igrzyska. Na razie nie chcę za dużo myśleć o starcie olimpijskim. Wiadomo, że to będzie najważniejsza impreza sezonu i całego czterolecia, ale nie wolno się za bardzo nakręcać, tylko robić swoje. Podchodzić do wszystkiego ze spokojem. Myślę, że moja wysoka forma z ostatnich dwóch sezonów była pochodną pewnej dojrzałości. Wiele lat startów nauczyło mnie pewnego podejścia do treningów.
– 1000, 1500 metrów i bieg drużynowy. To będą twoje główne konkurencje?
– 1500, 1000 metrów w drugiej kolejności i rzecz jasna bieg drużynowy, w którym będę startować w zależności od kalendarza danych zawodów. W mistrzostwach Polski czy w kwalifikacjach pewnie wystartuję też w innych konkurencjach.
– Reprezentujesz nasz kraj, ale też równolegle studiujesz planowanie przestrzenne na Politechnice Łódzkiej.
– Studia musiałam trochę odpuścić. Na tym etapie intensywności przygotowań i wielu startów, które przede mną, nie da się wszystkiego pogodzić. Obrona pracy inżynierskiej zeszła na drugi plan. Studia muszą poczekać, igrzyska nie mogą. Teraz jest ten czas i muszę skupić się tylko na sporcie. Później znajdę czas na naukę. Studiowanie z trenowaniem da się połączyć.
– Jesteście na ostatnim obozie zagranicznym (w Inzell) przed sezonem. W połowie października wracacie do Tomaszowa. Będziecie dużo trenować w Arenie w sezonie olimpijskim. Ma to dla ciebie znaczenie?
– Szczerze mówiąc, nie. Fajnie być blisko domu i można zawsze do niego wrócić. Spędzić czas z najbliższymi, mieć odskocznię od ciągłych wyjazdów. Jednak pobyt w domu wiąże się też z większą liczą obowiązków (śmiech). Na wyjeździe jest tylko praca i odpoczynek.
– Dziękuję za rozmowę. Życzę powodzenia.
Rozmawiał: Adrian Grałek



Komentarze