Poniedziałek, 12 stycznia 2026, Imieniny: Bernarda, Czesławy, Grety

 

jazz dLove Polish Jazz Festival to wydarzenie, na które miłośnicy tego gatunku muzyki z Tomaszowa i nie tylko czekają cały rok. Nic dziwnego, bo każda edycja obfituje w wiele premierowych projektów, a na scenie pojawiają się topowi muzycy. Nie inaczej było w tym roku. 19, 20 i 21 września już po raz dziewiąty do Tomaszowa zjechała śmietanka jazzujących artystów, a wśród nich Leszek Możdżer, Karol Szymanowski, Grażyna Łobaszewska i Anna Maria Jopek.


Festiwal jak w poprzednich latach zorganizowano w Arenie Lodowej. Może nie jest to wymarzony obiekt do takich wydarzeń, ale przy dobrym przygotowaniu sceny i wygłuszeniu koncertowej przestrzeni kotarami daje radę. Z akustyki zadowoleni są nawet sami artyści. Dobra jakość dźwięku to też zasługa nagłośnieniowców z firmy FBI, czyli Federalnego Biura Imprez. Jeśli na coś można trochę ponarzekać, to na panującą wewnątrz temperaturę. Panie, które pierwszego dnia przyszły w kreacjach wieczorowych, w kolejnych już zabierały ze sobą swetry czy inne cieplejsze okrycia. Ale dla uczty duchowej warto się poświęcić. 

Czym wyróżniła się ta edycja? Na pewno liczbą premierowych projektów, do przygotowywania których co roku zachęca zaproszonych muzyków Krzysztof Balkiewicz, dyrektor artystyczny festiwalu, odpowiedzialny m.in. za program koncertowy oraz wybór wykonawców. Niepowtarzalna jest też atmosfera i oprawa. 

Co warte jest jeszcze podkreślenia i wyszczególnienia? W tym roku ponownie o wystrój surowej przestrzeni sportowego obiektu zadbała m.in. Anna Wawrzyniak, mistrzyni florystyki ze Smardzewic (i tu brawa dla organizatora festiwalu, którym jest Miejskie Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim, za promocję lokalnych talentów), która przygotowała piękne, oryginalne w formie kompozycje kwiatowe do dekoracji, a także bukiety dla występujących artystek.  


I coś, czego mogą nam pozazdrościć inne tego typu wydarzenia, a co bardzo trafnie ujął Leszek Możdżer: – Najmocniejszą stroną tego festiwalu jest publiczność, która bardzo dużo z siebie daje. Osoby, które przychodzą na koncert bardzo aktywnie uczestniczą w tym procesie odbierania muzyki. Publiczność ma decydujący głos o jakości tego przedsięwzięcia. Za każdym razem, gdy tu przyjeżdżam nastawiam się na takie głębokie, mocne spotkanie, ale też możliwość potencjalnych weryfikacji moich możliwości. A wie, co mówi, bo na Love Polish Jazz Festiwalu w Tomaszowie gościł już po raz trzeci. 

Publiczność festiwalowa to nie tylko tomaszowianie. To także goście z okolicznych miejscowości, ale i tacy, którzy na koncert swojego ulubionego artysty potrafią przejechać kilkaset kilometrów. A lokalizacja Tomaszowa w centrum Polski sprzyja takim decyzjom. Są też tacy, jak Jacek Wysocki z Krakowa, którzy nie tylko przyjeżdżają posłuchać jazzu, ale mają też dla muzyków niespodzianki. Pan Jacek od trzech lat maluje portrety artystów (choć jego zawód związany jest z profilem medycznym) i zbiera na nich autografy. Później przekazuje je np. na aukcje charytatywne. W swoim dorobku ma już ponad sto takich prac. Na Love Polish Jazz Festival przywiózł portret Leszka Możdżera. Zdobył nie tylko autograf, ale i możliwość zrobienia sobie wspólnego zdjęcia. 


Skoro tomaszowski festiwal ma w nazwie miłość, to nie może na nim zabraknąć jej oznak. A w tym przoduje Jarek Wierzbicki, zaprzyjaźniony z Love Polish Jazz Festivalem fotograf z Warszawy. Po raz kolejny wystawił na licytację wykonane przez siebie zdjęcie (Leszka Możdżera), a dochód (8000 zł) przeznaczył na wsparcie tomaszowskiego hospicjum stacjonarnego. Licytowano także zdjęcie autorstwa Anny Bilinski (Anny Marii Jopek), które zostało sprzedane za 7000 zł. Te pieniądze również trafiły na konto hospicjum. 

To właśnie jest ta wartość dodana do muzycznej uczty. 

Marzanna Majewska



Festiwal z misją

Od pierwszej edycji dokładamy starań, aby znakiem rozpoznawczym naszego wydarzenia były koncerty premierowe, przygotowywane specjalnie na LPJF według naszych autorskich pomysłów. Podobnie było i w tym roku – a wyjątkowy program przyciągnął prawdziwe tłumy.

Arena Lodowa wypełniła się około tysiącem osób, co w mieście liczącym około 50 tysięcy mieszkańców oznacza, że co pięćdziesiąty tomaszowianin wziął udział w festiwalu! Na widowni nie zabrakło także gości z całej Polski i zza granicy – m.in. ze Stanów Zjednoczonych czy Australii. Szczególną niespodzianką była obecność Anny Marii Harrison, córki legendarnego kompozytora i reżysera dźwięku, Wojciecha Piętowskiego, która specjalnie na koncert Anny Marii Jopek przyleciała z Australii. Pani Anna od 40 lat mieszka na antypodach. Warto wspomnieć jej ojca – Wojciecha Piętowskiego – kompozytora wielu znanych przebojów. To on napisał m.in. Dzisiaj, jutro, zawsze dla Bogdana Łazuki, Nigdy więcej dla Piotra Szczepanika oraz Obok nas dla Czesława Niemena. Był również jednym z najwybitniejszych reżyserów dźwięku w Polsce. Z jego udziałem powstało ponad 300 płyt, w tym tak legendarne jak Astigmatic Krzysztofa Komedy czy Dziwny jest ten świat Czesława Niemena.


Jako pierwszy na festiwalu wystąpił zespół Kroke – formacja niezwykle popularna w całej Europie. W Tomaszowie muzycy udowodnili, że ich renoma jest w pełni zasłużona. W swoim unikalnym stylu zaprezentowali kompozycje Krzysztofa Komedy, zachwycając publiczność. Koncert zakończyły owacje na stojąco i bisy.

Na kolejny koncert fani Leszka Możdżera czekali z niecierpliwością. Pianista wystąpił wspólnie z wibrafonistą Karolem Szymanowskim, prezentując kompozycje Jana Ptaszyna Wróblewskiego. Premierowego wykonania wysłuchała żona artysty, pani Ewa Wróblewska, wraz z synem Jackiem. Ich entuzjastyczne reakcje były najlepszym dowodem uznania – podobnie jak gorące owacje tomaszowskiej publiczności.


Drugi dzień festiwalu rozpoczął się prawdziwą sensacją. Fani jazzu i rocka zadawali sobie pytanie: "Czy można zagrać Nirvanę w jazzowych aranżacjach?" Pytanie było zasadne, ponieważ w Polsce chyba nikt wcześniej nie podjął się takiego wyzwania. Muzycy zespołu Walk Away również zdawali się nie dowierzać, że eksperyment się powiedzie – a jednak udał się znakomicie. Sukces przeszedł najśmielsze oczekiwania. Rozentuzjazmowana publiczność reagowała jak na koncercie rockowym, głośno wyrażając swój zachwyt. Saksofonista Adam Wendt, po wysłuchaniu nagrania, nie krył zdumienia: "Czy to na pewno ja gram?" – pytał – zaraz przyznając, że jest pod ogromnym wrażeniem rezultatu. Wszystko wskazuje na to, że ten projekt przejdzie do historii, a z materiału powstanie kolejna festiwalowa płyta.

Po koncercie zespołu Walk Away na scenie pojawiła się Grażyna Łobaszewska, prezentując zarówno swoje największe przeboje, jak i najnowsze utwory. Zaskakujące było to, że ta sama publiczność, która chwilę wcześniej tak żywiołowo reagowała na jazz-rockowe eksperymenty, równie entuzjastycznie przyjęła występ Grażyny Łobaszewskiej. Potwierdziło to raz jeszcze, że jeśli muzyka reprezentuje najwyższy poziom, styl schodzi na dalszy plan, a publiczność zawsze daje się porwać.


Niedzielne koncerty rozpoczął młody zespół Kosmonauci, który zaprezentował kompozycje jednego z twórców polskiej szkoły jazzu – Jerzego Miliana – z płyty Baazaar. Mimo że stylistycznie projekt był odległy od oryginalnego brzmienia albumu, to jednak (a może właśnie dlatego?) młodym muzykom udało się zachwycić współczesną publiczność. Legendarna kompozycja Komedy i Miliana Memory of Bach, w syntezatorowej wersji, okazała się równie świeża i poruszająca, jak niemal siedemdziesiąt lat temu, gdy powstała, udowadniając ponadczasowość polskiego jazzu.

Na finał festiwalu przygotowaliśmy coś naprawdę wyjątkowego – występ Anny Marii Jopek. Ta zjawiskowa artystka, mająca fanów na całym świecie – od Japonii po Australię – zaprezentowała swój autorski projekt Przestworza. Koncert zakończyły owacje na stojąco i bisy. Było to piękne zwieńczenie całego festiwalu.


Na zakończenie relacji nie sposób nie wspomnieć o organizatorze – Miejskim Centrum Kultury. Artyści podkreślają zgodnie, że nie ma drugiego festiwalu, na którym byliby tak starannie zaopiekowani. Pracownicy MCK sprawiają wrażenie, jakby potrafili odczytywać potrzeby muzyków w ich myślach! Taka troska o artystów w naturalny sposób przekłada się na komfort występów i ich niezwykle wysoki poziom.

Love Polish Jazz Festival słynie również ze wspaniałej oprawy świetlnej oraz znakomitego nagłośnienia. W tym roku światła były wręcz zjawiskowe. Tradycyjnie autorem projektu był Michał Kołodziejski, a realizacją zajął się Filip Wroniszewski. Efekt zachwycił zarówno muzyków, jak i publiczność – momentami widownia była dosłownie oniemiała z zachwytu. Była to prawdziwa maestria! LPJF to prawdopodobnie jedyny festiwal jazzowy w Polsce, na którym oświetlenie co roku projektuje się od nowa i dostosowuje do klimatu, tempa muzyki oraz charakteru występujących zespołów.

Podczas festiwalu jeden z gości zapytał mnie: "Skąd macie tak znakomitych realizatorów dźwięku?" Odpowiedź była prosta – z Tomaszowa! To najlepsza rekomendacja. Serdeczne podziękowania kieruję do tomaszowianina Dominiaka Czwartka oraz jego ekipy: Piotra Meli, Daniela Podleckiego i pozostałych realizatorów, którzy zadbali o perfekcyjne brzmienie wszystkich koncertów festiwalowych.


Goście festiwalu mieli również okazję podziwiać wyjątkową wystawę fotografii Jana Ptaszyna Wróblewskiego, autorstwa Jarosława Wierzbickiego.

Koncerty festiwalowe prowadził redaktor naczelny "Jazz Forum", Paweł Brodowski, powszechnie uznawany za największy autorytet w dziedzinie jazzu w Polsce. Podsumowując, powiedział, że Love Polish Jazz Festival jest to wspaniały festiwal – z misją. Dziękujemy!

Krzysztof Balkiewicz

dyrektor artystyczny Love Polish Jazz Festival

Fot. główne: Leszek Możdżer i Karol Szymanowski

Fot. boczne: Pracownicy Miejskiego Centrum Kultury – cisi bohaterowie Love Polish Jazz Festivalu. To oni dbają o markę wydarzenia. Na zdjęciu z Grażyną Łobaszewską

Zapraszamy do odwiedzenia profilu TIT na Facebooku, gdzie znajdziecie bogate kolekcje zdjęć z każdego dnia festiwalu.

Pin It

Komentarze





Naprawa sprzętu AGD

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Materiały Urzędu Miasta

TIT - Tomaszowski Informator Tygodniowy
Agencja Wydawnicza PAJ-Press

ul. Długa 82
97-200 Tomaszów Mazowiecki,
tel. 44 724 24 00 wew. 28 (biuro ogłoszeń)
tel. kom. 609-827-357, 724-496-306

WYRÓŻNIONE

Z wizytą i upominkami u "Krasnoludków"

Uczniowie z I Liceum Ogólnokształcą...

Wycinka lasu w okolicach Białej Góry

– Ogromne obszary zostały całkowici...

Wciąż nie wybrano nowego starosty

Już w nadchodzący piątek radni znów...

W Tomaszowie dużo więcej osób umiera, niż się rodzi

Co roku sprawdzamy w Urzędzie Stanu...

W orszaku "popłynęli" łodziami

Wierni z parafii św. Rodziny przy u...

Urząd Skarbowy informuje

14 stycznia w godz. 11.00–14.0...

Tragiczny sylwester

31 stycznia około godz. 21.50 na dr...

Tłumy na wigilii u państwa Dębców

Setki Tomaszowian otrzymały świątec...

Światła i rogatki zamiast STOP-u

W ostatnich dniach starego roku zmi...

SUBIEKTYWNY PRZEGLĄD WYDARZEŃ 2025 ROKU

Każdy z nas przeżywał inaczej minio...

NAJNOWSZE

Mnóstwo chętnych do budowy bloków

Tuż przed świętami SIM KZN Łódzkie ...

Co dalej z przychodnią w Białobrzegach?

Część mieszkańców osiedla Białobrze...

Wciąż nie wybrano nowego starosty

Już w nadchodzący piątek radni znów...

Juniorzy kontra seniorzy

Siatkówka mężczyzn w III lidze Trw...

Czas na półfinały

Siatkówka młodzieżowa Trwają młodz...

Kiedy zapadnie wyrok?

W Sądzie Rejonowym w Tomaszowie trw...

O zieleń miejską zadba Pol-Trak

Choć w najlepsze trwa zima, to wład...

Pomoc i serce dla bezdomnych

Podopieczni Schroniska dla Bezdomny...

Tłumy na wigilii u państwa Dębców

Setki Tomaszowian otrzymały świątec...

Kolędy na góralską nutę

...wybrzmiały w minioną niedzielę, ...

 

Stan jakości powietrza według Airly
TOMASZÓW MAZOWIECKI
Instagram