Gmina Tomaszów nie chce płacić gigantycznych sum za błędy poprzedników. Zwróciła się do Sądu Najwyższego o kasację wyroku w sprawie stacji paliw w Wiadernie. – Zapłaciliśmy już ponad 17 milionów złotych odszkodowania, to znacznie osłabiło naszą kondycję finansową na najbliższe lata. Nie możemy pokornie tego znosić. To niesprawiedliwe – denerwuje się wójt Sławomir Bernacki.
Winni byli już skazani
Bajońskie kwoty odszkodowania, które musiała zapłacić gm. Tomaszów, są pokłosiem decyzji jej władz sprzed ponad 20 lat. W 2003 r. zostało wydane pozwolenie na budowę stacji paliw przy drodze krajowej nr 8 w Wiadernie. Obiekt obejmował również bar, sklep, motel, warsztat samochodowy i parking. Cała infrastruktura powstała w odległości zaledwie około dwóch kilometrów (po tej samej stronie drogi) od innej, istniejącej już wcześniej stacji. A zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami taka odległość powinna wynosić nie mniej niż 5 km. Dopatrzono się też innych nieprawidłowości przy wydawaniu decyzji administracyjnych.
Sprawą zajęła się prokuratura. Następnie do sądu trafił akt oskarżenia. Pod koniec 2011 r. Sąd Okręgowy w Piotrkowie Tryb. skazał w tej sprawie Ignacego N. (wtedy już byłego wójta gminy Tomaszów Maz.) i Grzegorza S. (podległego mu pracownika). Zdaniem sądu, obaj mieli dopuścić się nieprawidłowości przy wydawaniu pozwoleń na budowę stacji paliw przy DK nr 8. Sąd uznał, że stacja powstała z naruszeniem prawa i skazał obu mężczyzn na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Byłego wójta dodatkowo obciążono grzywną. Sąd uniewinnił byłego powiatowego inspektora nadzoru budowlanego w Tomaszowie i jego pracownika, a także właścicieli firmy "Trans-Naft", którzy zbudowali stację w Wiadernie.
Gigantyczne odszkodowanie dla Alfy
Ten wyrok nie zadowolił firmy Alfa, właścicieli konkurencyjnej stacji paliw. Postanowili dochodzić odszkodowania (rekompensaty) od gminy. Otwarcie nowej stacji w bliskiej odległości miało wpłynąć na ich sytuację finansową (spadek obrotu związanego ze sprzedażą paliw).
W związku z tym pod koniec 2016 r. Sąd Okręgowy w Piotrkowie Tryb. nakazał gminie Tomaszów Maz. wypłatę odszkodowania. W sumie samorząd zapłacił ponad 5,6 mln zł, z czego tytułem odszkodowania ponad 2,6 mln zł oraz odsetek wraz z kosztami sądowymi w wysokości ponad 3 mln zł. Okres odszkodowania dotyczył lat 2006–2010.
Jednak spółka Alfa na tym nie poprzestała. W 2019 r. złożyła kolejny pozew, w którym zażądała odszkodowania za lata 2011–2018. Wyrok Sądu Okręgowego w Piotrkowie Tryb. oznaczał kolejne kłopoty samorządu. Apelacja ponownie została oddalona. Pod koniec ubiegłego roku gm. Tomaszów została zobowiązana do zapłaty zasądzonej kwoty wraz z odsetkami oraz kosztami sądowymi. W sumie 11,6 mln zł.
Spółka Alfa może złożyć kolejny pozew. Wobec istnienia konkurencyjnej stacji, zbudowanej na podstawie błędnie wydanej decyzji ponad 20 lat temu, żądania odszkodowań mogą szybko się nie skończyć.
Ostatnia deska ratunku
To skarga kasacyjna, która jest ostatnią szansą zaskarżenia prawomocnego już wyroku sądu. Jest wnoszona do Sądu Najwyższego i ma zastosowanie właśnie w takich przypadkach, kiedy chodzi o ogromne kwoty odszkodowań. Gmina Tomaszów, występując do najwyższej w kraju instancji, chce dowieść, że sądy wyrządziły jej szkody, wydając orzeczenia niezgodne z prawem. Złożenie takiej skargi wiąże się z dużymi kosztami, które musi ponieść samorząd. – Nie mamy wyjścia. Musimy szukać sprawiedliwości. Zdaniem wielu autorytetów prawniczych, których się radziliśmy, karanie naszej gminy w tej sprawie jest zupełnie niezrozumiałe. Przy udziale naszych adwokatów przedstawiliśmy całą sytuację radnym, którzy są reprezentantami mieszkańców. Będziemy walczyć – zapowiada S. Bernacki.
Rozpatrzenie sprawy przez Sąd Najwyższy może potrwać kilka miesięcy.



Komentarze