Niewiele osób doczeka tak wspaniałego jubileuszu, jakim są setne urodziny. Właśnie taką rocznicę
przyjścia na świat we wtorek, 10 września świętowała Józefa Mierzwa z Twardej w gm. Tomaszów. W tym wyjątkowym dniu towarzyszyła jej rodzina, znajomi, sąsiedzi oraz urzędnicy.
Pani Józefa urodziła się 10 września 1919 r. w Twardej jako córka Łukasza Chmiela, wnuka ziemianina herbu Nałęcz. - Jej matka, Natalia Gąsieniec, była córką leśnika mieszkającego w osadzie łowieckiej w Sługocicach - informuje Zofia Mierzwa, córka jubilatki. - Mama miała czterech braci i siostrę. Najstarszy brat, Władysław Chmiel, był księdzem prałatem i szambelanem papieża Pawła VI . Brat Stefan był dr. nauk medycznych i dyrektorem szpitala w Zduńskiej Woli - dodaje.
Jubilatka skończyła szkołę rolniczą dla dziewcząt w Jeżowie, pewnego dnia występowała wraz z koleżankami przed prezydentem Ignacym Mościckim. Gdy wybuchła wojna, by uniknąć wywózki na roboty do Niemiec, wyjechała do Warszawy, gdzie pracowała w restauracji. Lokal znajdował się blisko getta. - Gdy wracała do domu po pracy, przechodziła obok getta. Spotykała tam czasem małych chłopców, którym po kryjomu dawała coś do jedzenia. Chłopcy już wiedzieli, o której ona będzie przechodzić, więc czekali na nią w zaułkach - mówi Zofia Mierzwa. Kiedy wybuchło powstanie w getcie, uciekła z Warszawy i ponownie zamieszkała w rodzinnej wsi. Tam wyszła za mąż za chłopaka, którego znała od dawna - Stefana Mierzwę. Początkowo mieli problem
z wybudowaniem domu, bo w Twardej była komasacja ziemi i nie wiadomo było, która działka będzie do kogo należeć.

Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł



Komentarze