O jej życie i powrót do zdrowia walczyli nie tylko lekarze i rodzina, ale także znajomi i nieznajomi, których poruszyła jej historia, opisana m.in. przez nas na łamach TIT. Dla młodej kobiety organizowane były zbiórki, licytacje i inne akcje charytatywne mające na celu zebranie środków na leczenie w Izraelu. Niestety w miniony poniedziałek przyszła stamtąd smutna wiadomość. Kinga nie żyje...
Ta historia nie tak miała się skończyć. Terapia w izraelskim Sheba Medical Center, jednym z najlepszych ośrodków onkologicznych na świecie, miała być dla Kingi drogą powrotu do zdrowia i normalnego życia, które tak bardzo chciała odzyskać i ona, i jej rodzina. Leczenie w zagranicznym ośrodku wiązało się z ogromnymi kosztami, ale tu z pomocą ruszyło lokalne społeczeństwo. Pomagały organizacje, przedsiębiorcy, artyści, strażacy, szkoły i zwykli mieszkańcy, nie tylko z Tomaszowa, ale i innych miejscowości w powiecie.
Dzięki tej determinacji w krótkim czasie udało się zebrać na tyle środków, by Tomaszowianka mogła polecieć do Izraela i rozpocząć dającą nadzieję terapię CAR-T.
Mimo wyczerpania podróżą, chemioterapią i badaniami nie poddawała się. 14 lutego, w Święto Zakochanych, obchodziła na szpitalnym oddziale 30 urodziny. Towarzyszył jej mąż, który wspierał ją każdego dnia. Kilka dni później otrzymała zmodyfikowane komórki od swojego brata. Kolejnym krokiem miało być poszukiwanie dawcy i przeszczep. Niestety niespodziewanie doszło do powikłań. Kinga trafiła na oddział intensywnej terapii, a lekarze wprowadzili ją w śpiączkę farmakologiczną, z której została wybudzona na początku marca. Gdy jej stan się ustabilizował wróciła na oddział hematologii, gdzie kontynuowane było leczenie. Terapia CAR-T zaczęła działać. Z krwi zniknęły komórki nowotworowe. Radość mieszała się jednak z obawami, czy uda się opanować powiększający się obrzęk mózgu. Niestety w miniony wtorek mąż Kingi napisał: "Wczoraj o godzinie 21.00 czasu izraelskiego, po niezwykle trudnej walce, nasza ukochana Kinia odeszła - pozostawiając po sobie ogromną pustkę w sercach swoich najbliższych. Walczyła do samego końca z niewyobrażalną siłą i odwagą, robiąc więcej niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić...".
Rodzinie składamy szczere wyrazy współczucia. Dziękujemy także tym, którzy zareagowali na nasz apel o pomoc i włączyli się na różne sposoby w zbieranie środków na leczenie Kingi w Izraelu.
Fot. FB Kacper Sobieraj
MarMajs




Komentarze