Niektórzy to mają. Ten błysk w oku, ich wyraz, gdy się uśmiechają. Uśmiech sam w sobie. Od razu wiesz, że to musi być ktoś sympatyczny. Taki do polubienia "od pierwszego wejrzenia". A na zdjęcia Tomka wystarczyło spojrzeć raz. On to ma.
Ma też oko, wrażliwość i talent do "wyciągania" z innych tego, co najlepsze. Ćwiczone od dawna – w styczniu skończył 30 lat, zaś z kamerą nie rozstaje się od 10. roku życia. W pracy z nią stał się naprawdę bardzo dobry. Na tyle, by zyskać przydomek
jednego z najbardziej obiecujących młodych artystów w Polsce.
Jako początkujący reżyser i operator kamery, do tego montażysta i muzyk, Tomaszowianin Tomek Dobski (współ)tworzył projekty, które zachwyciły tysiące ludzi. Zdjęcia, teledyski, teasery, kampanie promujące i reklamy. Współpracował m.in. z HBO i Perłą oraz artystami takimi jak: Natalia Nykiel, Natalia Kukulska, Karolina Gilon, Anna Dereszowska czy Xxanaxx. Pracował również przy głośnych produkcjach filmowych i serialowych: "Polowaniu na ćmy", "Odwilży", "Klangorze", "Kruku. Czorny Woron nie śpi" i "Listach do M 4".
Na tym nie kończą się jego talenty i pasje. Jako uczeń liceum występował w teatrze. Skończył także szkołę muzyczną I stopnia, gdzie nauczył się grać na pianinie. Samodzielnie zaś – na perkusji. Artystycznie spełnia się jako perkusista w zespole Klub Abecadła, do którego należy od 2019 roku. Cały swój czas poświęcał na tworzenie, nigdy nie brakowało mu pomysłów. – Jest bardzo uzdolnionym, wrażliwym i kochanym człowiekiem, który ma przeurocze poczucie humoru, do tego niezwykle tolerancyjnym – podkreślają jego siostry, Justyna Bardzińska i Kamila Dobska. – Wszyscy, którzy Tomka znają, wiedzą że jest on człowiekiem pełnym pasji: pasji do kinematografii, muzyki, dobrej kawy – koniecznie odmierzonej miarką i zalanej wodą o odpowiedniej temperaturze, makaronów (szczególnie z pomidorami i szczególnie późną porą) na wyparzonych trzykrotnie przed jedzeniem talerzach.
Tak przynajmniej było do 7 marca ubiegłego roku.
Tego dnia podczas pracy na planie doszło do tragicznego wypadku. W trakcie robienia zdjęć Tomek spadł z dachu trzypiętrowego budynku. Doszło do bardzo poważnych urazów mózgu. W szpitalu przeszedł skomplikowaną, czterogodzinną operację z zabiegiem kraniotomii: usunięcia fragmentu kości czaszki. Jak się później okazało, wcale nie oczywistą. Sytuacja była tak krytyczna, że lekarz mógł jej odmówić – zdecydował się jednak zawalczyć.
Pomimo tego przez pierwsze pięć tygodni medycy byli sceptyczni: chłopak miał ciężko uszkodzoną prawą półkulę mózgu, pozostawał w śpiączce, na wybudzenie z której nie dawano nadziei.
Wtedy – bardziej niż kiedykolwiek wcześniej – Tomek przekonał się, że ma coś jeszcze.
Cytując Justynę, którą "złapaliśmy" w drodze do Tomka: – Jesteśmy u niego codziennie, od rana do wieczora, najwcześniej nasza mama. Staramy się go stymulować na tyle, na ile potrafimy – opowiadała. – Tomek robi postępy, ale jest to bardzo powolny proces, więc z dnia na dzień niestety nie widać różnicy. Mimo wszystko, jest dużo lepiej, niż było na początku, i idzie to w dobrą stronę. To słowa siostry, która jednocześnie nie ukrywała: 255 dni nowej jakości – kochania kogoś pomimo tego, co było. Nie mieliśmy z Tomkiem nigdy bardzo bliskiej relacji. Często mieliśmy inne spojrzenie na życie, czasem mnie irytował. Jednak zawsze uważałam, że ma dobre serce i że jest wyjątkowy.
Kamila potrzebowała roku, by "dojrzeć" do podzielenia się swoimi przeżyciami z ostatnich miesięcy. Przyznała, że nie miała nadziei na nic. Sceptycyzm był być może jednak sposobem na poradzenie sobie z niezwykle trudną sytuacją. Pozwalał, by cieszyła się – cyt.: jak dzika, z najdrobniejszej nawet zmiany, minimalnego postępu. Od chwili, gdy czas się dla nich zatrzymał, każdy dzień Tomka i jego najbliższych był i jest nieustanną walką. Małymi cudami, składającymi się na ten największy: życie, którego w Tomku coraz więcej. Dziś potrafi się komunikować, logicznie myśli, odpowiada na pytania, potrafi napisać na kartce swoje imię... No i powiedzieć czuwającym przy nim dzień w dzień bliskim, że czuje się kochany...
Tego nikt nie jest w stanie zanegować. I to też zapewne powód, dla którego
ponad rok ciężkiej pracy i licznych wyzwań przynosi efekty, ogromne postępy.
Nie można tego przerwać.
Tomek i jego rodzina, przyjaciele nie poddają się, a każdy z nas może w tym pomóc. Leczenie, pielęgnacja i rehabilitacja, specjalistyczny sprzęt medyczny stanowią tylko część kosztów, jakie w najbliższych miesiącach trzeba będzie ponieść. Za niespełna miesiąc chłopaka będzie trzeba przenieść z, refundowanej przez NFZ, warszawskiej Kliniki Budzik i zapewnić mu miejsce w innej specjalistycznej, możliwie najlepszej (ale i odpłatnej) placówce. Są też zobowiązania finansowe, których młody mężczyzna nie będzie w stanie samodzielnie regulować. Perspektywa wynajęcia mieszkania blisko ośrodka, w którym będzie przebywał. I specjalistyczne wsparcie dla bliskich, mierzących się przecież z emocjami trudnymi do wyobrażenia dla kogoś, kto nigdy nie znalazł się w podobnej sytuacji.
Justyna i Kamila utworzyły internetową zbiórkę (z możliwością pojedynczej wpłaty, ale i darowizn cyklicznych). Znajdziecie ją pod adresem: https://zrzutka.pl/mj7yjp. Na jego rzecz odpisać można 1,5% podatku (KRS: 0000270261, cel szczegółowy: Tomasz Dobski 33053).
Z twórczością Tomka można zapoznać się na jego stronie: https://tomaszdobski.com oraz Instagramie: https://www.instagram.com/tomekdobski, a także w Internetowej Bazie Filmu Polskiego: https://www.filmpolski.pl/fp/index.php?osoba=11156148. Kilka wybranych prac w galerii poniżej:
wk
Fot. zrzutka.pl, pomagam.pl, tomaszdobski.com




Komentarze