W minioną sobotę wielu Tomaszowian wzięło udział w śniadaniu wielkanocnym zorganizowanym przez rodzinę państwa Dębców, właścicieli sklepów Deko Smaku. Przyszły osoby bezdomne, ubogie, samotne, nawet rodziny z dziećmi. Dla części była to jedyna okazja do najedzenia się do syta i poczucia klimatu świąt.
Wielkanocne i bożonarodzeniowe darmowe spotkania dla potrzebujących u państwa Dębców są już kilkunastoletnią tradycją. Dla osób w trudnej sytuacji życiowej to ogromne wsparcie, ale też okazja do spędzenia czasu przy wspólnym posiłku, złożenia sobie życzeń czy poczucia, że nie są pozostawione same sobie. Tegoroczne śniadanie wielkanocne odbyło się w Wielką Sobotę, 4 kwietnia w południe w parku przy ul. Wschodniej, blisko sklepu i restauracji organizatorów, gdzie rozłożono długie stoły, przy których usiadło kilkaset osób. Jak mówią właściciele Deko Smaku, część z nich jest im dobrze znana, bo nie tylko bywają na świątecznych spotkaniach, ale przychodzą po pomoc również na co dzień. Pojawili się też nowi. Wiele z nich to osoby starsze, samotne, z niepełnosprawnościami, ale też z chorobą alkoholową. Przyszły również rodziny z dziećmi.
Wszystkich powitali Anna i Cezary Dębcowie z rodziną: synem Pawłem, synową Ewą, 9-letnim wnuczkiem Frankiem, synem Michałem, synową Agnieszką oraz pracownikami. Wspólną modlitwę poprowadził ksiądz z parafii NMP Królowej Polski przy ul. Słowackiego, który poświęcił także pokarmy. W posłudze pomagał mu Franek Dębiec, który od wczesnego dzieciństwa uczestniczy w świątecznych akcjach charytatywnych organizowanych przez dziadków. Goście państwa Dębców mogli skosztować tego, co kojarzy się z Wielkanocą. Na stołach znalazły się m.in.: żurek, szynka wędzona, kiełbasa biała, jajka, śledź w oleju, galaretki drobiowe i wieprzowe, sałatki, babka piaskowa, drożdżowa i mazurek. Przygotowano porcje dla 300 osób, a dodatkowo także paczki na wynos.
Te święta były dla wielu Tomaszowian trudne. Nie każdy miał je z kim spędzić i za co kupić jedzenie. Zarówno w Wielkanoc, jak i w zwykłe niedziele pod tomaszowskimi kościołami można spotkać osoby proszące o pomoc. Niektórzy parafianie wrzucają pieniądze do trzymanych przez nich różnych pojemników. Inni przechodzą obojętnie, uważając, że ludzie ci sami są winni takiego losu. Tymczasem życie nie jest tak proste. Choć bezdomność i ubóstwo w wielu przypadkach wynikają z choroby alkoholowej, to według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i psychiatrów jest to choroba niezawiniona. Oznacza to, że uzależnienie nie wynika ze słabej woli, a pacjent nie planuje zostania alkoholikiem, ale traci kontrolę nad nałogiem wskutek różnych czynników: biologicznych, psychicznych i społecznych.
Joanna Dębiec



Komentarze