6 kwietnia, w świąteczny poniedziałek, Smardzewice śpiewały i tańczyły, a woda lała się strumieniami. Tradycja chodzenia z kurkiem i gaikiem po dyngusie została podtrzymana. Z zespołami ludowymi bawili się mieszkańcy i turyści.
Sięgającą XIX w. tradycję chodzenia z kurkiem i gaikiem, w 2007 roku w Smardzewicach reaktywowali Edward Rogowski i Jacek Lewandowski (nieżyjący już instrumentaliści i choreografowie) wspólnie z Heleną Plichtą. Wtedy powstał Dziecięcy Zespół Pieśni i Tańca "Mali Smardzewianie", który włączono w organizowanie tego zwyczaju. Później dołączył do niego Zespół Folklorystyczny "Smardzewianie". Samo polewanie wodą to tradycja sięgająca czasów słowiańskich (pogańskich), która z czasem została przypisana do drugiego dnia świąt wielkanocnych. – Postanowiliśmy połączyć te zwyczaje w jeden orszak. Tak świętujemy od prawie dwóch dekad – wyjaśnia Aleksandra Grad-Rychwalska, etnografka i choreografka smardzewickich zespołów ludowych.
- Obtańczyli i ośpiewali
W lany poniedziałek ubrani na ludowo "Smardzewianie" i "Mali Smardzewianie" w asyście druhów z Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej ruszyli z kogutkiem i gaikiem po dyngusie. Odwiedzali domy mieszkańców, śpiewali, tańczyli i oblewali wodą. Mimo wietrznej i chłodnej aury, było radośnie, głośno i kolorowo. Oprawę muzyczną zapewnili instrumentaliści zespołu. Smardzewianie częstowali uczestników orszaku kiełbasą, ciastami, ale też mocniejszymi trunkami. – Dorosłych rzecz jasna. Dla dzieci był sok i kompot. Taniec, podobnie jak śpiew, ma swoją symbolikę. Przynosi szczęście i dostatek – mówi A. Grad-Rychwalska. Wspierano też datkami do puszek działalność obu zespołów.
- Woda lała się strumieniami
W ruch poszły butelki, wiadra, miski, a nawet węże ogrodowe. – Polewaliśmy mieszkańców, ale oni też nie pozostali nam dłużni. Zabawa była przednia. Chyba nikt się nie obraził, że był trochę mokry – śmieje się choreografka zespołów.
Świąteczny orszak bardzo spodobał się mieszkańcom, ale też turystom, którzy w świąteczny weekend przyjechali nad zalew. – Niesamowita sprawa. Można się świetnie bawić, dochowując tradycji. Trochę mnie zlali, ale nie żałuję. Szybko się przebiorę i będzie w porządku – powiedział nam jeden z nich.
ag



Komentarze