Modernizacja warsztatów "samochodówki" miała być sztandarową inwestycją. – To jest wielkie wydarzenie, jeżeli chodzi o tomaszowską oświatę. Zostaną zainwestowane potężne środki finansowe, na poziomie ponad 20 milionów złotych. Ta inwestycja będzie rzutowała na przyszłość oświaty – mówił w lipcu 2019 roku w trakcie uroczystego przekazania placu budowy tomaszowskiej spółce JOKA Budownictwo ówczesny starosta Mariusz Węgrzynowski. Nikt wtedy nie przypuszczał, że na całkowite rozliczenie tej inwestycji przyjdzie czekać do 4 lutego 2026 roku.
Błędy w dokumentacji, czyli igranie z życiem uczniów. Początkowo PFU (Program Funkcjonalno-Użytkowy – dokument techniczny w budownictwie służący do opisu przedmiotu przetargu, oszacowania kosztów prac i przygotowania oferty cenowej przez wykonawcę) poza drobnymi błędami, jak choćby zastosowanie żarówek, których już w Unii Europejskiej nie było, nie budził u wykonawcy większych zastrzeżeń. Poważny problem pojawił się na etapie projektowania budynku. Zgodnie z założeniami w dachu miał być zamontowany szklany świetlik trzyszybowy (wg PFU proponowany materiał to szkło zespolone bezpieczne). Projektanci i architekci pracujący dla JOKI Budownictwo stwierdzili, że opisana w PFU konstrukcja może nie utrzymać takiego ciężaru i istnieje groźba zawalenia się dachu.
Zaproponowali zmianę szkła na o wiele lżejszy poliwęglan. Starostwo odrzuciło tę propozycję, tłumacząc się względami proceduralnymi i zleciło Politechnice Łódzkiej wykonanie ekspertyzy. Jednak zdaniem przedstawiciela wykonawcy – pytania do ekspertów i przekazane im dane zostały tak skonstruowane, że nie odzwierciedlały stanu faktycznego, co potwierdziły dodatkowe pytania zadane przez wykonawcę. – Nie mogliśmy się także zgodzić na zamontowanie proponowanych przez ekspertów czujników ugięcia, które miały monitorować stan konstrukcji. W przypadku dachu zastosowanie takich rozwiązań to byłoby igranie z życiem przebywających w obiekcie uczniów – mówi Wojciech Mincer, współwłaściciel firmy. Ostatecznie jednak strony doszły do porozumienia. Zastosowano inne rozwiązania dotyczące pokrycia dachu, wzmocniona została konstrukcja, tak aby zastosować proponowane przez zamawiającego świetliki ze szkła. Oczywiście te prace wygenerowały dodatkowe koszty, o których wykonawca na bieżąco informował przedstawicieli starostwa.
- Koniec budowy, początek rozliczeń
Uroczyście zakończono inwestycję. Były okolicznościowe przemówienia, podziękowania i wyrazy uznania. W tle nadal trwała wymiana korespondencji, ekspertyz i kontrekspertyz. Starostwo starało się wykazać, że bezzasadne jest twierdzenie JOKI Budownictwo, że gdyby nie zaprojektowane zmiany i wykonanie dodatkowych wzmocnień, dach po prostu mógłby runąć. Wykonawca trwał przy swojej opinii. Wobec braku porozumienia, 29 grudnia 2023 roku JOKA Budownictwo złożyła pozew, domagając się 1,1 miliona zł za nieuwzględnione w PFU prace dodatkowe. W trakcie procesu wyszły na jaw informacje, które uwiarygodniły stanowisko firmy. Okazało się również, że nikt w starostwie nie kierował do Zarządu Województwa Łódzkiego, który przyznał dotację, pytań o możliwość zmian, o które zabiegał wykonawca, a których uwzględnienie nie generowałoby dodatkowych kosztów. Były jeszcze inne elementy sporu. Powiat zarzucał spółce, że wadliwie zrealizowała przyłącze elektryczne. W toku procesu okazało się, że przyłącze wykonano zgodnie z założeniami, a błąd wynikał z odmowy przekazania wykonawcy danych o zapotrzebowaniu na energię przewidywanych do użytkowania urządzeń. Równie istotną kwestią była kanalizacja. Mapy, które zostały przekazane w specyfikacji, pokazywały, że istnieje kanalizacja deszczowa i sanitarna, do której można wpiąć odwodnienie obiektu, co okazało się w trakcie wykonywania prac nieprawdą, gdyż kanalizacja była zniszczona, nienadająca się do użytku, co zmusiło wykonawcę do wykonania dodatkowych prac (sieci kanalizacji deszczowej).
- Ugoda
Rosły koszty procesu. Gdy okazało się, że biegły sądowy za sporządzenie dodatkowej ekspertyzy zażądał 100 tysięcy zł i nie było gwarancji, że nie będą konieczne kolejne, równie drogie ekspertyzy, strony stanęły przed koniecznością wyboru – czy brnąć dalej w coraz droższe postępowanie, czy się dogadać. Wybrano tę drugą opcję.
4 lutego 2026 roku zawarto ugodę. Powiat zapłacił firmie JOKA Budownictwo 480 tysięcy zł za dodatkowe prace. Oczywiście nikt w Starostwie Powiatowym nie poniósł odpowiedzialności za popełnione błędy i ich konsekwencje. – Takie sytuacje się zdarzają – komentuje Wojciech Mincer – ale są rozwiązywane na etapie realizacji, a nie po zakończeniu budowy.
(fot. archiwum powiatu)
and



Komentarze