Czytelnicy TIT piszą...
Mówi się, że najgorszą rzeczą, jaka może spotkać człowieka, jest śmierć własnego dziecka.
My to wiemy. Od dnia, w którym straciliśmy naszą jedyną córkę, każdy oddech boli, a każdy poranek jest walką o to, by w ogóle wstać z łóżka. Nasz świat się zawalił i nic już nigdy nie będzie takie samo. Jednak obok tego niewyobrażalnego bólu musimy mierzyć się z czymś jeszcze. Z szeptami za plecami. Z domysłami, które ranią mocniej niż milczenie. Z "prawdami", które tworzycie w swoich domach, przy kawie, analizując życie naszej córki i nasze błędy jako rodziców. Czy naprawdę myślicie, że my nie zadaliśmy sobie już tysiąca pytań?
Czy myślicie, że nie budzimy się w nocy, zastanawiając się, co mogliśmy zrobić inaczej? My przechodzimy przez piekło każdej sekundy. Wasze plotki, Wasze "słyszałem, że…", Wasze ocenianie tego, jak żyła nasza córka i jak my ją wychowaliśmy – to wszystko jest jak sypanie soli na otwartą ranę. Nasza córka nie jest "tematem z gazety" ani sensacją, którą można się dzielić w kolejce po chleb. To była żywa osoba. Nasze dziecko. Miała swoje marzenia, plany i serce, które przestało bić. To nie ona powinna być oceniana, a ten, który odebrał jej życie. A ona zasługuje na szacunek, a nie na bycie bohaterką Waszych domysłów. Prosimy Was tylko o jedno: o milczenie. Jeśli nie potraficie nam współczuć, jeśli nie chcecie nam pomóc, to chociaż przestańcie o nas mówić. Pozwólcie nam przeżyć tę żałobę w spokoju. Nie szukajcie winnych tam, gdzie jest tylko ogromna tragedia. Każde Wasze słowo rzucone bezmyślnie na wiatr, wraca do nas i dobija nas jeszcze bardziej. Zanim następnym razem zaczniecie opowiadać "nową wersję wydarzeń", pomyślcie o nas. Pomyślcie o rodzicach, którzy stracili dziecko. Czy naprawdę chcecie być tymi, którzy do tego ciężaru dokładają kolejny kamień?
Prosimy o godność dla naszej córki. I o odrobinę ludzkiego odruchu dla nas.
Rodzice Oliwii



Komentarze