Już w nadchodzący piątek radni znów będą mieli okazję do wyboru władzy wykonawczej powiatu. Na 9 stycznia na wniosek Zarządu Powiatu została zwołana kolejna sesja nadzwyczajna Rady Powiatu, której pierwszym punktem będzie wybór starosty tomaszowskiego. Pozostaje pytanie: dlaczego dotychczas się to nie udało?
34. w tej kadencji sesja Rady Powiatu w Tomaszowie odbyła się tuż przed Wigilią, we wtorek, 23 grudnia. Obrady zwołano w trybie nadzwyczajnym tylko w jednym celu - wybrania nowej władzy wykonawczej po odwołaniu dotychczasowego starosty tomaszowskiego. I kolejny raz były to kpiny z mieszkańców. Do głosowania nie dotrwało pięcioro radnych, bez których nie można było stworzyć wymaganej prawem większości.
Mariusz Węgrzynowski został odwołany z funkcji starosty tomaszowskiego na sesji 28 listopada ub.r. Jednak do tej pory razem z całym Zarządem Powiatu kieruje naszym samorządem. O ile do odwołania starosty potrzebne było aż 14 głosów w 23-osobowej Radzie Powiatu, to do wyboru nowego wystarcza zwykła większość, czyli 12 głosów. Mimo to już ponad miesiąc nie można zebrać wystarczającej do tego liczby radnych.
Na listopadowej sesji tuż po odwołaniu starosty Węgrzynowskiego radny Kazimierz Mordaka zgłosił wniosek o rozszerzenie porządku obrad o wybór nowej władzy wykonawczej. Okazało się jednak, że nie ma wystarczającej do tego woli innych radnych. Wybory odłożono na kolejną sesję nadzwyczajną, którą zwołano w ekspresowym tempie. Jednak 3 grudnia obrady nie doszły do skutku z powodu braku kworum. W sali obrad pojawiło się tylko 10 z 23 radnych (nieobecni byli radni PiS i większość radnych z klubu KWW Marcina Witko, który ostatnio zmienił nazwę na "Powiat tomaszowski od nowa").
Kolejną nadzwyczajną sesję Rady Powiatu zwołano na 23 grudnia. O dziwo, przybyli na nią wszyscy radni, w tym nawet cały PiS. Ale już przy ustalaniu porządku obrad radna Wacława Bąk zgłosiła wniosek formalny o ogłoszenie od razu przerwy do 8 stycznia do godz. 16.00. W głosowaniu ten wniosek przepadł. Poparło go tylko sześcioro radnych, a pozostała siedemnastka była przeciw. W tej sytuacji troje radnych z klubu "Powiat tomaszowski od nowa" oraz dwoje radnych z nimi sympatyzujących opuściło salę obrad.
Pozostało 18 radnych, a było to kworum, wystarczające do podejmowania prawomocnych uchwał. Zdecydowano się więc przeprocedować sesję zgodnie ze zgłoszonym porządkiem obrad. Na początek powołano komisję skrutacyjną w składzie: przewodniczący Szczepan Goska oraz Rafał Wolniewicz i Cezary Żegota. Następnie przystąpiono do zgłaszania kandydatów na starostę. Radny Wolniewicz zgłosił kandydaturę Dariusza Kowalczyka z PSL, a radny Włodzimierz Justyna kandydaturę dotychczasowego starosty Mariusza Węgrzynowskiego. Przy okazji przewodniczący rady Michał Jodłowski poinformował, że kandydatką na starostę tomaszowskiego klubu radnych Koalicji Obywatelskiej jest Alicja Zwolak-Plichta, ale w sytuacji braku pięciorga radnych jej kandydatury nie zgłoszono.
Wyniki tajnego głosowania zadziwiły. Żaden z kandydatów nie uzyskał wystarczającej liczby głosów. Na radnego Węgrzynowskiego było 7 głosów, a na radnego Kowalczyka tylko 4. Przy tym okazało się, że... aż 7 głosów jest nieważnych. Radni mieli zakreślić na karcie do głosowania jedną kratkę, a kilku postawiło po dwa znaczki – przy jednej kandydaturze na tak, a przy drugiej na nie.
W następnym punkcie sesji były wybory pozostałych członków Zarządu Powiatu, ale ponieważ nie wybrano starosty, dalsze procedowanie mijało się z sensem. Przewodniczący Jodłowski zakończył obrady.
Dodajmy, iż wybór starosty nie będzie raczej najważniejszym punktem obrad podczas zbliżającej się sesji. Została ona zwołana przede wszystkim w celu przyjęcia budżetu powiatu na 2026 rok, który miał być uchwalony 16 grudnia, ale wtedy większość radnych opowiedziała się za odrzuceniem uchwały.



Komentarze