Kiedy odchodzi stary rok do lamusa historii, a za rogiem pojawia się już nowy, nawet najwięksi racjonaliści ulegają magicznemu nastrojowi. Sylwester kojarzy nam się dziś głównie z balami. Wigilię Nowego Roku i związane z nią zabawy, palenie ognisk oraz wznoszenie o północy toastów obchodzono w Europie od X wieku. W dawnej Polsce rzadko urządzano huczne bale. Częściej zasiadano wraz z rodziną i gośćmi do świątecznej wieczerzy, przypominającej Wigilię. Nie przestrzegano jednak postu.
Dostatek w Nowym Roku zapewniało znalezienie zaraz po wyjściu z domu pieniążka. Nieraz w sylwestra można było zobaczyć osobnika, który pełen zapału rozrzucał wokół domu drobniaki. Ci, którzy chcieli dowiedzieć się, czy czeka ich rok pełen kasy, smarowali jedną stronę kromki chleba miodem, a drugą – dziegciem, i upuszczali ją na stół. Jeśli upadła miodem do góry, wróżącego czekał dostatek, jeśli dziegciem – kłopoty finansowe miał jak w banku. Wszyscy znamy zasadę, że pierwsza osobą wchodzącą do domu w Nowy Rok powinien być mężczyzna, gdyż wnosi ze sobą pokój i powodzenie. Gdy pierwsza zjawiała się kobieta – można było spodziewać się ciągłych kłótni i kłopotów.
Był to również wieczór wróżb: lania wosku, nasłuchiwania szczekania psów (wskazywały one, z której strony pojawi się przyszły mąż), wróżby z butów. I z luster. Panna, która w sylwestra zasiadła o północy przed lustrem, wpatrując się w nie przy świetle dwóch świec, mogła zobaczyć postać przeznaczonego jej chłopaka. By zapewnić sobie przez cały rok szczęście, można było tego wieczora dokonać drobnej kradzieży. Właściciel musiał nazajutrz skradzioną rzecz wykupić. Za wykupne młodzież urządzała sobie w Nowy Rok biesiadę. Istniał przesąd, że pierwszy chłopak, który po północy przekroczy próg domu, w którym jest panna młoda na wydaniu, będzie jej mężem. Nieraz pod domem jakiejś ślicznotki czaiło się po kilku zalotników. O północy następował wyścig do drzwi.
W myśl zasady "jaki 1 stycznia, taki cały rok" – w Nowy Rok wstawano wcześnie rano. Zapobiegano w ten sposób ospałości i lenistwu. Z drugiej strony nie wolno było tego dnia zamiatać, by nie wymieść szczęścia z domu. A żeby uchronić siebie i domowników od chorób, pecha i złych uroków, rozkładano po kątach żelazne przedmioty i główki czosnku.
Do siego roku!!



Komentarze