Tomaszów to nie tylko piękne odnowione parki, przystań i uporządkowany plac Kościuszki. To także pomazane wulgaryzmami, wątpliwej jakości rysunkami, kibolskimi napisami i grafiką budynki i ogrodzenia. Nie ma w mieście osiedla wolnego od zdewastowanych murów i elewacji.
Na Przeskoku, w samym centrum miasta – jak już pisaliśmy – pełno jest bazgrołów, chamskich tekstów, napisów sympatyków Widzewa i innych malunków. Zniknął pod nimi niemal całkowicie piękny mural zrobiony niegdyś przez uczniów Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 6. W elewacjach są dziury, tynk się sypie. W przejściu śmierdzi moczem. Wszystko to dzieje się od dawna pod okiem Straży Miejskiej, która ma swoją siedzibę na placu Kościuszki. Do dewastacji elewacji, murów, ogrodzeń, skwerów, ścian dochodzi też w innych miejscach. Wulgaryzmy i bazgroły są np. na targowisku miejskim i wokół niego, w okolicach I Liceum Ogólnokształcącego – na ulicach Mościckiego, Armii Krajowej, Bohaterów 14 Brygady, a także m.in. na osiedlach Niebrów i Strzelecka, ale nie tylko.
Na wulgarne, obraźliwe i obsceniczne rysunki i teksty, w tym seksistowskie, patrzą dzieci. Niektóre od lat są na elewacjach i nikomu to, jak widać, nie przeszkadza. Przykładem jest hasło "Policja trzyma bułki w chlebaku" namalowane już dawno temu na elewacji jednego z budynków przy ul. Warszawskiej. Estetyka ulic jednak bardzo na tym cierpi.
My, jako gazeta, staramy się pokazywać różne oblicza miasta. Cieszymy się z rewitalizacji, nowych inwestycji, ale rażą nas również zaniedbania i nieprawidłowości czy niestosowne zachowania, jak chociażby niszczenie tego, co znajduje się w naszej wspólnej przestrzeni. I często zastanawiamy się, jak to wyeliminować.
Do części dewastacji dochodzi za sprawą młodzieży (ale i osób dorosłych) będącej sympatykami różnych klubów sportowych, w tym bardzo popularnego u nas Widzewa Łódź. Prawdziwi kibice nie bazgrzą jednak po murach. A pseudokibice niestety tak – wszędzie pełno jest napisów RTS, Widzew, Ruch Chorzów lub tych odnoszących się do niechęci do Legii czy ŁKS-u. Niektóre są nawet ładnie wykonane i mogłyby zdobić jakąś ścianę jako profesjonalny mural. Inne to bazgroły, które ze sztuką nie mają nic wspólnego.
Jarosław Batorski, radny miejski i kibic łódzkiego klubu, mówi, że tomaszowski Fun Club Widzewa odcina się od poczynań wandali i nie chce, by środowisko kibiców było łączone z takimi działaniami. Zapytaliśmy go, czy z racji pełnionej funkcji i jako organizator pikników widzewskich ma pomysł na rozwiązanie tego problemu. – Bardzo się cieszę, że wasza gazeta poruszyła ten temat. Ważne, żebyśmy wspólnie dbali o estetykę miasta oraz dokładali wszelkich starań w trosce o poszanowanie własności, tak prywatnej, jak i naszej wspólnej – mówi radny. – Kiedy ten wątek pojawił się w mediach społecznościowych, zaczęły do mnie jednak docierać opinie, że jest to celowe działanie dążące do zdyskredytowania tomaszowskiego Fan Clubu Widzewa, którego działania znajdują coraz większe uznanie wśród mieszkańców naszego miasta – dodaje.
Tymczasem absolutnie tak nie jest. Nie sprzeciwiamy się ani kibicom Widzewa, ani żadnym innym. Wręcz przeciwnie. Są wśród nas sympatycy tego łódzkiego klubu i sportu w ogóle. Chodzi tylko o mazanie na murach przeszkadzające ludziom, którzy chcą żyć w zadbanej przestrzeni, a murale czy graffiti widzieć na specjalnie do tego wskazanych miejscach, a nie gdzie popadnie. – Całe życie kibicowałem Widzewowi. Nie przyszło mi jednak do głowy, by to manifestować na murach. Manifestowałem tym, że jeździłem na mecze, że oglądam je w telewizji, że znam historię klubu. Szkoda, że część młodzieży zamiast poczytać o pięknych sukcesach Widzewa, woli bazgrać po ścianach – powiedział nam jeden z czytelników. Inna czytelniczka, także lubiąca piłkę nożną i Widzew, uważa, że młodzi ludzie powinni mieć w mieście jakieś miejsce do wyrażania swoich sympatii, nie tylko klubowych. – Część z nich naprawdę potrafiłaby zrobić fajne graffiti – twierdzi tomaszowianka. Niezwykłe murale można zobaczyć np. w Łodzi. Bywają przykładem nietuzinkowej sztuki ulicznej. Zasłoniły też stare budynki. Na warszawskim Ursynowie jest mural poświęcony znakomitemu piłkarzowi Kazimierzowi Deynie. Fajny piłkarski mural mógłby powstać i u nas. Grunt, żeby w pracach nad nim mogło wziąć udział wielu młodych ludzi, a nie tylko wybrane osoby, bo wtedy i tak reszta pójdzie bazgrać po murach.
– Fan Club Widzewa z Tomaszowa od lat zajmuje się malowaniem legalnych graffiti i murali. Dzięki temu w naszym mieście powstało wiele pięknych prac o tematyce lokalnej, sportowej, kibicowskiej i patriotycznej – wylicza J. Batorski. – Podczas naszej dwudniowej imprezy na tomaszowskich błoniach do dyspozycji uczestników była ścianka do malowania graffiti wraz z artystą, który wprowadzał w arkana tej sztuki. To stanowisko miało również funkcję edukacyjną w zakresie rozwiązywania poruszonego problemu. W tym miejscu każdy spotkał się z rozróżnieniem pojęcia szpecenia powierzchni od ich upiększania, jak również usłyszał o tym, że tylko za zgodą właściciela danej ściany można ją malować. Na piknikach, których byłem organizatorem, również ten aspekt był poruszany – dodaje.
I dobrze, jednak potrzebna jest większa edukacja w tym zakresie zarówno w domach, jak i w szkołach oraz na spotkaniach kibiców czy na meczach. Wskazana byłaby też w mediach społecznościowych, bo teraz tam toczy się życie młodych osób. Potrzebna jest również dla nich realna przestrzeń, by wyrażali siebie, swoje emocje i pasje. A także dobre wzorce. Bo jeśli w domu młoda osoba słyszy np. je..ć (jakąś partię), ch.j w d...ę policji czy je..ć ŁKS, to to samo będzie mówić i bazgrać na murach.



Komentarze