Droga serwisowa przy trasie S8, na odcinku pomiędzy Lubochnią i Czerniewicami, jest pełna wyrw i nierówności. – Po każdym deszczu zamienia się w błotniste jezioro, pełne dziur i kolein. Przejazd samochodem, rowerem, a nawet przejście pieszo staje się nie lada wyczynem – alarmuje jeden z naszych czytelników. Mieszkańcy zwracają też uwagę na zamknięcie bramy do przejścia dla zwierząt pod eską.
Drogą po wyrwach
Trasa S8 zapewnia szybki przejazd w kierunku stolicy czy Śląska. Jest nie tylko szybciej, ale i bezpieczniej niż na starej gierkówce. W ciągu ostatniego 15-lecia na tomaszowskim odcinku tej trasy spadła liczba wypadków, rannych czy ofiar śmiertelnych. Jednak całkowicie nie da się ich wyeliminować. Jeśli na S8 dojdzie do zdarzenia, to zazwyczaj zablokowany jest jeden pas, ale zdarza się też, że cała jezdnia. Wtedy na trasy objazdu wykorzystywane są węzły i drogi serwisowe. Te ostatnie służą też w ruchu lokalnym.
Mieszkańcy gmin Lubochnia i Czerniewice zwracają uwagę na fatalny stan "serwisówki" wzdłuż S8 pomiędzy tymi miejscowościami. – Ta droga powinna być utrzymywana w należytym stanie, ponieważ stanowi również dojazd techniczny do infrastruktury przy trasie ekspresowej. Niestety wygląda na to, że od dłuższego czasu nikt jej nie konserwuje ani nie naprawia. Jeżeli już coś się tam dzieje, droga jest remontowana byle jak i po pierwszym czy drugim deszczu po prostu się rozsypuje – zauważa jeden z mieszkańców.
Jezdnia nie jest dobrze utwardzona i woda wymywa jej nawierzchnię, tworząc wyrwy i nierówności. – Kiedyś był tam asfalt, ale został zerwany z uwagi na to, że droga jest szlakiem dla zwierząt leśnych. Prowadzi do przejścia pod drogą S8, która stanowi też obiekt mostowy – odpowiada Piotr Majchrowski, wójt gminy Lubochnia.
Zwierzęta leśne muszą migrować
Zwłaszcza teraz jesienią przemieszczają się w poszukiwaniu żywności. Gromadzą zapasy i tkankę tłuszczową przed zimą. Jelenie, sarny, dziki, a nawet łosie wychodzą na drogi. Dochodzi do ich potrąceń. W tym roku na tomaszowskich drogach było już ponad sto takich zdarzeń.
– Nie ma reguły. Można je spotkać właściwie wszędzie. Uważać trzeba szczególnie na drogach biegnących przez las, głównie tych najbardziej ruchliwych – ostrzegają leśnicy.
Bezpieczeństwo dla kierowców (i samych zwierząt) na trasie S8 mają zapewnić siatki ochronne. Jednak zdarzają się sytuacje, że zwierzyna przeciśnie się przez szczeliny. – Najczęściej ta drobna, głównie kuny czy lisy. Jeśli chodzi o sarny lub dziki, to przypadki są pojedyncze – dodają leśnicy.
Na wysokości Jakubowa zwierzęta mają przejście nad trasą, a na wspomnianym odcinku pomiędzy Lubochnią i Czerniewicami pod drogą. – Brama przy przejściu dla zwierząt, która powinna umożliwiać przejazd serwisowy i łączyć obie strony lasu, często jest zamknięta. To po co budowali taką infrastrukturę za publiczne pieniądze? – zauważa jeden z mieszkańców.
Dobrowolny przymus dla samorządów
Utrzymaniem dróg serwisowych wzdłuż trasy S8, jak również przejazdów i przejść dla zwierząt zajmuje się na razie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Jednak niebawem ten obowiązek spadnie w całości na samorządy. – Trochę na zasadzie dobrowolnego przymusu, wynikającego ze zmian w miejscowym planie zagospodarowania. Nie ukrywam, że to będzie dla nas dodatkowa praca i niemały koszt. Póki co te drogi są w niezłym stanie, ale z czasem będzie trzeba je naprawiać. Prowadzimy w tej sprawie rozmowy z GDDKiA. Niebawem zostanie zawarte porozumienie – wyjaśnia P. Majchrowski.
Zgodnie z przepisami siatki ochronne dla zwierząt są stawiane tylko przy drogach ekspresowych i autostradach. Jednak przydałyby się też wzdłuż wąskiej, prowadzącej przez tereny leśne, drogi krajowej nr 48, przynajmniej na odcinku pomiędzy Tomaszowem a Inowłodzem.
ag



Komentarze