Już trzeci sezon krótki tor w Arenie Lodowej nie będzie mrożony. – Nie ma zapotrzebowania ze strony związków sportowych czy klubów – twierdzi Tomasz Łuczkowski, prezes Tomaszowskiego Centrum Sportu.
– W tym miejscu dzieci powinny uczyć się jazdy na łyżwach. A muszą jeździć na torze razem ze starszymi, czasami nawet kadrowiczami. Tworzą się niebezpieczne sytuacje. Ldowisko miało być też dla łyżwiarzy figurowych, hokeistów, specjalistów od short tracku czy curlingu. Jednak dla nich nie ma miejsca w Arenie. Za to inwestuje się w gokarty – denerwuje się jeden z mieszkańców, sympatyk łyżwiarstwa.
Dyscypliny lodowe w Arenie są sukcesywnie ograniczane. Tor kartingowy powstał w miejscu boiska siatkarskiego. To z kolei przeniesiono na mały tor (boiska hokejowe), który nie był mrożony już od ponad dwóch lat. Dlaczego tak się stało? Temu też przyglądali się urzędnicy z Ministerstwa Sportu i Turystki podczas kontroli przeprowadzonej kilka miesięcy temu. – Mały tor nie jest w żaden sposób zniszczony. Jeśli będzie zapotrzebowanie z federacji sportowej czy klubów, to możemy go zamrozić. Póki co nie ma. Trzeba pamiętać, że to wiąże się ze sporymi kosztami – wyjaśnia Tomasz Łuczkowski, prezes TCS.
Arena Lodowa, która była budowana jako obiekt strategiczny dla rozwoju dyscyplin lodowych, staje się wielofunkcyjną. Mogłaby służyć też dla rozwoju narciarstwa. W wielu miejscach w Polsce stawiane są sztuczne, zadaszone stoki narciarskie, gdzie dzieci uczą się szusowania.
Hokej i łyżwiarstwo figurowe nigdy na dłużej w naszym mieście nie zagościły, nawet na poziomie szkolenia dzieci i młodzieży. Z curlingiem było podobnie. Te dyscypliny próbował rozwijać Andrzej Wójcik i jego KS Trener (również inne kluby i stowarzyszenia spoza Tomaszowa). Jednak stawki za wynajem lodowiska, jakich zażyczyły sobie władze Areny, okazały się dla nich zaporowe.
Zostało łyżwiarstwo szybkie. W tym sezonie długi tor ma być mrożony aż do połowy marca. Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego nie ma wyboru – musi zapewnić kadrowiczom obiekt w kraju na przygotowania do igrzysk olimpijskich. – I styczniowych mistrzostw Europy na naszym obiekcie. Nasz lód jest coraz lepszy, coraz szybszy – chwali się prezes.
PZŁS płaci Arenie za przygotowanie toru. Bez tych pieniędzy nie zostałby zamrożony (na pewno nie na tak długo). Tomaszów korzysta jeszcze z opóźnienia budowy hali lodowej w Zakopanem, która miała zostać otwarta dwa lata temu. Jednak to już ostatni sezon. Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz Centralny Ośrodek Sportu są zdeterminowane, żeby obiekt pod Tatrami został jak najszybciej otwarty. Wtedy z lodowych rzeczy w Arenie może pozostać tylko nazwa. Ta oficjalna. Chyba że też zostanie zmieniona.
ag



Komentarze