W TIT wielokrotnie pisaliśmy o Joannie Kulmowej, honorowej obywatelce Tomaszowa, który to tytuł nadano jej uchwałą Rady Miejskiej w 2012 r., a uroczystości z tym związane miały miejsce w ratuszu 30 stycznia 2013 r.
Joanna Kulmowa zmarła w 2018 r. Inna już Rada Miejska, aktualnie sprawująca pieczę nad tym, co się w Tomaszowie dzieje, w roku bieżącym nie zaakceptowała propozycji Towarzystwa Przyjaciół Tomaszowa Mazowieckiego, aby jednemu z nowo wybudowanych rond nadać jej imię. Odebrałem kilka telefonów od czytelników, którzy pamiętali wydarzenia sprzed dekady, kiedy Joanna Kulmowa odwiedzała nasze i poniekąd swoje miasto, czytelników jej książek, a szczególnie zatytułowanej "Topografia myślenia", gdzie swoje związki z Tomaszowem autorka literacko opisała. Czytelnicy radzili, bym przypomniał młodszej generacji tomaszowian jej postać.
Joanna Kulmowa 1928-2018
Urodziła się 25 marca w Łodzi. Była córką Wandy z Landsbergów, Cigowej, i wnuczką Aleksandra, dyrektora zarządzającego i prezesa zarządu spółki akcyjnej Fabryki Sukna H. Landsberg. Aleksander Landsberg był również współzałożycielem Towarzystwa Akcyjnego Tomaszowskiej Fabryki Sztucznego Jedwabiu. Prezesował Zgromadzeniu Kupców w Tomaszowie i Gminie Żydowskiej. Jej dziadek przyczynił się do powstania Szkoły Handlowej Stowarzyszenia Kupców (właśnie świętujemy 120-lecie szkoły, obecnie I LO) i zasiadał w jej radzie opiekuńczej. Landsbergowie (żona Eleonora) mieszkali w willi przy ul. Konstytucji 3 Maja. To budynek gdzie był Powiatowy Urząd Pracy, a obecnie w zasobach Skarbu Państwa niszczeje. W tym domu mała Joanna spędziła wiele dni swojego dzieciństwa, choć nie cieszyła już oczu dziadka, który zmarł w wieku 69 lat, w maju 1928 r., miesiąc po jej narodzinach. Wybuch wojny w 1939 r. i hitlerowski antysemityzm przerwały beztroskie dzieciństwo 11-letniej Joasi. Wraz z rodzicami, Wandą i Alfredem Cige, ukrywała się "po aryjskiej stronie" w Warszawie i Milanówku, pod przybranym nazwiskiem Cichoccy. Ojciec niestety zginął zastrzelony przez Niemców. Po wojnie wraz z matką zostały przy nazwisku Cichockie i wróciły do Łodzi. Mama Joanny zmarła w 1979 r. (miała 85 lat). W czasie wojny w Tomaszowie jej babka Eleonora trafiła do tomaszowskiego getta i tam zginęła tragicznie w czasie jego likwidacji. Była wtedy obłożnie chora, miała 80 lat. Niemcy wyrzucili ją z łóżkiem z piętra nieistniejącej już kamienicy przy ul. Krzyżowej. Z licznej rodziny Landsbergów (Wanda miała sześcioro rodzeństwa) przeżyło niewielu. Ich potomkowie są rozrzuceni po świecie.
Joanna Kulmowa, żona Jana Kulmy, poznała go w czasie studiów w Łodzi. Studiowała historię na Uniwersytecie Łódzkim. Ukończyła też studia aktorskie (również w Łodzi) oraz reżyserię w PWSTiF w Warszawie. Pracowała w wielu teatrach. W 1970 r. związała się z opozycją demokratyczną. Pisywała dla "drugiego obiegu". Jako poetka debiutowała w 1952 r. Pisywała również prozę (powieści), utwory sceniczne i słuchowiska radiowe. Duża część jej twórczości to utwory dla dzieci. Wspomnieć można, że w tomaszowskiej Państwowej Szkole Muzycznej jest fortepian, który stał w willi Landsbergów, na którym grał młody łódzki pianista Artur Rubinstein. Przyszły wielki pianista wyskrobał swoje nazwisko na metalowej ramie instrumentu, o czym Kulmowa powiedziała mi, gdy była w Tomaszowie. Fortepian stał wtedy w Urzędzie Miasta i służył za... bufet na ratuszowych imprezach. Kiedy wyjaśniło się jego pochodzenie, fortepian trafił do PSM i po remoncie służy teraz młodym adeptom muzyki.
Rozpisałem się. Nie wspomniałem o długoletnim pożyciu małżeńskim Joanny z Janem Kulmą, przeżyli razem ponad 60 lat. Może jeszcze kiedyś wrócę do państwa Kulmów, a szczególnie do czasów, kiedy wyprowadzili się z Warszawy do podszczecińskiej wsi Strumiany, by żyć na uboczu, ale bardzo aktywnie i twórczo.
J. Pampuch