W nocy z 16 na 17 maja br. wielki konar drzewa spadł na nagrobki na cmentarzu ewangelickim przy ul. Smutnej, niszcząc kilkanaście w części lub w całości. Rodziny spoczywających tam osób rozpaczały, bo ubezpieczenie nekropolii nie obejmuje takich wypadków. Jeden z mieszkańców walczy o wycięcie innego drzewa w tym miejscu, by nie doszło do podobnego zdarzenia.
Parafia ewangelicka usunęła fragmenty gałęzi, które spadły na nagrobki, oraz całe drzewo. – Było na to zezwolenie. Nie mogło dalej tam stać – mówi ks. Bogusław Sebesta, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Tomaszowie. Jednak o naprawę nagrobków lub postawienie nowych zatroszczyć muszą się poszkodowane rodziny. Pan Artur, tomaszowianin, którego rodzinny grób ucierpiał w tym zdarzeniu, nowy pomnik dla swoich rodziców będzie robił z własnych pieniędzy. – Z tego co wiem, część poszkodowanych osób będzie sądzić się z ubezpieczycielem, ale to może potrwać latami, a nawet miesiącami – mówi.
Ks. B. Sebesta poinformował nas, że ubezpieczyciel uznał sprawę za zdarzenie losowe i poszkodowani nie otrzymają pieniędzy z tej polisy. – Na odszkodowanie mogą liczyć osoby, które indywidualnie ubezpieczyły pomnik – dodaje proboszcz. Oprócz tego powalonego, a następnie ściętego drzewa, żadne inne nie zostało już tam usunięte. Ksiądz Sebesta zapewnia jednak, że pielęgnacje drzew są prowadzone. Dąży do tego, by zrobić ich całościową inwentaryzację, by można było starać się o pieniądze z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska na kompleksową pielęgnację drzewostanu.
Grzegorz Wolski, jeden z mieszkańców, uważa jednak, że na cmentarzu ewangelickim oprócz koszenia i innych rutynowych działań nic konkretnego nie jest robione w kontekście drzew. Sam od lat, jeszcze wtedy, gdy byli inni pastorzy w Tomaszowie, walczy o usunięcie wielkiej lipy, która rośnie przy grobowcu jego rodziny. – W październiku 2023 roku pisałem do parafii ewangelicko-augsburskiej z prośbą o wycięcie tego drzewa, a odpowiedź dostałem dopiero w maju 2025 roku – opowiada. – Drzewo jest spróchniałe. Stwarza realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi bezpośrednio przy nim przebywających. Poza tym istnieje duże prawdopodobieństwo uszkodzenia nagrobka – dodaje. Do takiej sytuacji już kiedyś doszło. – W 2021 roku konar spadł na grobowiec. Podobnie było w 2022 roku – twierdzi G. Wolski. Boi się, że znów dojdzie do uszkodzeń, a może nawet do tragedii. – Podjąłem próbę ubezpieczenia nagrobka, ale firmy ubezpieczeniowe odmówiły. Uzasadniono to właśnie bliskością potężnego drzewa – mówi mężczyzna.
Zapytaliśmy o to ks. Sebestę. – Ze względu na koszty nie jest możliwe pojedyncze prześwietlanie każdego drzewa na cmentarzu, ale staram się zrobić zbiorową dokumentację. Oczywiście znam sprawę. Urząd Miasta odrzucił wniosek o wycinkę tego drzewa, opierając się o decyzję Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Łodzi – informuje proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej. Jak czytamy w jego odpowiedzi na pismo Grzegorza Wolskiego, "w dniu oględzin drzewo nie stanowiło realnego zagrożenia bezpieczeństwa". Według parafii od tego czasu, czyli 2021 r., drzewo znajdowało się pod stałym nadzorem i "jego stan nie uległ pogorszeniu". B. Sebesta zwraca też uwagę na to, że drzewa trudno jednoznacznie sprawdzić i ocenić. – Okazało się, że to drzewo, które w maju br. złamało się i spadło na nagrobki, a następnie zostało usunięte, nie miało żadnych zmian w miejscu, gdzie się złamało. Spróchnienie było zaś do wysokości ok. 1,3 metra, czyli znacznie poniżej miejsca pęknięcia.
W piśmie skierowanym do pana Grzegorza ks. G. Sebesta twierdzi, że ostatnio na cmentarzu realizowano inwentaryzację i robiono ocenę stanu drzew pod kierunkiem doktora Tomasza Beczały. Badać miał on także drzewo wskazane przez pana Wolskiego. "Nie stwierdził on jakoby stanowiło ono jakiekolwiek zagrożenie, wręcz uznał on, że pomimo ubytku kory u dołu od strony ogrodzenia pomnika, egzemplarz ten jest jednym z najzdrowszych na naszym cmentarzu" – czytamy. Grzegorz Wolski się z tym nie zgadza. Zasięgnąć miał opinii dendrologa, który powiedział co innego. – Dopiero jak coś się stanie, to będzie działanie. Tylko ciekawe, kto poniesie za to koszty. Ja tu jestem co drugi dzień i nie widzę żadnej pielęgnacji drzew i dbania o nie – mówi G. Wolski. – Nie możemy wycinać drzew, tylko dlatego, że ktoś ma obawy – odpowiada ks. G. Sebesta. Pan Grzegorz tego lata wystosował kolejne pismo do parafii, w którym żąda usunięcia 30 proc. korony drzewa, zwłaszcza konaru zwisającego nad nagrobkiem, usunięcia odrostów i posuszu z górnej korony. - Zabiegi te pozwolą odciążyć drzewo i zmniejszą ryzyko jego wywrotu. Poprawią też jego statykę - uważa nasz czytelnik.
Przeczytaj również: https://www.tomaszow-tit.pl/2025-rok/tit-nr-20-1815-z-23-maja-2025r/16279-drzewo-runelo-na-nagrobki-kto-zaplaci-za-zniszczenia
Joanna Dębiec



Komentarze