Musieli zwinąć namioty i przenieść się w bezpieczne miejsce pod dachem. Niektóre dzieci zakończyły wcześniej obóz i wróciły do domu. – To wszystko podyktowane jest względami bezpieczeństwa. Ryzyko nawałnic i intensywnych opadów było bardzo duże i nadal jest – mówi asp. sztab. Grzegorz Stasiak, rzecznik tomaszowskiej policji.
Tragedii z sierpnia 2017 r. nie da się zapomnieć. Podczas nawałnicy w Borach Tucholskich (w Suszku) zginęły dwie dziewczynki (harcerki). Teraz służby dmuchają na zimne. W związku z zagrożeniem burzami i podtopieniami w stan gotowości w całym kraju zostało postawionych ponad 13 tysięcy policjantów. Zostali skierowani na tereny, gdzie miały przejść nawałnice Jednym z ich zadań była ewakuacja obozów i kolonii dzieci i młodzieży, wypoczywających na otwartej przestrzeni pod namiotami. Na terenie powiatu tomaszowskiego funkcjonariusze dotarli do dwóch obozów harcerskich. Ponad 130 zuchów przebywało w Zakościelu (gm. Inowłódz). – Siedemdziesięcioro z nich zostało przeniesionych na najbliższe dni do świetlicy w Żądłowicach, a pozostali wrócili do domów. Przyjechali po nich rodzice. Zdecydowali, że dalej nie będą kontynuować wypoczynku – wyjaśnia rzecznik tomaszowskiej policji.
Podobna sytuacja miała miejsce w Małczu (gm. Lubochnia). Tam około 40 harcerzy musiało się przenieść spod namiotów do tamtejszego Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego Hufca ZHP Pabianice. Nad Zalewem Sulejowskim obecnie nie odbywają się żadne obozy harcerskie czy żeglarskie, więc nie było potrzeby przeprowadzania ewakuacji.
– Policjanci dotarli też na kampingi i do gospodarstw agroturystycznych. Zwracali uwagę na ciężkie warunki pogodowe i prosili o odpowiednie zabezpieczenie turystów. W tym tygodniu wzmożone patrole są również na drogach. We współpracy z innymi służbami monitorujemy także sytuację na rzekach – mówi asp. sztab. G. Stasiak.
ag



Komentarze