Przez lata dla inwalidów na wózkach dostanie się do szpitala głównym wejściem było praktycznie niemożliwe, bo nie było podjazdu ani windy. Teraz to urządzenie zostało zamontowane, a schody wewnątrz budynku zniknęły. Robotnicy zeszli z placu budowy, ale wejście ciągle jest zamknięte.
Spółka TCZ już od dawna przymierzała się do przebudowy głównego wejścia do szpitala, bo konieczne było dostosowanie go dla niepełnosprawnych. W 2022 roku zleciła nawet sporządzenie dokumentacji projektowo-wykonawczej firmie Apiria w Warszawie, która wygrała przetarg ceną 47.400 zł. Kierownictwo TCZ dopuszczało wtedy dwa alternatywne rozwiązania, zapewniające dostępność osób ze szczególnymi potrzebami do budynku głównego. Pierwsze zakładało wykonanie podjazdu tak, by przed głównym wejściem pozostała przestrzeń manewrowa, ale ten pomysł szybko zarzucono. Ostatecznie przyjęto wersję z windą. Założono, że przy wejściu można zbudować zewnętrzny dźwig osobowy.
Jednak taka inwestycja jest kosztowna. Z rozpoczęciem jej realizacji kierownictwo szpitala czekało dość długo. Dopiero w marcu ubiegłego roku został ogłoszony przetarg na "Rozbudowę wejścia do budynku głównego Tomaszowskiego Centrum Zdrowia w systemie zaprojektuj i wybuduj.
Oferty zostały otwarte 10 kwietnia. Najtańszą ofertę z ceną 982.770 zł przedstawiła tomaszowska firma Arch-Bud Anny Hajdery.
Całkowitej przebudowie uległ fragment holu za wejściem. W miejscu dotychczasowych schodów powstała lekka pochylnia. O malowaniu i nowych okładzinach ściennych z gresu w dużym formacie oraz o energooszczędnym oświetleniu typu LED już nie trzeba wspominać.
Na zewnątrz powstał wiatrołap z szerokimi drzwiami. Dawne schody zostały zburzone, a na ich miejscu powstały nowe, bezpieczniejsze. Najważniejszym elementem jest jednak winda dla osób z niepełnosprawnościami. To dźwig osobowy o aluminiowej konstrukcji, zabudowany szkłem bezpiecznym.
Zwycięzca przetargu na wykonanie tych prac miał siedem miesięcy. Nowe wejście miało być gotowe w ubiegłym roku, ale wykonawca złapał opóźnienie. Mało tego, choć robotnicy obecnie zniknęli z placu budowy, wejście nadal jest zamknięte, czyli robót nie odebrano. O co chodzi, nie udało nam się dowiedzieć. Można jednak liczyć na to, że już wkrótce do szpitala nie trzeba będzie wchodzić okrężnymi drogami.
(poż)