Koncerty: Pięć Piątych, Mezo i zespołu Enej. Pierwszy dzień długo wyczekiwanych Dni Tomaszowa upłynął w pozytywnej atmosferze, a co ważne, dopisała też pogoda.
"Gdybym nie wierzył w żaden ideał,
już dawno schowałbym mikrofon w futerał" - Mezo
Tuż po godzinie 19.00 na scenie pojawił się poznański raper Jacek "Mezo" Mejer. Choć wielu kojarzy się głównie ze sceną hip-hopu, jest też dziennikarzem, a także sportowcem. Dzień przed koncertem skończył 40 lat, ale wiek nie przeszkadza mu w biegach długodystansowych. Kilka lat temu przebiegł maraton w 2 godziny i 48 minut i choć - jak przyznaje - czas walki o życiówki już raczej minął, to sport w jego życiu zawsze będzie odgrywał wielką rolę. Startował także w biegach na 100, 200 i 400 metrów w mistrzostwach Polski weteranów, a mniej wyczynowo trenuje również triatlon i tenis ziemny.
Na scenie na tomaszowskich błoniach pojawił się z DJ Decksem i z Iną (Justyną Krówczyńską), która wspierała go wokalem. Zagrali najpopularniejsze kawałki, które pojawiły się na listach przebojów w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Mezo zdobył sympatię tomaszowskiej publiczności - głównie młodzieży, rozdał kilka swoich płyt i chętnie robił sobie zdjęcia z widownią.
"Dałem ci kamień z napisem LOVE,
no bo kwiaty szybko schną..."
Gwiazdą wieczoru i pierwszego dnia festiwalu był olsztyński zespół Enej. Choć jego nazwa pochodzi od głównego bohatera "Enejdy" Iwana Kotlarewskiego, ukraińskiej parafrazy utworu Wergiliusza, to artyści musieli kilka lat temu mierzyć się z falą hejtu. Ktoś bowiem wymyślił, że nazwa została nadana na cześć Petra Olijnyka (pseudonim Enej), pułkownika UPA, który kierował rzezią na Wołyniu. Niezbyt to mądre, bo skoro tak, to równie dobrze Czerwone Gitary mogą kojarzyć się ze zbrodniczą komuną. Nie przeszkodziło to jednak ówczesnemu europosłowi PiS Januszowi Wojciechowskiemu apelować do artystów o zmianę nazwy zespołu.
Po ich występie na scenie pojawił się DJ. Dyskoteka trwała do północy.
Krzysztof Krasnodębski



Komentarze