3 listopada ministerstwo zdrowia poinformowało o 10.429 nowych i potwierdzonych przypadkach zachorowania na Covid-19. Coraz gorzej przedstawia się sytuacja w województwie łódzkim. System opieki zdrowotnej został sparaliżowany, tak jak w ubiegłym roku.
Na terenie powiatu tomaszowskiego potwierdzono 15 nowych przypadków zachorowania. Choć liczba ta może wydawać się nieduża, to nie pozostaje bez wpływu na funkcjonowanie naszego szpitala. 2 listopada wojewoda łódzki Tobiasz Bocheński wydał decyzję, na mocy której Tomaszowskie Centrum Zdrowia musiało przekształcić oddziały w oddziały covidowe. - Obecnie zgodnie z decyzją wojewody mamy przygotowane 134 łóżka dla pacjentów z podejrzeniem bądź potwierdzonym zakażeniem Covid-19 - informuje Konrad Borowski, pełnomocnik ds. pacjenta TCZ. - Jesteśmy przygotowani na to, że liczbę tę będzie trzeba zwiększyć w razie wzrostu zachorowań - dodaje.
Decyzja wojewody wiązała się z koniecznością reorganizacji szpitala. W ubiegłym tygodniu zarząd TCZ podjął decyzje o zamknięciu oddziału chorób wewnętrznych, co było przyczyną wstrzymania planowanych przyjęć. W związku z rosnącą liczbą zachorowań planowano utworzenie kolejnych miejsc na neurologii. Pacjenci niezakażeni Covid-19 z objawami neurologicznymi i schorzeniami wewnętrznymi mieli być hospitalizowani na oddziale laryngologicznym. - Faktycznie były takie plany, ale przyszła kolejna decyzja wojewody zwiększająca bazę łóżkową - mówi K. Borowski.
Ostatecznie szpital musiał wstrzymać przyjęcia zarówno na neurologii jak i laryngologii. W ten sposób utworzono kolejne oddziały covidowe. Większość hospitalizowanych z powodów innych niż Covid-19 zostało wypisanych do domu. Pozostali zostali przetransportowani do innych szpitali.
Zwożą pacjentów z całego kraju
O gwałtownym wzroście zachorowań informują pracownicy ratownictwa medycznego. - Mamy dokładnie to samo co w Izraelu czy Wielkiej Brytanii, a będzie tylko gorzej. Prawie co drugi test w karetce wychodzi nam dodatni. Nawet u pacjentów którzy nie mają żadnych objawów, albo np. tyko katar czy kaszel - mówi jeden z ratowników medycznych. - Wcześniej zdecydowana większość pacjentów była niezaszczepiona. Przestało być to regułą, bo szczepionki nie są "wieczne". Powinno to być motywacją do przyjęcia trzeciej dawki. Niestety jest odwrotnie. Wielu pacjentów dochodzi do błędnego wniosku, że szczepionki nie działają - dodaje.
TCZ jest jednym z czterech szpitali w woj. łódzkim, do którego trafiają pacjenci zarażeni koronawirsuem. Rosnąca liczba zachorowań wiąże się z okresowym przepełnieniem tomaszowskiego szpitala. Pacjenci w ciężkim stanie czekają na udzielenie pomocy na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym nawet kilka godzin. 1 listopada przed wiatą SOR szpitala stało 11 karetek pogotowia ratunkowego z całej Polski. - Były zespoły na gdańskich i warszawskich numerach rejestracyjnych. Może bym na to nie zwróciła uwagi gdyby nie to, że błądzili po terenie szpitala - mówi jedna z pielęgniarek. - Rozumiem, że jest brak rejonizacji w województwie, bo tego się nie da fizycznie zrobić, ale to już przesada. Zaczynamy funkcjonować jak szpital tymczasowy - dodaje.
Brak karetek covidowych i nie tylko
Ratownicy medyczni informują, że pracują coraz dłużej. Nie tylko ze względu na konieczność przewożenia pacjentów zakażonych koronawirusem. - Problem jest taki sam jak w tamtym roku. Zostaliśmy zadysponowani na teren, gdzie zazwyczaj wysyłane są karetki z tomaszowskiej podstacji. Zabraliśmy pacjenta. Według mnie miał zawał - mówi Patrycja. ratowniczka z Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi. - Najbliższa czysta (dla pacjentów niezakażonych Covid-19 - przyp. red) interna była w Sieradzu. Jak dojechaliśmy okazało się że 2 ostatnie łóżka są zajęte. Pojechaliśmy do Zduńskiej Woli. Tam też się nie udało. Ostatecznie pacjent trafił do szpitala w Poznaniu - dodaje.
Karetki krążą po całej Polsce i przez to zaczyna ich brakować. Coraz częściej dochodzi do sytuacji, że ze względu na brak wolnego zespołu ratownictwa, ratowników muszą zastępować strażacy. - Tata jest po dwóch udarach. Bardzo zaczęła go boleć głowa i niewyraźnie mówił. Przestraszyłam się i zadzwoniłam na numer alarmowy. Jak zobaczyłam że podjeżdża straż pożarna na sygnale to nie wierzyłam własnym oczom - mówi pani Dorota, mieszkanka ul. Polnej. - Ratownik ze straży starał się dobrze zaopiekować tatą. Czy to normalne, że kilku strażaków przyjeżdża w takiej sprawie a nie medycy? - zastanawia się.
Lekarze pracujący na szpitalnych oddziałach narzekają na brak tzw. karetek covidowych. W całym województwie są tylko trzy i należą do WSRM w Łodzi. Narodowy Fundusz Zdrowia nie widzi jednak problemu, a ilość karetek uważa za wystarczająca. - Wyjazdy zespołów Covid-19 na bieżąco monitorujemy i analizujemy. Wraz rozwojem pandemii na terenie województwa łódzkiego, wzrostem zachorowań na Covid-19, zwiększającą się liczbą łóżek covidowych w Łodzi i regionie będziemy reagowali na potrzeby mieszkańców - mówi Anna Leder, rzeczniczka ŁOW NFZ w Łodzi. - Jesteśmy do tego przygotowani. W razie potrzeby zwiększenia liczby zespołów Dyspozytornia Medyczna Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego może złożyć wniosek do ŁOW NFZ o kolejne zespoły transportu medycznego - dodaje.
K. Krasnodębski
Komentarze