- apelują mieszkańcy Tomaszowa, który protestowali pod pałacem Piescha (jednym z najcenniejszych zabytków miasta i całego regionu). Przed bramą przy ul. Barlickiego 32 zapłonęły znicze i lampiony. Konserwator zabytków uspokaja, że nie doszło do nowych zniszczeń, ale właściciel też nie zrobił nic, żeby zrewitalizować zdewastowane wcześniej wnętrza.
XIX-wieczny pałac Moritza Piescha stanowi do dzisiaj (jeszcze!) przykład architektury rezydencjonalnej, którego eklektyczna forma (mimo przebudowy) zachowała się do naszych czasów.
Pod koniec lat 80. ub.w. miasto przekazało pałac "Mazovii", później kilkakrotnie zmieniał właścicieli.
Obiekt jest w prywatnych rękach i niszczeje. Wieżyczki, rzeźby, kolumienki czy gzymsy straciły swój dawny blask. Nie ma też już stylowych barierek z dachu, a miedziane elementy pokrycia zostały skradzione przez złomiarzy. W ostatnich czasie we wnętrzach przeprowadzono istną demolkę-dewastację, niszcząc zabytkową mozaikę, stylowe drzwi czy kolumny.
Właściciel gra na zwłokę
Po interwencji naszej i mieszkańców w ubiegłym roku sprawą zajął się Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków Łodzi. Jednak inspektorzy długo nie mogli wejść do środka, żeby oszacować zniszczenia. Właściciel nie stawiał się na umawiane spotkania. Na szczęście wymuszono wstrzymanie wykonywanych prac (dewastacji) w zabytkowej willi. Jednak właściciel odwołał się od tej decyzji do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ten ostatni umorzył postępowanie i pozwolił konserwatorowi działać dalej. Inspektorzy WUOZ w końcu mogli dokonać kontroli wnętrza budynku. Uznali, że to właściciel jest odpowiedzialny za dewastację wnętrz i powiadomili prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa.
Wydana została też decyzja nakazująca doprowadzenie willi do jak najlepszego stanu. Właściciel miał sporządzić projekt odtworzenia wystroju wnętrz i uporządkować zieleń wokół budynku oraz usunąć rośliny z dachu i elewacji. - Cała dokumentacja miała być wykonana w oparciu o skrupulatną inwentaryzację oraz kwerendę archiwalną. O wszystkim mieliśmy być na bieżąco informowani, ale nic takiego nie ma miejsca - mówi Daria Błaszczyńska, specjalistka ds. komunikacji w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków w Łodzi.
Protest pod pałacem
Właściciel ciągle gra na zwłokę, a minęło już ponad pół roku od wydania tych postanowień. Zaniepokojeni mieszkańcy Tomaszowa nie mogli patrzeć na to jak najcenniejszy zabytek w ich mieście jest rujnowany. Protestowali pod pałacem. Przed bramą zapłonęły znicze. Pojawiły się też napisy - Ratunku. Nie wyburzajcie mnie!
Poprosili też nas o interwencję - Przecież nie można stać i obojętnie patrzeć, co tam wyprawiają. To jest historia i dziedzictwo naszego miasta. To już trwa tak długo. Za chwilę wjadą tutaj buldożery, a za parę miesięcy staną bloki. Nie możemy do tego dopuścić. Przecież są urzędy i instrumenty prawne, żeby zatrzymać ten proces - denerwował się jeden z uczestników protestów.
Poprosiliśmy o interwencję konserwatora zabytków. Inspektorzy przyjechali na miejsce i nie stwierdzili kolejnych zniszczeń, ale właściciel ciągle nie stosuje się do ich wytycznych. Kolejnym krokiem powinny być zatem nałożone na niego kary administracyjne.
W tej prawie kroki prawne powinna niezwłocznie podjąć też prokuratura, której nakreśliliśmy całą sprawę.
KURIOZALNY WPIS - CZY PREZYDENTA?
Na stronie internetowej jednej z osób zaangażowanych w obronę pałacu został zamieszczony wpis sygnowany imieniem i nazwiskiem prezydenta Tomaszowa. Jest on tak bulwersujący, że do czasu potwierdzenia jego autentyczności nie będziemy się do niego odnosić.
ag
Komentarze