- Dlaczego ludzie mówią o niewyparzonym języku? - pomyślałam po pierwszym łyku herbaty zalanej wrzątkiem, przecież właśnie miałam ochotę zakląć.
Zamiast tego ułożyłam fraszkę, w której częściowo dałam upust emocjom: Tłusty czwartek, d... tłusta, będziem pościć po zapustach.
Pączkowy czwartek, w sobotę bale wieńczące karnawał, a we wtorek - ostatki. Śledzik - obowiązkowo. A co ponadto? Z dawnych zwyczajów pozostało głównie obfite jedzenie, popijane tym, w czym śledzik lubi pływać. Ze znajomymi wspominam sentymentalnie stare, dobre czasy, tradycyjne kuligi, hulanki i swawole. Przebierali się dorośli i dzieci, a stroje przygotowywano starannie, kilka dni przed igrcami, żeby nikt nie poznał. Nie pamiętam już piosenek i wierszowanek, jakie towarzyszyły odwiedzinom, zostały tylko fragmenty: "Ostatki, ostatki, a jutro popielec, dajcie pączka na widelec! Jak nam nic nie dacie, chwały nie uznacie, wasze kozy zabijemy, wasze dzieci zabierzemy, ile ich tu macie". Mój ojciec przebierał się w okresie międzywojennym za turonia. Chodził wraz z innymi przebierańcami po wsiach i tak zarabiał grosze na przeżycie rodziny, żony i trójki dzieci, w trudnym okresie zimy, przednówka. Jako murarz był robotnikiem sezonowym, jednym z rzeszy podobnych, o byt których, i ich rodzin, nikt się nie martwił, nie spieszył z pomocą. Jak wiele się zmieniło, nawet klimat. O kuligach można tylko pomarzyć, ale cały rok buduje się nowe bloki, osiedla, nawet roboty drogowe idą pełną parą, mimo kalendarzowej zimy. Budowlańcy są w cenie, nie muszą się przebierać, szukać "fuchy".
We wspomnieniach pojawiają się też obrazy z "budowlanki" - przebieranki i zabawy w gronie koleżanek i kolegów, wspólne wędrówki po domach z wychowankami, raz zakończone wspaniałą zabawą w "Starej Kotłowni"... Było wesoło! Czy dziś nauczyciel przebrałby się i wędrował z uczniami do znajomych rodzin? Wątpię. Spoważnieliśmy. Na ulicy od dawna nie widziałam uśmiechniętego człowieka, nawet uśmiechniętego czy śmiejącego się dziecka. Śmiech to zdrowie, a ponieważ śmiech jest zjawiskiem deficytowym, w aptekach ustawiają się kolejki po lekarstwa. Kto z nas nie łyka tabletek? W czasach mojego dzieciństwa w Tomaszowie były trzy apteki, teraz... Ubożejemy, oddajemy niekiedy ostatnie grosze bogatym firmom farmaceutycznym. Może tylko dlatego, że brakuje nam uśmiechu?
Emilia Tesz



Komentarze