Zmniejszanie się liczby mieszkańców małych i średnich miast to problem ogólnopolski. Dotyka on w większym lub mniejszym stopniu całego obszaru kraju.
Niestety – Tomaszów należy do czołówki najszybciej wyludniających się miast i nic nie wskazuje na to, by podejmowano jakiekolwiek sensowne działania aby ten trend odwrócić lub przynajmniej spowolnić.
Ludzie osiedlający się w danym miejscu nie podejmują takich decyzji na podstawie sentymentów. Chcą mieć atrakcyjną pracę, mieszkać w atrakcyjnym, zdrowym otoczeniu, dla swoich dzieci mieć stojące na wysokim poziomie szkoły... Tych czynników można wymieniać dużo, ale większości z nich nie spełniamy. Od lat ludzie rządzący Tomaszowem nie potrafią w swoim myśleniu wyjść poza ramy kadencji, przedstawić spójnej wizji przyszłości miasta. Czy kiedykolwiek usłyszeliśmy od któregokolwiek prezydenta, że problemem Tomaszowa jest coraz szybciej malejąca liczba mieszkańców? Czy którykolwiek z włodarzy miasta przedstawił plan przeciwdziałania? NIE! Wymaga to bowiem ciężkiej, czasami mało efektownej pracy, liczonej na wiele lat. Przecież łatwiej posadzić kogoś z harmoszką na scenie – niech się lud cieszy - niż np. skutecznie walczyć o podniesienie poziomu nauczania czy czyste powietrze. Prezydent – to brzmi dumnie. Niestety grozi nam – i to w nieodległej przyszłości – że zamiast prezydenta będziemy wybierać burmistrza.
Andrzej Kucharczyk



Komentarze