Na Maderze domy nie mają kominów a ludzie kłopotów z węglem.
Cieszą się oczy, raduje serce feerią barw: kolorami kwiatów, odcieniami zieleni, bogactwem świetlnych iluminacji, a nade wszystko widocznym na każdym kroku umiłowaniem porządku, estetyki, czystości. Po powrocie trzeba się mierzyć z szarością, bylejakością, niechlujstwem.
Pada deszcz (W styczniu! Kto o tym słyszał przed laty?), a ja idę się do śmietnika. Cóż, nie jestem z cukru. Pojemnik na plastyk przepełniony, na ziemi leżą sterty butelek, foliówek z przedmiotami przeznaczonym do recyklingu. Tak się dzieje od mojego powrotu czyli z nowym, 2023 rokiem. Sobota. W poniedziałek od rana dzwonię do spółdzielni, do Urzędu Miasta. Nikt nie odpowiada na proste pytanie: Dlaczego się nie opróżnia pojemników na plastyk? W spółdzielni informacji udziela tylko prezes, nie zawracam mu więc głowy, skoro ta działalność jest w gestii Urzędu Miasta. Urzędniczka kieruje mnie do drugiego wicedyrektora Wydziału Rozwoju, Infrastruktury i Klimatu – Tomasza Surmańskiego. Niestety, cały czas jest on na naradzie z prezydentem. – Może skontaktuje się pani z rzecznikiem prasowym? – pada propozycja po którymś telefonie. Rzeczniczka prasowa też jest na naradzie. Emeryt ma dużo czasu, czekam i wysupłuję z pamięci piosenkę: "Siała baba mak, nie wiedziała jak, a dziad wiedział, nie powiedział. A to było tak: Siała baba mak...". Baba nie wiedziała, ja już wiem. Kończył się czas pracy, więc dyrektor powiadomi mnie jutro, rzeczniczka prasowa (już po godzinach pracy - dziękuję) zadzwoniła z wiadomością: zwolnienia lekarskie pracowników firmy – grypa. Na szczęście nie brak umowy i nie dotyczy całego miasta. Epidemia. Wielu moich znajomych choruje, ale nikt nie zaszczepił się przeciw grypie. Zachęcam – warto, dla siebie i innych.
Przypadek z plastykiem to incydent, gorzej z przystankami – to już recydywa. Jeden z nich po niedzieli oprócz petów i brudnych szyb "ozdobił się" wymiocinami. W południe poszłam sprawdzić – bez zmian. Jakaś kobieta wsadziła w rz...y parasolkę, bo ludzie przestali patrzeć, co ich otacza. Jedna z kobiet zadała retoryczne pytanie: - A kto to posprząta? ZDiUM nie reaguje na krytykę, mogę sobie pisać – na Berdyczów. Widok brudnych autobusów, brudnych przystanków, jest czymś normalnym. Czy ktoś się zastanawia, co pomyślą o nas ci, którzy wpadną na dzień do Tomaszowa? Siała baba mak...
Emilia Tesz



Komentarze