Nie wiem, jakie konsekwencje będzie miało ujawnienie faktów opisanych w tym tekście i czy jakiekolwiek będą.
Nie wiem, czy ktoś złoży zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, nie wiem, czy prokuratura podejmie jakiekolwiek działania. Wiem tylko, że poziom zastraszenia, z jakim spotkałem się przy zbieraniu i weryfikowaniu informacji do tego artykułu, pasuje bardziej do totalitarnej dyktatury niż do demokratycznego państwa.
Dorośli ludzie reagujący niepamięcią lub agresją na proste pytania, powtarzający, że nie chcą rozmawiać, bo organizacje, które reprezentują, mogą przez to nie dostać z miasta dotacji, obawiający się realnej bądź wyimaginowanej zemsty władzy to obraz społecznego upodlenia.
Milcząc, godzimy się na całe zło, które nas otacza. Milcząc, akceptujemy coraz ciaśniej oplatającą nas pajęczynę politycznych i towarzyskich powiązań. Przymykamy oczy na dawanie "swoim" fuch, na upychanie w różnych państwowych i samorządowych instytucjach synów, córek, pociotków, na polityczną korupcję i coraz ordynarniejsze przekręty. Po prostu się boimy - o swoją pracę, o swoich bliskich, o swój biznes. To zrozumiałe, tylko że nasz strach sprawia, że ONI czują się coraz bardziej bezkarni, coraz silniejsi i coraz skuteczniej zamykają nam usta. Koło się zamyka, zaciska się pętla.
Andrzej Kucharczyk



Komentarze