Miała zaledwie trzy tygodnie, gdy przeszła pierwszą operację. Potem były kolejne zabiegi. Mimo to życie 3-miesięcznej dziś Leny Wójcik z Czerniewic wciąż jest zagrożone.
Lenka urodziła się 2 września. Ale miejsce radości i szczęścia u jej rodziców prawie natychmiast zajął ból i strach. Dziewczynka przyszła na świat z bardzo poważną wadą serca w postaci przełożenia wielkich pni tętniczych i ubytku międzykomorowego oraz z innymi wadami. Tyle rozpoznano po wstępnych badaniach, gdy zaraz po porodzie została przewieziona do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Na tym jednak "lista złych wiadomości" - jak określili to jej rodzice - się nie skończyła...
Po przeprowadzonej 3 listopada tracheostomii Lena miała wreszcie wrócić do domu. - Czekaliśmy na ten dzień. Planowaliśmy każdą minutę, wyobrażaliśmy sobie wspólne, spokojne chwile - wspominają Angelika i Marcin. Te nie były im jednak dane. Wrócił strach, stan dziewczynki pogarszał się z dnia na dzień. W końcu, z uwagi na niebezpiecznie spadającą saturację, lekarze zdecydowali się na cewnikowanie serca i zabieg Rashkinda, mające polepszyć przepływ krwi i jej natlenowanie. W trakcie ich przeprowadzania okazało się, że dziewczynka ma również nadciśnienie płucne.
Najgorsze, że malutka nie reaguje na podawane leki, w tym tlen, a lekarze bezradnie rozkładają ręce. Mówią, iż nie są w stanie nic więcej zrobić i najprawdopodobniej konieczny będzie przeczep płuc lub jednocześnie płuc i serca. Że trzeba żyć nadzieją, że sytuacja sama się zmieni...
Angelika i Marcin żyją więc nadzieją, suto okraszoną przerażeniem i rozpaczą. - Tak bardzo się boimy. Gdy patrzymy na siniejące maleńkie rączki Lenki, w oczach nieustannie mamy łzy. Wiemy jednak, że dla niej musimy być silni! Nie wyobrażamy sobie życia bez Leny. Dla naszej córki walczymy ze wszystkich sił! - podkreślają, prosząc o pomoc w tym nierównym starciu.
By zgromadzić środki na leczenie i rehabilitację swojej kruszynki, zwrócili się do Fundacji Siepomaga. W prowadzonym przez nią portalu pod adresem: www.siepomaga.pl/lena-wojcik z końcem listopada utworzona została zbiórka, którą wspiera się dostępnymi metodami płatności lub SMS-em o treści 0235895 na numer 75365 (koszt 6,15 zł z VAT). Po nowym roku pojawi się też możliwość przekazania na rzecz Lenki 1,5% podatku. Już teraz natomiast można wziąć udział w licytacjach w grupie na Facebooku (www.facebook.com/groups/892902721736028). Rodzina, przyjaciele, znajomi i znajomi znajomych Angeliki i Marcina z Czerniewic i okolic, a także Tomaszowa Maz., Rzeczycy, Rawy Maz. czy Białej Rawskiej wystawiają co kto może. W tym m.in. domowe przetwory, własnoręcznie robione dekoracje świąteczne i domowe wypieki, ale i np. katering sylwestrowy czy (znak naszych czasów)... drewno opałowe.
Wśród postów jest i wpis Teresy Wojciechowskiej, babci Lenki. Los wystawił ich (Angelikę i Marcina - dop. red.) na wielką próbę rodzicielską. Choć od tego czasu mija zaledwie trzy miesiące, sprawdzili się w tej roli już dziś i to w 200%! (...) Ich poświęcenie, miłość i troska w stosunku do córki świadczą tylko o tym, że zasługują na szansę. Szansę, by wreszcie wziąć swoje dziecko w ramiona bez obawy, że narażą jej życie. Szansę na to, by utulać i śpiewać jej kołysanki codziennie do snu. Szansę na to, aby poczuć zapach i głos dziecka w domu. Szansę na to, by wreszcie łóżeczko dla Lenki nie stało puste. I przede wszystkim szansę dla Lenki na życie! (...) Zawalczmy razem. Dobro wraca.
Angelika i Marcin swój wpis kończą prostym, szczerym wyznaniem: Tak bardzo czekaliśmy na Ciebie, córeczko... Teraz czekają na kolejny cud. Każdy z nas może ich do niego przybliżyć.
(Wypowiedzi rodziców Leny oraz zdjęcia pochodzą ze strony zbiórki).
wk



Komentarze