W nocy z soboty na niedzielę, z 29 na 30 października, zmieniamy czas letni na zimowy (astronomiczny). Będziemy, a przynajmniej możemy spać godzinę dłużej.
Za to właśnie lubimy tę zmianę. No, może poza tymi, którym przyjdzie akurat być na dyżurze czy zmianie. Pocieszeniem dla nich niech będzie fakt, iż - zgodnie z kodeksem pracy - ta dodatkowa godzina traktowana jest jak nadliczbowa:
przysługuje za nią odbiór czasu wolnego lub oprócz normalnego wynagrodzenia dodatek w wysokości 100% (za pracę w nocy). Jako ciekawostkę dodajmy, że zmiana czasu na zimowy jest korzystna dla "sercowców". Są badania dowodzące, że przestawienie zegarów o godzinę do przodu o 10% zwiększa ryzyko zawału w następujące po zmianie poniedziałek i wtorek. Za to ich cofnięcie sprawia, iż liczba zawałów się zmniejsza.
Z utrudnieniami mogą spotkać się miłośnicy nocnych zakupów internetowych lub chcący pobrać gotówkę z bankomatu - dostęp do produktów bankowych (i zawartości kont) zostanie jak zwykle przynajmniej na kilka godzin zablokowany. Wydłuży się czas podróży koleją, bo pociągi w momencie przesuwania wskazań zegarów na godzinę zatrzymają się na najbliższej stacji, tak by dotrzeć do celu zgodnie z rozkładem jazdy.
Podział czasu na letni i zimowy istnieje od 106 lat - jako pierwsi czas letni, zwany wówczas "wojennym", wprowadzili 30 kwietnia 1916 r. Niemcy, by zaoszczędzić cenny podczas wojny węgiel; do zimowego wrócono 1 października (a ponoć potrzebę takiego rozróżnienia postulował już w XVIII w. jeden z ojców-założycieli USA Benjamin Franklin). W Polsce takie przejścia zaczęto stosować w okresie międzywojennym. Utrzymały się podczas okupacji hitlerowskiej, później w latach 1946-1949 i 1957-1964. Obecnie obowiązują - z jednorazową przerwą w okresie stanu wojennego - od 1977 r. Jesteśmy pod tym względem w mniejszości: według portalu WorldTimeZone.com, zmiana czasu stosowana jest już tylko w niespełna 70 państwach, w niektórych wyłącznie na wybranych obszarach. Ale mimo pojawiającej się od dobrych kilku lat krytyki dalszego stosowania podziału i zapowiedzi, że "to już ostatni raz", nic się, póki co, w tej kwestii nie zmieni (oczywiście, poza wskazaniami zegarków) - obecne regulacje prawne, a tym samym utrzymanie czasu zimowego i letniego w kraju i całej Unii Europejskiej mają obowiązywać do 2026 r.
Czas zimowy trwa w Polsce około 5 miesięcy. Letni wprowadzony zostanie ponownie w ostatni weekend marca, tj. w nocy z 25 na 26.03.2023 r.
wk



Komentarze