Babcia pewnego Ukraińca, przebywającego w Polsce, dostała 10 tysięcy rubli, jako zachętę do jedynie słusznego głosowania.
Nie była pewna, czy weźmie udział w referendum, ale zapewne wzięła i głosowała "prawidłowo", aby nie stracić tego, co już zasiliło portfel. – Jak dają, to trzeba brać, no nie? – skomentował mój rozmówca. Mam mieszane uczucia, bo biorę te trzynaste i czternaste emerytury, chociaż budżet państwa jest w opłakanym stanie.
Staram się to zrekompensować osobistym wkładem w dzieło kultury, na którą nigdy nie było dosyć środków z państwowej czy samorządowej kasy. Przy okazji można strawestować Hamletowski dylemat: Brać, albo nie brać? Oto jest pytanie!
Nad Donem referendum, a u nas już trwa kampania wyborcza, mimo że wybory dopiero za rok. Strach pomyśleć, co będzie na finiszu. A może nie będzie tak źle? Rosjanie stosują zasadę "kija i marchewki", w Polsce, szczególnie w naszych czasach – nie do pomyślenia. Kto pamięta kiełbaski na placu Kościuszki? A pikniki z obfitym poczęstunkiem? "Zachęta" przybierała różne formy: pół litra wódki, 20 złotych (szczególnie przy wyborach sołtysa), uścisk dłoni kandydata, obietnica załatwienia sprawy lub zatrudnienia na odpowiednim stanowisku... Pewien lokalny polityk w pierwszych latach nowego tysiąclecia stwierdził: "Nie ważne, kto i jak głosuje, ważne, kto liczy głosy" (słowa Stalina?). Czuwający nad liczeniem wywiązał się z zadania, stało się tak, jak miało być. Wprawdzie proste dodawanie pokazywało inny wynik, ale kto by przekopywał stosy kartek wyborczych? W przyszłorocznych wyborach każda ze stron będzie skrupulatnie liczyć głosy i na to właśnie liczę. Czym teraz będą nas wabić partie, kandydaci do samorządów i parlamentu? Kiełbasa i alkohol przestały być atrakcją, 20 złotych na niewiele się zda, stanowiska i załatwianie trudnych spraw na wodzie pisane. Może węgiel zyska miano wyborczego atrybutu? Ale – po co mi węgiel, skoro mieszkam w bloku? Czym można przekonać ludzi, takich jak ja? Cóż, różnimy się od siebie, mamy różne potrzeby. Należałoby rozpisać listę zapotrzebowania i dać, jak w piosence Bułata Okudżawy – każdemu po trochu. Jako pierwsza wpisuję się do "koncertu życzeń": kandydata na posła poproszę o docenienie kultury, kandydata do samorządu zobowiążę do troski o czystość i porządek w miejscach, do których nie dociera się samochodem. I to by było na tyle.
Emilia Tesz



Komentarze