26 sierpnia w katowickim Spodku polscy siatkarze zaczną bój o trzeci z rzędu tytuł mistrzów świata. A w tym samym czasie, w budynku obok (w Miejskim Centrum Kultury), Anna Wawrzyniak ze Smardzewic będzie reprezentować nasz kraj w mistrzostwach Europy we florystyce.
Ania miała pojechać do Katowic, ale w zupełnie innym charakterze. Planowała z mężem wybrać się na mecz siatkarzy z Bułgarią. Jest kibicem tej dyscypliny. W czasach licealnych nawet trenowała pod okiem samego Jacka Nawrockiego. Na florystycznym Europa Cup miała zaprezentować swoją pracę, ale poza konkursem.
Jednak tym razem nie wybierze się na mecz Biało-Czerwonych. Pod koniec ubiegłego tygodnia dowiedziała się, że ma reprezentować Polskę na mistrzostwach Europy we florystyce. Na przygotowanie miała zaledwie pięć dni (inni zawodnicy mieli na to trzy lata). - Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba. Zawodniczka - mistrzyni Polski, która miała reprezentować nasz kraj, w ostatniej chwili musiała zrezygnować z powodów zdrowotnych. Otworzyła się przede mną szansa. Musiałam szybko się zdecydować. Stwierdziłam, że taka szansa może się więcej nie powtórzyć - mówi Ania.
Od kilku dni prawie nie śpi, przygotowując się do zawodów, które należą do jednych z najbardziej prestiżowych na świecie. Wystartuje w nich 16 najlepszych florystów w Europie. Od 26 do 28 sierpnia będą przygotowywać i prezentować swoje prace, o różnej tematyce, tj. dekoracja stołu, bukiet do ręki, suknia florystyczna. Będą też tzw. prace niespodzianki, których temat uczestnicy poznają w ostatniej chwili. W domu przed zawodami można przygotować tylko konstrukcje i części niekwiatowe. Resztę trzeba wykonać podczas zawodów.
Florystyka jest pasją Anny Wawrzyniak od wielu lat. Jest absolwentką ogrodnictwa i studiów podyplomowych z florystyki. Ma też tytuł mistrza w tej dziedzinie. Kiedyś prowadziła kwiaciarnię. Obecnie ma pracownię florystyczną, a na swoim koncie sukcesy w konkursach krajowych. Jednak w imprezie rangi międzynarodowej to będzie jej debiut. Trzymamy kciuki.
ag



Komentarze