Jak robią to inni
- Warto szukać rozwiązań, które zwiększą zasób mieszkań o dostępnej wysokości czynszu. Przy ich szalejących cenach może to być jeden z czynników rozwoju albo "zwijania się" miasta
- podkreśla Tomasz Lewandowski, prezes Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych w Poznaniu. Jednym z nielicznych miast realizujących projekt zbliżony do społecznych agencji najmu na długo przed nowelizacją przepisów. I oferującym w ten sposób mieszkania osobom, które nie uzyskały lokali z zasobów komunalnych.
Ustawa wprowadzająca działalność w formule SAN weszła w życie przed niespełna rokiem, 23 lipca 2021 r. Poznańskie Miejskie Biuro Najmu rozpoczęło swoją w 2018 r.
Było jedną z odpowiedzi władz miasta na deficyt mieszkań komunalnych i rosnące zapotrzebowanie na lokale z przystępnym czynszem. Słusznie dostrzeżono, że można je zaspokajać nie tylko budując nowe, ale i przez pozyskiwanie ich z rynku. Do tego miasto, jako niewątpliwie wiarygodniejszy dla prywatnych właścicieli klient umów najmu niż przeciętny Kowalski, mogło uzyskać i niższy niż rynkowy czynsz, i dostęp do mieszkań wcześniej niewynajmowanych, np. z obawy przed nierzetelnymi lokatorami.
Miasto wynajmuje mieszkania od prywatnych właścicieli za pośrednictwem spółki miejskiej - Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych. Ten następnie podnajmuje je osobom, których nazwiska znalazły się pod kreską na liście wnioskujących o lokal komunalny. Z dopłatą do czynszu, i to sporą (do kwietnia 2019 r. mieszkaniec płacił 40% tego, co spółka właścicielowi; po wejściu w życie nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów jego udział w opłacie jest jeszcze niższy). Po stronie lokatora jest ponoszenie kosztów eksploatacyjnych.
Stworzono specjalny system. Przypisuje on różnym sytuacjom życiowym określoną liczbę punktów - to uzyskanie odpowiedniej ich sumy decyduje, poza spełnieniem kryterium niskich dochodów, o przyznaniu lokalu (a tworzona w ten sposób lista osób jest sprawiedliwa i pozbawiona uznaniowości). Zdobycie punktów możliwe jest m.in. dzięki terminowemu płaceniu czynszu i braku jakichkolwiek problemów ze zniszczeniami w lokalu. Co więcej, dewastowanie go lub nieregulowanie opłat skutkuje nie tylko brakiem nowych, ale i przyznaniem... punktów ujemnych. Efekt? W podnajmowanych mieszkaniach nie ma praktycznie problemu z terminowym opłacaniem czynszu czy zniszczeniami.
Wysokie ceny ograniczają dostępność lokali dla wielu mieszkańców, co może mieć wpływ na braki pracowników w wielu sektorach. W dłuższej perspektywie wygrają miasta, które będą w stanie zatrzymać swoich mieszkańców i przyciągnąć nowych. Uruchamianie mechanizmów rozwoju rynku najmu mieszkań o dostępnym czynszu, także z dopłatami ze strony samorządu, jest więc elementem mądrej polityki rozwoju miasta, a nie, jak było dotąd postrzegane, komponentem pomocy społecznej - podsumowuje T. Lewandowski.
Oprac. za: wspolnota.org.pl, tytuł oryginalny
Na zdj. jeden z budynków wchodzących w skład zasobu Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych w Poznaniu (fot. ZKZL)
wk



Komentarze