Dzień pierwszy. Wieczorem nad miastem przechodziła potężna ulewa. Dzień drugi, godziny przedpołudniowe. Na ulicach w zagłębieniach stoją jeszcze kałuże, a na skwerze Niepodległości przed Urzędem Miasta pracuje polewaczka, lejąc wodę raz na prawo, raz na lewo.
Bez sensu. Pewnie ktoś, kto urządzenie uruchomił, nie oglądał w telewizji reklamy, w której mała dziewczynka mówi o oszczędzaniu wody, bo niebawem może jej zabraknąć.
Gdzieniegdzie już jej brakuje. Ale co tam, mamy przecież ujęcie wody na Brzustówce. Nie mamy! Ma je Łódź, od której ją kupujemy. Podpowiadamy, że są systemy zraszania, które nie włączają się, gdy gleba jest dostatecznie wilgotna. Do kupienia w dobrych sklepach ogrodniczych.
JaPa



Komentarze