Wśród dziennikarzy krąży powiedzenie, że tematy leżą na ulicy. Chodzę, patrzę i widzę wciąż to samo: pety, butelki i inne śmieci na przystankach, wokół ławek, na pobrzeżach chodników.
Jak to o nas świadczy? Nie kochamy czystości, przynajmniej w miejscach publicznych. Wiaty przystanków, autobusy są przykładem zaniedbań, a okna poczekalni do poradni laryngologicznej w szpitalu nie pamiętają płynu do mycia szyb. Ale, ile razy można o tym pisać, o zaśmieconych okolicach Niebieskich Źródeł, o dzikich wysypiskach w lesie? Może w takim razie - maj? Najpiękniejszy spośród dwunastu braci, patron zakochanych. Pachnie bez, rozkwitły kasztany...
Liczne majowe uroczystości skłaniają do wspomnień. 1 Maja: dobrowolno-obowiązkowa obecność w pochodzie radości. Następnego dnia chodzi dzielnicowy i nakazuje ściągnięcie flagi. Matka mówi: - Czego się oni boją? I śpiewa - cicho, żeby sąsiedzi nie słyszeli: "Witaj Maj, Trzeci Maj, dla Polaków błogi raj...". Trzeba było uważać, co się mówi, do kogo, bo nigdy nie wiadomo, kto doniesie. Lęk był uzasadniony - ojciec za żart o planie sześcioletnim został aresztowany i pobity. Ludzie znikali, tak stało się z wujkiem (też za polityczny dowcip). Przesiedział rok w piotrkowskim więzieniu, po powrocie nie przyjęto go do pracy. Zmarnowane życie, skrócone z własnej woli (?). Wierni w kościele śpiewali "Boże coś Polskę", ale zamiast "Ojczyznę, wolność, pobłogosław Panie" - "Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie", i oglądali się, czy nie stoi za nimi jakiś ubek.
Bardziej pogodnie wspominam majówki, szczególnie te przy kapliczkach, w drodze do Spały. Pewnej wiosny buchnęła wieść, że kapliczki się odnawiają, a na naszej Matka Boska płacze krwawymi łzami. Mieszkańcy dzielnicy pilnowali jej nocami, bo "ktoś" ściągał kapliczki, ścinał drzewa, na których były zawieszone. Mówiono, że łzy Matki Bożej zobaczy tylko człowiek niewinny, o czystym sercu. Wpatrywałam się, chciałam zobaczyć cud - bezskutecznie. Z rozterek wybawił mnie ksiądz, który przybył na majówkę i tłumaczył, że nie ma żadnego cudu.
Spełnił się inny cud - żyjemy w wolnym kraju, możemy mówić co chcemy, wybieramy, kogo chcemy.
Czy umiemy to (w sercu) docenić?
Emilia Tesz



Komentarze