Wiosenne porządki powodują, że pod osiedlowymi śmietnikami zalega coraz więcej odpadów. Wyrzucamy dosłownie wszystko.
Najwięcej jest tzw. odpadów wielkogabarytowych, głównie mebli: krzeseł, wersalek, kanap, foteli, ale też dywanów, karniszy itp. Jak nam się coś znudzi, to wymieniamy na nowe, a starte wyrzucamy pod śmietnik. A takie odpady można przekazać nieodpłatnie (bez limitu wagowego) do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych.
Również odpady remontowo-budowlane, tj. gruz, glebę, ziemię czy kamienie można przekazać nieodpłatnie do PSZOK. Limit takich odpadów to tona na gospodarstwo domowe.
Przy ul. Henrykowej przyjmowane są też elektrośmieci, czyli zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny. Zepsuty telewizor czy pralkę można oddać też do sklepu, gdzie kupujemy nowy. Sprzedawca ma obowiązek go przyjąć.
Jeśli ktoś nie dysponuje odpowiednim środkiem transportu, może zamówić kontener na odpady albo poczekać na zbiórkę gabarytów, prowadzoną w mieście dwa razy w roku. Wcześniej zgłosić potrzebę wywózki (za darmo) większej ilości takich odpadów.
Nie wszystkie odpady są uznawane za wielkogabarytowe. Nie podlegają zbiórce. Nie można ich też nieodpłatnie wywieźć do PSZOK. To wszelkiego rodzaju części budowlane i sanitarne, tj.: drewniane deski, belki, panele, ramy okienne, drzwi, płoty, wanny, umywalki, muszle toaletowe oraz spłuczki, grzejniki, płytki, rolety, wszelkie odpady remontowe, ogrodowe, worki na śmieci czy kartony z odpadami, również motorowery, kosiarki spalinowe i części samochodowe, w tym opony powyżej 110 cm wysokości. Za pozbycie się takich odpadów trzeba dodatkowo płacić.
ag



Komentarze