Bywałam często gościem w szkołach i przedszkolach na spotkaniach autorskich. W czasie jednej z takich wizyt nauczycielka zapytała przedszkolaków: - Dzieci! Ta pani pisze wiersze. Wiecie, kto to jest? - Ja wiem, ja wiem! - wykrzyknęła dziewczynka - unosząc do góry palce - to jest pani pisanka.
Tak oto zostałam pisanką, wprawdzie nie wielkanocną, ale z ciekawym skojarzeniem. Jako "pisanka" uciekam niekiedy od rzeczywistości w świat wyobraźni, fantazji, snów.
Sny. Długo, długo, pod wpływem opowieści rodziców, śniły mi się obrazy wojny. Budziłam się rano i myślałam - jakie szczęście, że to był tylko sen. Teraz budzę się i zdaję sobie sprawę, że rzeczywistość jest gorsza od najbardziej koszmarnych snów. Kilka nocy temu przyśniło mi się, że wyciągam z szafy pieniądze schowane, wzorem matek, ciotek i babek, na "czarną godzinę". Kładę kupkę pieniędzy na stole, a one dziwnie się zachowują: setki zamieniają się w tysiące i zaczynają topnieć. Co tu zrobić, żeby na amen nie stopniały? Na większe inwestycje za mało, nie kupię za to ani działki, ani mieszkania. Już wiem! Wydam książki, które zalegają w komputerze. Sny bywają inspirujące, na jawie zdecydowałam się tak właśnie postąpić. Jedna z nich będzie nosiła tytuł "Inna rzeczywistość". A co z "czarną godziną"? Niech się o to martwi ochrona zdrowia, przecież to jej zadanie, zresztą, jak śpiewa Stanisław Sojka, życie to krótki sen...
W realu wiosna i kwiecień plecień, więc przesłałam znajomej tekst harcerskiej piosenki, w której wszystko się plecie: Na zielonej Ukrainie/ gdzie hiszpański żyje lud/ tam, gdzie rzeka Ganges płynie/ gdzie Japończyk spija miód/ fajduli, fajduli, fajduli, fajduli, fajduli, fajduli, bęc, oj bęc/ Gdy Sobieski był sułtanem/ stary Bismarck z konia spadł/ napoili osła sianem/ a ten osioł wodę zjadł... Wprawdzie w Ukrainie nie żyje hiszpański lud, ale to, co tam się dzieje, jest równie nie do pojęcia, jak tekst piosenki. A co do Sobieskiego - na naszych oczach zmienia się historia, co prawdą było wczoraj, dziś jest kłamstwem, wciąż trzeba korygować podręczniki szkolne. Może faktycznie Sobieski był sułtanem? W szkole uczono mnie, że Władysław III zginął pod Warną, a na Maderze wskazują dom, w którym mieszkał, kościół, gdzie polski król, pod przybranym nazwiskiem, znalazł miejsce wiecznego spoczynku...
Jako "pisanka" mam prawo mieszać fantazję i sny z rzeczywistością, ona i tak przerasta wyobraźnię. A co jest prawdą, najbardziej dotykalną? Kwiaty pelargonii na oknie, kwitnące żonkile, palmy i ozdoby świąteczne na targowisku, zapowiadające Wielkanoc. Święto Zmartwychwstania, odrodzenia życia. Niech się spełni!
Emilia Tesz



Komentarze