Droga wojewódzka nr 713 jest budowana przez przedsiębiorstwo z Piotrkowa Tryb., a projekty zmian organizacji ruchu przygotowuje firma z Częstochowy. Zarządca W-713 ma natomiast siedzibę w Łodzi. - Widać, że nie znają realiów naszego miasta. Plan budowy jest w wielu miejscach oderwany od rzeczywistości.
W efekcie problemy z przemieszczaniem się mają nie tylko kierujący, ale również piesi - twierdzi Michał Kucharski, radny miejski.
Zamknięta Mireckiego
W środę, 30 marca wprowadzono kolejne utrudnienia. - Całkowicie zamknięta dla ruchu została ul. Mireckiego - od Szczęśliwej (tam budowane jest nowe rondo - przy. red.) do mostu na Pilicy. Taki ruch był konieczny dla zachowania bezpieczeństwa pracowników budowy i uczestników ruchu drogowego. Droga na tym odcinku będzie nieprzejezdna do 13 kwietnia. W tym okresie wykonawca będzie prowadził prace przy kanalizacji sanitarnej - wyjaśnia Marcin Nowicki, rzecznik prasowy Zarządu Dróg Wojewódzkich w Łodzi. - Na jezdni będą głębokie wykopy w szalunkach w osi drogi, które uniemożliwią bezpieczny przejazd połową jezdni - dodaje.
Czyli w grę nie wchodziło utrzymanie na tym odcinku ruchu wahadłowego. - Wjazd na zamknięty odcinek jest dozwolony dla kierujących pojazdami osobowymi dojeżdżającymi do położonych tam posesji. Jeżdżące do tej pory tym odcinkiem samochody ciężarowe lokalnych firm (na podstawie specjalnych pozwoleń) mają zakaz wjazdu. Wszystkie pojazdy powyżej 3,5 tony będą przez dwa tygodnie kierowane na objazd przez Spałę, Inowłódz i Opoczno. Autobusy miejskie zostały skierowane na inną trasę (tak jak informowaliśmy tydzień temu, linii nr 1 - przyp. red.). Za powstałe utrudnienia przepraszamy - mówi M. Nowicki.
Gdzie logika i zdrowy rozsądek?
Nadal zamknięte dla ruchu jest skrzyżowanie ul. Mireckiego i Nowy Port, a tym samym most na Pilicy (gotowy od ponad trzech miesięcy). - Cóż z tego, że otworzyli ulice Radomską i Białobrzeską, skoro wjazd od tej strony jest niemożliwy. Kierowcy osobówek muszą się kierować na most w Brzustówce, ale pojazdy powyżej 3,5 tony już tam nie mają przejazdu (tak jest od prawie 1,5 roku, kiedy doszło do awarii obiektu - przyp. red.). To jest gigantyczny kłopot dla przedsiębiorców z Białobrzegów, ale również z Wąwału. Przejezdność skrzyżowania ul. Mireckiego i Nowy Port powinna być zachowana jak najdłużej. Przecież wystarczyłyby 3-4 dni, żeby wykonać niezbędne prace w tym miejscu - uważa M. Kucharski.
Wielu kierowców nadal jeździ przez to skrzyżowanie mimo stojących tam znaków zakazu. - Jeździłem i będę jeździł, dopóki da się przejechać. Wszyscy doskonale wiedzą (łącznie z policją), że przy obecnej sytuacji w mieście nie powinno być tutaj tych szlabanów. Zmiany w organizacji ruchu wprowadza się wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi - mówi jeden z kierowców.
Po labiryncie w Białobrzegach
W Białobrzegach zmiany w organizacji ruchu obowiązują od tygodnia (od 23 marca) i sprawiają dużo kłopotów mieszkańcom. Przypomnijmy, że ze względu na budowę ronda zamknięte zostały ul. Gminna i Wąwalska. Przejeżdżać można tylko w kierunku Radomska/Opoczyńska po wahadle sterowanym sygnalizacją świetlną.
Najgorzej mają ci, dla których drogą dojazdową do miasta była ul. Gminna. Mało kto korzysta z objazdu przez Ciebłowice Duże i drogę gruntową do DW nr 713 (na wysokości Jelenia), wytyczonego w nowej organizacji ruchu - Niech sobie sami tamtędy jeżdżą albo przez Spałę. Nie mam zamiaru codziennie dokładać po kilkanaście kilometrów w jedną stronę. Jadę ul. Opoczyńskiej aż do Odległej. Skręcam w lewo w tę przecznicę i dalej przez Lisią dojeżdżam do Hubala. Można też skręcić wcześniej w lewo w Wilczą i później w prawo w Okopową. Jakoś trzeba się odnaleźć w tym labiryncie - mówi jeden z mieszkańców Białobrzegów.
Niektórzy wybierają też objazd z Gminnej przez Cisową, Torową. Podoba, Kolejową do Białobrzeskiej. W obu przypadkach trzeba się liczyć z nierównościami na drodze.
- Na ostatniej sesji Rady Miejskiej zwróciłem uwagę na ten problem. Drogi zastępcze nie są przystosowane do dużego natężenia ruchu. Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta ma tam co jakiś czas uzupełniać ubytki w nawierzchni - mówi M. Kucharski.
Nawet przejść się nie da
Wykonawca zamknął wszystko od razu, bo tak łatwiej z jego perspektywy. A można było zostawić przejezdność ul. Wilczej albo najpierw zbudować dojazd do straży od Opoczyńskiej. - A tak wszystko rozkopane. Żeby dowieźć dzieci z Wąwalskiej do szkoły przy ul. Gminnej (to niewielka odległość), to jest nie lada wyczyn. Pieszo też trudno przejść, bo chodniki po obu stronach już są rozebrane. Podobnie jest z drugiej strony od ul. Gminnej. Co prawda uruchomiono specjalną linię autobusową, ale z tą przesiadką (przejściem przez plac budowy) do Radomskiej jest spory problem. Planując te prace, nie pomyślano o mieszkańcach - mówi M. Kucharski.
Dzięki jego interwencjom przez Białobrzegi w ogóle da się przejechać. - Pierwotnie mieli zamknąć całe skrzyżowanie na czas budowy ronda, ale uzmysłowiłem im, że to jest niemożliwe. W porozumieniu z kierownikiem robót ustaliliśmy też, że pojazdy z lokalnych firm z ul. Wąwalskiej i samego Wąwału mogą dojeżdżać do Opoczyńskiej (mimo stojących tam zakazów). "Ślepa" Wąwalska powodowała, że zostali odcięci od świata - wyjaśnia radny.
Zakończenie całej inwestycji planowane jest pod koniec października br. Chociaż wykonawca twierdzi, że wyrobi się wcześniej. Oby.
ag



Komentarze