Do tomaszowskich szkół podstawowych i przedszkoli od początku konfliktu zbrojnego na Ukrainie zostało przyjętych już 169 ukraińskich dzieci.
Dyrektorzy i nauczyciele przyznają, że największym problemem jest bariera językowa. W niektórych placówkach zaczyna też brakować miejsc.
Więcej dzieci w podstawówkach
Zdecydowaną większość uchodźców przyjętych do tomaszowskich placówek edukacyjnych po 24 lutego stanowią dzieci w wieku szkolnym. Do szkół podstawowych trafiło ich już 139. - Występujemy o dodatkowe godziny z języka polskiego. Są to dzieci w dobrym stanie psychicznym, bardzo szybko przystosowują się do naszych warunków. Zostały też bardzo dobrze przyjęte przez społeczność szkolną. Na pewno barierą jest język, ale robią postępy - mówi Kamila Madzio, dyrektorka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 1.
Najwięcej dzieci - aż 40 - zostało przyjętych do Szkoły Podstawowej nr 10. Wśród szkół, które przyjęły najwięcej dzieci, znajdują się jeszcze Szkoła Podstawowa nr 9 (29 dzieci) i Szkoła Podstawowa nr 13 (22 dzieci).
30 przedszkolaków
W przedszkolach, dla których organem prowadzącym jest miasto, zapisanych zostało 30 maluchów. Choć liczba ta może wydawać się zaskakująco mała, to są tego określone przyczyny. Pierwszą z nich jest praca. - Przyjechałam z dwójką dzieci. Jedno ma trzy, drugie sześć lat. Nie widzę powodów, dla których miałabym posyłać je do przedszkola, kiedy mogę zapewnić im opiekę - wyznaje Darya. - Mam ten komfort finansowy, że nie muszę iść do pracy, zresztą w moim przypadku byłoby to trudne, bo pracy dla kobiet już w Polsce brakuje. Pomoc od Polski jest wystarczająca i nie można jej nadużywać. Z miejsc w przedszkolach niech korzystają te matki, które tego bezwzględnie potrzebują - zarówno Polki, jak i Ukrainki.
Niektóre Ukrainki obawiają się zapisywać dzieci do przedszkoli. - Do mojego syna samo opuszczenie domu i kraju było olbrzymią traumą. Tu wszystko jest inne, obce dla niego - mówi Olena. - Nie wyobrażam sobie zostawić dziecko na kilka godzin z innymi dziećmi, z którymi nie będzie potrafił się w żaden sposób komunikować - dodaje.
Zaczyna brakować miejsc
Ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy daje samorządom możliwość tworzenia oddziałów przygotowawczych. Umieszczanie w nich dzieci nieznających języka polskiego rekomendował na ostatniej konferencji prasowej minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Póki co organ prowadzący tomaszowskie placówki nie utworzył takich oddziałów. - Jeżeli taki oddział gdzieś powstanie, to będzie bardzo dobry pomysł. Ale w całej Polsce tych oddziałów jest póki co bardzo mało, bo nie ma jeszcze środków, żeby je tworzyć - mówi jedna z dyrektorek.
Bierność władz w zakresie tworzenia takich oddziałów w niedalekim czasie może spowodować brak wolnych miejsc w szkołach. - Jeśli chodzi o miejsca, to zblokowane jest już przyjęcie do klas czwartych, w pozostałych są wolne miejsca. Kończą się natomiast miejsca w przedszkolu - mówi dyrektorka jednego z zespołów szkolno-przedszkolnych.
K. Krasnodębski
Komentarze