Niedziela, 11 stycznia 2026, Imieniny: Feliksa, Honoraty, Marty

 

charkow m- mówi 29-letnia Svetlana. Z zawodu jest pielęgniarką, ale mieszkając kilka lat w Tomaszowie, wykonywała ciężką pracę fizyczną. Na wieść o wojnie podjęła decyzję, że wraca na Ukrainę.

W telefonicznej rozmowie z nami relacjonuje sytuację w swoim kraju.

 

Krzysztof Krasnodębski: - Opowiedz, co cię sprowadziło do Tomaszowa. Sama przyjechałaś do naszego miasta?

Svetlana: - Przyjechałam sama poprawić swoją sytuację finansową. Marzyłam o tym, żeby pracować w szpitalu, jednak okazało się to niemożliwe. Pracowałam gdzie się da: w szwalni, na produkcji, przy zbiorach owoców. Wszędzie tam, gdzie płacili najwięcej. Często wracałam do Ukrainy na weekend, zawsze na święta. Tam są moi rodzice i brat, który został wcielony do wojska zaraz po ataku wojsk rosyjskich. Mamie i tacie nie ma kto pomóc.
Dlatego wróciłaś?
- Między innymi dlatego. Mama jest niepełnosprawna, tata też ma szereg chorób. W domu nigdy się nie przelewało. Ale teraz nie chodzi tylko o pieniądze. Trudno już zdobyć jedzenie. Nasi rodacy walczą dzielnie o niepodległość Ukrainy, a właściwie całej Europy. Nie mogę na to patrzeć z boku.

- W którym regionie Ukrainy mieszkasz? Jak tam dotarłaś?

W małej miejscowości Novopokrovka w obwodzie charkowskim. Wyjechałam swoim samochodem. Podróż była straszna. Wasi pogranicznicy patrzyli na mnie z taką litością i smutkiem w oczach. Ale ja nie miałam wyboru. Rodzice nie chcieli się dać przekonać do przyjazdu do Polski. Przejechałam praktycznie całą Ukrainę z trzema zapasowymi kanistrami paliwa i pełnym bakiem. To były dwa dni podróży. Nawigacja już nic nie daje w naszym kraju. Jedziesz i natykasz się nagle na rozwaloną drogę lub most, przez który nie da się przejechać. Zawracasz, błądzisz i modlisz się o to, żeby paliwo się nie skończyło. Po zmroku niebo robi się jasne od wybuchów. Słychać ostrzały, ulice są praktycznie puste.

- Co zastałaś w swojej miejscowości? Bardzo jest zniszczona?

-  Na szczęście nie, ale nie wiadomo jak długo. Wczoraj w sąsiedniej wsi spadła rakieta, która zniszczyła dwa domy. Zginęło kilka osób. Tu wszyscy spędzamy większość czasu w piwnicy. Przenieśliśmy łóżka, meble, lodówkę i kuchenkę. Zawsze trochę bezpieczniej. Chłopaki z wojska gdzieś zdobywają żywność i nam przynoszą. Ostatnio dostali też transport z Polski. Ucieszyli się na mój widok. Powiedzieli, że będzie kto miał  gotować obiady. I robię to. Niestety zupa jest z samej kostki rosołowej i makaronu, bo dostać tutaj mięso graniczy z cudem. Ale i z tego się cieszą.

- Jak długo trwają ataki wojsk Putina? Co się dzieje obecnie?

- Teraz jest cisza. Tutaj nie ma żadnych reguł i zorganizowanych walk. Rosyjska armia jest bardzo niezorganizowana i rozproszona. Chłopaki mówią, że niektórzy Rosjanie jeżdżą wokół Charkowa, a widząc nasze wojsko, oddalają się, bo wiedzą że nie mają najmniejszych szans. Inni najeźdźcy są tym bardzo sfrustrowani, dlatego właśnie atakują budynki cywilne i miejscową ludność.

- Skąd więc tak wielkie zniszczenia Charkowa pokazywane przez media, skoro armia rosyjska jest nieudolna?

- Nieudolne są ich wojska lądowe. Nasi likwidują z zaskoczenia kolumny samochodów i pojazdów opancerzonych. Nie dają im najmniejszych szans. To, co widzisz na zdjęciach, niszczą samoloty i wyrzutnie rakiet. Przed nimi trudno się bronić. Kiedy słychać ryk ich silników, to wiadomo, że trzeba uciekać i chować się do piwnic i schronów.

- Jesteś tam tydzień... Czy tak wyobrażałaś sobie wojnę?

Nie wiem... Wracając do swojego kraju, starałam się o tym w ogóle nie myśleć. Myślałam o rodzicach i cieszyłam się, że będę mogła im pomóc.

- A jest coś co cię zaskoczyło?

- Tak. Zachowanie ludzi. Nie ma już żadnych konfliktów sąsiedzkich, politycznych sporów, braku życzliwości i egoizmu. Ukrainiec cieszy się na widok drugiego Ukraińca. Ludzie oduczyli się postaw roszczeniowych. Chcą nieść pomoc i dzielą się tym, co mają. Ta wojna zjednoczyła nasz naród.

- Może to dziwne pytanie... ale czy masz jakieś plany? Jak będzie wyglądał najbliższy tydzień?

Wcale nie takie dziwne. W okolicach Charkowa planowane jest utworzenie punktu medycznego. To nie jest szpital polowy, a w Polsce mówi się na to chyba pomoc doraźna. W końcu jestem pielęgniarką, więc będę mogła i tam pomóc. Czekam tylko na konkretne wytyczne i jestem gotowa.

- Rodzice są z ciebie na pewno bardzo dumni...

Mam płakała, jak mnie zobaczyła. Tata zresztą też. Potem oboje nie mogli pogodzić się z tym, że wróciłam do miejsca gdzie jest piekło. Ale wiem, że cieszą się, że jestem z nimi. Tu wszyscy żyją w strachu, nawet żołnierze. Na wojnie boi się każdy, tylko prawie nikt o tym głośno nie mówi.

- Ta wojna musi się w końcu skończyć... Myślałaś już o tym, co wtedy? Wrócisz do Polski?

To jedna wielka niewiadoma. Wszystko zależy od tego, jak długo będzie to trwało. Jeżeli Putin dalej będzie poświęcał swoich żołnierzy, to wkrótce z ukraińskich miast niewiele zostanie. Już teraz wiadomo, że świat zmieni się na zawsze. Nie tylko Ukraina. Mam nadzieje, że świat pomoże w odbudowie naszego kraju. Ja też chciałabym w niej uczestniczyć. Chciałabym też godnie żyć i godnie zarabiać na zachodzie i w końcu założyć rodzinę. Na co mi życie pozwoli, to się okaże, zobaczymy.

- Większość kobiet, które mają taką możliwość, decyduje się na wyjazd do Polski. Ty zrobiłaś odwrotnie. Jesteś dzielną kobietą...

- Tu jest mój kraj i moi rodacy. Tu się urodziłem i czuję, że teraz Ukraina mnie bardzo potrzebuje. Dlatego zostanę tu na pewno do ostatniego dnia wojny. Choćbym miała umrzeć.

- Nie wiem, czego ci życzyć. Dziękuję za rozmowę...

- Niczego. To ja dziękuję tobie. Dziękuję całemu narodowi polskiemu za to, że teraz jest z nami.

- Chwała Ukrainie!

- Chwała bohaterom!

Rozmawiał: Krzysztof Krasnodębski

Na zdjęciu Charków, w którego okolicach mieszka Svetlana (fot. Polska Agencja Prasowa)

Pin It

Komentarze





Naprawa sprzętu AGD

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Materiały Urzędu Miasta

TIT - Tomaszowski Informator Tygodniowy
Agencja Wydawnicza PAJ-Press

ul. Długa 82
97-200 Tomaszów Mazowiecki,
tel. 44 724 24 00 wew. 28 (biuro ogłoszeń)
tel. kom. 609-827-357, 724-496-306

WYRÓŻNIONE

Z wizytą i upominkami u "Krasnoludków"

Uczniowie z I Liceum Ogólnokształcą...

Wycinka lasu w okolicach Białej Góry

– Ogromne obszary zostały całkowici...

Wciąż nie wybrano nowego starosty

Już w nadchodzący piątek radni znów...

W Tomaszowie dużo więcej osób umiera, niż się rodzi

Co roku sprawdzamy w Urzędzie Stanu...

W orszaku "popłynęli" łodziami

Wierni z parafii św. Rodziny przy u...

Urząd Skarbowy informuje

14 stycznia w godz. 11.00–14.0...

Tragiczny sylwester

31 stycznia około godz. 21.50 na dr...

Tłumy na wigilii u państwa Dębców

Setki Tomaszowian otrzymały świątec...

Światła i rogatki zamiast STOP-u

W ostatnich dniach starego roku zmi...

Przygotowania do wielkiego Finału WOŚP

"Zdrowe brzuszki naszych dzieci" to...

NAJNOWSZE

Mnóstwo chętnych do budowy bloków

Tuż przed świętami SIM KZN Łódzkie ...

Co dalej z przychodnią w Białobrzegach?

Część mieszkańców osiedla Białobrze...

Wciąż nie wybrano nowego starosty

Już w nadchodzący piątek radni znów...

Juniorzy kontra seniorzy

Siatkówka mężczyzn w III lidze Trw...

Czas na półfinały

Siatkówka młodzieżowa Trwają młodz...

Kiedy zapadnie wyrok?

W Sądzie Rejonowym w Tomaszowie trw...

O zieleń miejską zadba Pol-Trak

Choć w najlepsze trwa zima, to wład...

Pomoc i serce dla bezdomnych

Podopieczni Schroniska dla Bezdomny...

Tłumy na wigilii u państwa Dębców

Setki Tomaszowian otrzymały świątec...

Kolędy na góralską nutę

...wybrzmiały w minioną niedzielę, ...

 

Stan jakości powietrza według Airly
TOMASZÓW MAZOWIECKI
Instagram