W piątek, 11 marca wieczorem ulicami miasta przejdzie droga krzyżowa w intencji pokoju na Ukrainie. W parafiach ciągle zbierane są dary dla uchodźców i organizowane inne formy pomocy dla nich.
O godz. 20.00 wierni wyruszą z kościoła św. Rodziny przy ul. Niskiej. Przejdą ulicami: Mireckiego, Mościckiego, św. Antoniego, pl. Kościuszki, al. Piłsudskiego, Krzyżową i dotrą do kościoła NMP Królowej Polski przy ul. Słowackiego. Ww. ulice zostaną wyłączone z ruchu na kilkadziesiąt minut. Nieprzejezdne będą też skrzyżowania na trasie drogi krzyżowej. Policja będzie kierować ruchem.
- Droga krzyżowa ulicami miasta w okresie Wielkiego Postu to już tomaszowska tradycja. Zawsze była organizowana bezpośrednio przed świętami Wielkiej Nocy, ale teraz ze względu na sytuację w Ukrainie została nieco przyspieszona. Będziemy modlić się o pokój i opamiętanie dla agresorów, którzy pustoszą ten kraj - mówi ks. Grzegorz Chirk, proboszcz parafii św. Rodziny.
W tomaszowskich parafiach prowadzone są zbiórki darów dla uchodźców. W kościele przy ul. Niskiej Ukraińcy mogą też liczyć na wsparcie, rozmowę i wspólny posiłek, modlitwę (również w języku ukraińskim). - Chcemy się poznać nawzajem, nawiązać lepsze relacje. Poza tym przekazujemy też informacje o sytuacji prawnej, możliwościach zatrudnienia. Organizujemy też czas dla dzieci, które chyba mają największą traumę. Wiele z nich już poszło do polskich szkół. Trudno im się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Bariera językowa robi swoje. Pamiętajmy też, że uciekły ze swojego kraju przed wojną i znalazły się w zupełnie innym, nowym miejscu. Jest też szereg problemów natury medycznej czy innych codziennych spraw, w których trzeba pomagać uchodźcom - mówi ks. G. Chirk.
- Jedzenie, ubranie, tego jest pod dostatkiem. Każdy z potrzebujących może przyjść i wybrać co mu jest potrzebne. Ludzie mają wielkie serca do pomagania i ciągle przynoszą dary. Wydaje się, że największym problemem będzie zapewnienie im dłużej dachu nad głową. Wszyscy mamy nadzieję, że wojna jak najszybciej się skończy i będą mogli wrócić do swoich domów, ale do tego czasu muszą gdzieś mieszkać, a miejsca w domach czy mieszkaniach powoli się wyczerpują - mówi proboszcz parafii św. Rodziny.
ag



Komentarze