W październiku ub.r. przedstawiliśmy na łamach TIT problem rolników z gminy Będków, których dziesiątki hektarów pół i łąk zalewa woda z nieudrożnianych, zarośniętych sitowiem i trzcinami rzek Wolbórki, Łaznowianki i Miazgi.
Powstało wiele obszarów nieuprawianych bagnisk nieprzynoszących żadnych zysków, za które gospodarze, do których należą, muszą płacić podatki. Przygotowując materiał do druku, wysłaliśmy wówczas kilka pytań e-mailowych do Zarządu Zlewni Wód Polskich w Piotrkowie, oczekując odpowiedzi na najważniejsze pytanie: "co zamierzają zrobić w tym zakresie?". Odpowiedzi jednak nie było.
W połowie lutego br. w rozmowie telefonicznej z sekretariatem ZZWP w Piotrkowie ustalono, że pytania redakcyjne nie dotarły do adresata (?). Pani sekretarka w imieniu kierownictwa poprosiła o przesłanie na ich adres mailowy roboczej wersji tekstu, który jesienią opublikowaliśmy w naszym tygodniku. I tak się stało.
Po pewnym czasie otrzymałem lakoniczną odpowiedź od Urszuli Tomoń, kierowniczki Zespołu Komunikacji Społecznej i Edukacji Wodnej Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie przy ulicy ul. Zarzecze 13 B, którą cytujemy w całości: W odpowiedzi na Pana pismo informuję, że do naszego Zarządu Zlewni w Piotrkowie Trybunalskim nie wpłynęło żadne pismo od mieszkańców. Nie mieliśmy także zgłoszeń telefonicznych. Jeżeli taki problem występuje, prosimy, aby osoby zainteresowane skontaktowały się bezpośrednio z naszą jednostką i tam uzyskają informacje.
Wynika z tego, że urzędnicy tej firmy zupełnie nie mają pojęcia, jak funkcjonują małe rzeczki i strumienie na podległym im terenie. Rolnicy, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że wszyscy pokrzywdzeni, z władzami gminy Będków na czele, od dawna "bombardują" Wody Polskie informacjami o zalewaniu terenów uprawnych.
- Dziwi nas bezczynność Jana Balcerka, radnego powiatu z gminy Będków, który powinien ciągle naciskać starostę do podejmowania działań chroniących poszkodowanych rolników z gminy Będków - twierdzą gospodarze rozmawiający z nami 4 marca br. Ich zdaniem, więcej inicjatywy powinien wykazywać wójt Dariusz Misztal. - Jesteśmy przekonani, że dysponuje możliwościami wykorzystania (co wielokrotnie podkreśla) znajomości z posłami Antonim Macierewiczem i Robertem Telusem, często odwiedzającym naszą gminę. Naciski parlamentarzystów na urzędników Wód Polskich powinny skutkować wysłaniem we wskazane miejsca ekip melioracyjnych do udrożniania koryt i kanałów niezbędnych do odprowadzenia wody z zalewanych obszarów.
Ze skąpej wypowiedzi rzeczniczki prasowej wynika, że poszkodowani gospodarze powiatu tomaszowskiego, których nieuprawiane pola i łąki pływają w bagnistej wodzie, powinni kierować pisemne protesty lub zażalenia na adres: Zarząd Zlewni Wody Polskie, ul. G. Narutowicza 9/13, 97-300 Piotrków Tryb. Należy również dzwonić pod numer kontaktowy 509-975-777. Informacje powinno się przesyłać listami poleconymi, stanowiącymi podstawę reklamacji zgłoszenia.
Pokaźna korespondencja, uzupełniona dokumentacją fotograficzną zabagnionych pól, wraz z naciskami telefonicznymi, może nareszcie oderwać urzędników zza ciepłych biurek i skierować do właściwej roboty w terenie. Ponawiajcie naciski w przypadku braku odpowiedzi na swoje listy i zawiadomienia.
Przypominamy, że koryta wymienionych rzek i strumieni szczelnie pozarasta sitowie o 2-metrowej wysokości. Tysiące łodyg trzciny tworzą skuteczną tamę, blokując i spiętrzając normalny przepływ wody. Cofająca się woda zalewa sąsiadujące z nimi pola uprawne i łąki, tworząc niedostępne nieużytki.
Działki przemokłego gruntu w pobliżu tych strumieni, porośnięte dzisiaj dywanami traw i zielska, przypominają bagniste galaretowate torfowiska, uginające się pod nogami. Wjazd traktorem z kosiarką lub inną maszyną rolniczą grozi jej zatopieniem!
Gospodarze Będkowa, Kolonii Będków, Gutkowa, Magdalenki i Prażek kolejny raz apelują do redakcji o prezentację bolącego problemu. Tracą bowiem ziemię uprawną, łąki, plony, dochody, płacąc jednocześnie podatki za nieużywane pola i łąki.
EmJot



Komentarze