Przez sen usłyszałam chór ptaków, radosny świergot, jaki można usłyszeć wiosną na naszych Źródłach.
- Jakże, przecież to jeszcze nie pora - pomyślałam - ale, w przyrodzie ostatnio tak wiele niespotykanych zdarzeń. Otworzyłam oczy i zobaczyłam rozświetlony telefon, który w sympatyczny sposób przywoływał mnie do rzeczywistości.
"Świat nie jest taki zły, świat wcale nie jest zły, niech no tylko zakwitną kasztany" przewijają się w głowie słowa piosenki i natychmiastowa reakcja rozumu - przecież to miały być jabłonie, więc skąd się wzięły kasztany? Osiecka chyba grozi mi palcem z Nieba (?). Tak, czy owak, wkrótce wiosna, na Źródłach usłyszę ptasi chór, w czaplich gniazdach wylęgną się pisklęta, kaczki wyprowadzą młode, wszystko się zazieleni nadzieją, bo przecież pandemii już nie ma. W ramach porannego rytuału, po pierwszych niezbędnych czynnościach, włączam radio - wiadomość uderza jak grom z jasnego nieba, poraża: Rosjanie zaatakowali Ukrainę!
Następne dni, jak wszyscy, śledzę wiadomości z Ukrainy. Trzynastu bohaterskich obrońców wyspy przywodzi na myśl nasze Westerplatte. Jestem dzieckiem wojny, czy moje życie ma się zamykać klamrą wojen? Szaleńców nie sieją, sami się rodzą, z matek i ojców, ludzi. Ktoś na Facebooku użył w stosunku do Putina określenia "dzikie zwierzę". Protestuję! Zwierzęta zabijają tylko w sytuacji zagrożenia, z głodu, ludzie...? Zwierzęta nie śmiecą, za wyjątkiem tych, które "użyźniają" trawniki, ale co mają zrobić, skoro zmuszono je do zamieszkania w blokowisku? Nie zabijają i nie śmiecą, bo kierują się instynktem, a nie wynaturzonym rozumem, w którym kalkulacja, chęć zdobycia władzy za wszelką cenę, dominacji, kłóci się z naturalnym prawem innych ludzi do wolności, godnego życia.
Patrzymy na dramat Ukrainy, ale jak napisała Nałkowska o dramacie getta - jesteśmy po tej stronie muru. Robimy, co możemy, zbieramy pieniądze, odzież, zgłaszamy gotowość przyjmowania Ukraińców pod swój dach. Odżyła tradycyjna, polska gościnność. Wielu tomaszowian skrzykuje się i jadą samochodami w stronę granicy, by służyć sąsiedzką pomocą. Putin, ucieleśnienie najbardziej zwyrodniałych cech, jakie drzemią w ludzkim rozumie, wyzwolił w nas, Polakach, uśpione dobro. Wznieśliśmy się (wreszcie!) ponad podziały, sympatie polityczne, a nawet pandemię. Czy zaśpiewamy jeszcze z radością i werwą "Na zielonej Ukrainie..."? Rozum wątpi, instynkt każe żywić nadzieję.
Emilia Tesz



Komentarze