Zabytkowe świątynie to nie tylko obiekty sakralne, ale też atrakcje turystyczne. Największą w naszym powiecie (znakiem rozpoznawczym) jest kościół św. Idziego w Inowłodzu, który zazwyczaj jest zamknięty. Wstęp na wieżę jest zabroniony, a w bezpośrednim otoczeniu świątyni wprowadzono zakaz robienia zdjęć dla celów komercyjnych.
Według przekazów kronikarza Galla Anonima z "Kroniki polskiej", romański kościółek został zbudowany w XI w. przez Władysława Hermana. Książę i jego żona, czeska księżniczka Judyta, długo nie mogli doczekać się potomstwa. Biskup krakowski Lambert doradził im, żeby wysłali poselstwo do klasztoru benedyktynów we francuskiej Langwedocji.
Tam znajdował się słynący cudami grób św. Idziego, który miał pomagać w leczeniu niepłodności. Książę Władysław modlitwy wsparł również hojnymi darami dla klasztoru (m.in. złotym posążkiem wielkości dziecka). Pomogło. Księżna Judyta urodziła syna, któremu dano na imię Bolesław. Szczęśliwy ojciec ufundował w podzięce kościół w Inowłodzu, ale też sieć świątyń ku czci św. Idziego w całej Polsce.
Księga zgniła, wieża zamknięta
W 2003 r. zagospodarowano teren wokół świątyni. Głównie z myślą o turystach, których w Inowłodzu było coraz więcej. Zbudowano nową drogę dojazdową, parking, wejście po schodach od strony Pilicy, taras widokowy. Rok później u podnóża kościoła stanął pomnik z wizerunkiem księcia Władysława Hermana i jego syna Bolesława Krzywoustego.
Jarosław Luteracki, pochodzący z Inowłodza plastyk, wyrzeźbił w lipie wielką drewnianą księgę, na wzór tej, którą przez wiekami spisał Gall Anonim. Został tam wyryty przekaz kronikarza na temat fundacji i budowy kościoła. Jednak nie ma już po niej śladu. Drewniana księga została w połowie zniszczona przez wandali. Pozostała część zamokła i zgniła. Konserwator nie wyraził zgody na postawienie nowej. Uważał, że romańskiego zabytku nie powinno się otaczać takimi pracami. - To była fajna sprawa. Przecież można było ten cytat z kronikarza umieść na trwalszym podłożu - uważa jeden z turystów odwiedzających kościółek.
Kościół św. Idziego na co dzień jest zamknięty. Nabożeństwa odbywają się tam tylko latem w niedziele, a dla grup zwiedzających otwiera świątynię kościelny (trzeba wcześniej uzgodnić termin). Od kilku lat jest zamknięte wejście na wieżę kościelną.
- Schody są bardzo strome i niebezpieczne. Trzeba też zabezpieczyć wnęki okienne - ostrzegał ks. Artur Szczepanik, proboszcz inowłodzkiej parafii.
Wszystko można naprawić, a inwestycja mogłaby się szybko zwrócić dzięki wprowadzeniu biletów dla wchodzących na wieżę. Tak jest w kościołach w wielu miejscach w Polsce.
Zakaz odstrasza turystów
Wiele kontrowersji wśród przyjeżdżających do Inowłodza wywołuje też tabliczka z zakazem fotografowania na terenie parafialnym wokół kościoła (i w samej świątyni) dla celów komercyjnych (m.in. sesji nowożeńców i zdjęć ślubnych). Zakaz wprowadzony przez miejscowego proboszcza obowiązuje od 2014 r.
- Przyjeżdżali do Inowłodza fotografowie i urządzali sobie przy kościele sesje na potrzeby albumów, które później będą sprzedawać. Tworzyli przed świątynią małe studia. Nawet nie zapytali mnie, czy mogą. Stwierdziłem, że tak dalej być nie może - tłumaczył proboszcz. - Nie mam tutaj żadnych roszczeń i pretensji wobec par młodych, tylko fotografów, którzy robią im zdjęcia. Przed taką sesją powinien przyjść do mnie i zapytać o pozwolenie - wyjaśniał w rozmowie z nami.
Zakaz obowiązuje do dzisiaj, chociaż niektórzy traktują go z przymrużeniem oka. - Na miejscowych już nie robi większego wrażenia. Przecież jak ktoś zrobi sobie zdjęcie, to ksiądz nie będzie ścigał. Rozmawiałem z nim, żeby może zdjąć tę tabliczkę, bo trochę odstrasza przyjeżdżających do nas turystów, ale na razie proboszcz nic w tej kwestii nie zmienił - mówi Bogdan Kącki, wójt gminy Inowłódz.
Trzeba chronić całą skarpę
Niedawno radni uchwalili program opieki nad zabytkami na terenie gminy Inowłódz. - Po to, żeby chronić nasze dziedzictwo. Jednak jeśli chodzi o kościół św. Idziego - największy zabytek na naszym terenie, to niewiele możemy zrobić. Sama świątynia i teren bezpośrednio do niej przylegający znajduje się w administracji parafii. Poniekąd możemy chronić wzgórze (otoczenie), na którym stoi świątynia. Kilka lat temu były tam plany budowy wieży telekomunikacyjnej, ale zablokowaliśmy tę inwestycję. W nowym planie zagospodarowania przestrzennego znalazły się zapisy mówiące o zakazie stawiania tam wysokich obiektów. Tylko niskie budynki, nawiązujące architektonicznie do tego miejsca, jak również obiekty turystyczne. Chcemy w ten sposób chronić walory historyczne i przyrodnicze tego miejsca. Cały teren miał też zostać objęty ochroną konserwatorską - mówi wójt.
Już w 2009 r. konserwator zabytków wszczął postępowanie w sprawie wpisania do rejestru zabytków otoczenia świątyni. Chciał objąć ochroną ponad 40 hektarów - od drogi wojewódzkiej nr 726 (ul. Tuwima) w stronę Zakościela, aż do skrzyżowania z drogą prowadzącą do Królowej Woli. W 2011 r. podjął nawet takie kroki, ale bez porozumienia z właścicielami działek w Inowłodzu i Zakościelu. Ci złożyli protest. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznało im rację i zakwestionowało decyzję konserwatora. Ponowna procedura nie została przeprowadzona. Wiele działek położonych wokół kościoła św. Idziego ma nieuregulowane sprawy spadkowe.
Całe wzgórze, na którym stoi świątynia, powinno być chronione. Ruchy ziemi na skarpie powodują pęknięcia murów świątyni i odchylenia jej południowej ściany. Niedawno kościółek został zeskanowany w technologii cyfrowej. W trójwymiarowym obrazie widać dokładnie strukturę murów i całej budowli. Za dwa lata skanowanie ma zostać powtórzone. Wtedy okaże się, jak prace trzeba wykonać, żeby ratować zabytek.
ag



Komentarze