O internetowych trollach słyszeli chyba wszyscy. Jak to działa? W uproszczeniu polega na przekazywaniu określonych przez zleceniodawcę treści w Internecie.
Przy pomocy zakładanych masowo kont w mediach społecznościowych generuje się komentarze o z góry ustalonej wymowie. W ten sposób podbija się pożądane cechy produktu, wystawia pozytywne opinie na forach itp. Najbardziej widoczne są tego typu internetowe przekręty, gdy wkraczamy w obszar polityki.
Zamieściliśmy na naszej facebookowej stronie dwa filmiki z wizyty Donalda Tuska w Tomaszowie. Zainteresowanie nimi przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Do środy (16 lutego) przekroczyły zasięg 550 000 odbiorców. Posypały się komentarze z całego świata. W większości nieprzychylne, bardzo nieprzychylne lub odrażająco wulgarne. Zadaliśmy sobie trud, aby sprawdzić konta kilkudziesięciu autorów wpisów. Sztampa - wąskie grono uwidocznionych znajomych, których strony zbudowane są na podobnych zasadach, podobny czas zakładania kont, kilka powielanych wpisów i brak jakichkolwiek osobistych adnotacji. Typowy prymitywny troll. Typowa jest również konstrukcja komentarzy. Bardzo krótkie, powielające kilka negatywnych określeń. Widać, że zleceniodawca nakazał używania zwrotów, które mają wywołać jak najgorsze skojarzenia: "ryży, Judasz, niemiecki, debil" powtarzają się w niemal każdym analizowanym wpisie. Co ciekawe - ten sam materiał, zamieszczony na stronie, gdzie wymagane jest logowanie, miał też sporo komentarzy, ale ich wydźwięk był zgoła inny - pozytywne i negatywne rozkładały się niemal po 50%. Ale tu nawet te negatywne nie były stekiem wyzwisk, ale uzasadnioną opinią. Po co to wszystko? Mamy myśleć, że skoro tak wielu ludzi ma takie opinie, to coś w tym musi być. Już klasyk propagandy, słynny niemiecki doktor, mawiał, że kłamstwo często powtarzane staje się prawdą. Ponadto socjologia uczy, że człowiek jako istota stadna ma skłonności do zgadzania się z poglądami otoczenia. Przypomina to nieco stado baranów, które gotowe są pójść na rzeź, bo tam idzie przewodnik stada.
and



Komentarze