- Miałam ciarki na plecach... Coś pięknego... To trzeba przeżyć, polecam - mówili widzowie po obejrzeniu spektaklu "Podróż do Betlejem" w Zakościelu. Już dziewiąty raz fundacja Proem przygotowała inscenizację wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat, które poprzedziły narodzenie Jezusa Chrystusa.
Muzyczna uczta i w drogę...
- W owym czasie wyszedł dekret od cesarza Augusta, aby spisano mieszkańców całego państwa. Szli więc wszyscy, każdy do swojego miasta, aby dać się zapisać. Wyruszył też Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do Betlejem, miasta Dawidowego - był bowiem z domu i pokolenia Dawida, żeby się zapisać razem z Maryją, zaślubioną mu, brzemienną. A kiedy się tam znajdowali, nadszedł dla niej czas rozwiązania. I wydała na świat Syna pierworodnego, owinęła Go w pieluszki i złożyła w żłobie, bo zabrakło dla nich miejsca w gospodzie - pisze ewangelista. Ten fragment czytamy przed rozpoczęciem kolacji wigilijnej.
Przewodnikami w drodze do Betlejem byli żołnierze rzymscy (Judea w tych czasach znajdowała się pod panowaniem Cesarstwa Rzymskiego).
Na dworze u Heroda
W scenie w szkole żydowskiej Rabbi naucza swoich uczniów. To nawiązanie do starotestamentowych proroctw, zapowiadających przyjście na świat Mesjasza,. Kolejne odsłony widowiska nawiązują do życia Maryi i św. Józefa i oparte są na przekazach ewangelistów. Archanioł Gabriel objawia się Maryi i zapowiada jej, że porodzi syna.
- Nie bój się, Maryjo, bo znalazłaś łaskę u Boga. Oto poczniesz w swym łonie i porodzisz syna i nadasz Mu imię Jezus... Duch Święty zstąpi na ciebie i osłoni cię mocą Najwyższego. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym - pisze św. Łukasz. - Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego.
Jak w starożytnym Betlejem
Największe wrażenie na publiczności zrobiło miasteczko zbudowane na wzór starożytnego Betlejem. Plemiona żydowskie (grupy widzów) wita tam poborca podatkowy.
W miasteczku można poczuć i usłyszeć, jak się żyło dwa tysiące lat temu. Żydówki handlują biżuterią, na straganach pełno rękodzieła. Unoszą się zapachy suszonych owoców, serów, wędzonych ryb i przypraw. Swoje warsztaty w miasteczku mają kowal, stolarz i garncarz. A w zagrodach stoją kucyki, kozy, osiołki, owce i alpaki. Przy wyjściu z miasteczka pielgrzymi spotykają śpiących przy ognisku pasterzy, których zbudził Anioł Pański, zwiastując narodziny Mesjasza.
- Byli w tej okolicy pasterze, czuwający nocą w polu nad swymi trzodami. I oto anioł Pański zjawił się wśród nich: jasność Pana opromieniła ich, a oni bardzo się przelękli. Anioł zaś powiedział do nich: Nie bójcie się! Oznajmiam wam bowiem wielką radość zgotowaną całemu narodowi: W mieście Dawidowym narodził się wam dziś Zbawiciel, który jest Mesjaszem i Panem. A oto znak dla was: Znajdziecie niemowlę owinięte w pieluszki i złożone w żłobie - czytamy w Ewangelii według św. Łukasza. Stajenka jest ostatnią odsłoną widowiska.
Zagrają jeszcze po świętach
W "Podróż do Betlejem" można się jeszcze wybrać od 6 do 9 stycznia przyszłego roku. Wstęp jest bezpłatny.
- Widowisko jest pokazywane od godz. 16.00 do 19.00, ale o rejestrację prosimy do godz. 18.00. Prosimy też mieć ze sobą maseczki. Ze względu na obostrzenia pandemiczne widzów organizujemy w mniejsze grupy. W sali koncertowej może być maksymalnie 30 procent obłożenia plus zaszczepieni. Cieszymy się, że wróciliśmy po ubiegłorocznej przerwie. W organizację przedstawienia jest zaangażowanych około 100 osób. Mamy kilkanaście osób, które grają Marię i Józefa, pięć wcielających się w rolę Heroda, siedmiu Mędrców ze Wschodu. Wszystkie zwierzęta występujące w widowisku są z naszego Zako Rancho. Konie i alpaki są używane w terapii osób niepełnosprawnych - mówi Edyta Wawrzyniak z fundacji Proem. - Cieszy nas duże zainteresowanie dzieci, które przy okazji poznają aspekt historyczny czasów chrystusowych. Dowiadują się, dlaczego rzymscy żołnierze pomiatali Żydami. Wiedzą, jakie waluty greckie, hebrajskie i rzymskie wtedy obowiązywały - dodaje.
ag



Komentarze