Wspaniała mama, która przez całe życie opiekuje się niepełnosprawnych synem. Dzielny tata, który po śmierci ukochanej wychowuje ich maleńkie dziecko. - To są wyjątkowi ludzie, bohaterowie - mówią wolontariusze tomaszowskiego rejonu "Szlachetnej paczki".
W Tomaszowie grupa ludzi o wrażliwych sercach działa w ramach "Szlachetnej paczki" już ponad dekadę. Prawie od początku wśród tych wolontariuszy jest Anna Walczak. - Zaczynałam w 2012 r., czyli nie było mnie tylko przy pierwszej edycji w naszym mieście. W tym roku mija już 10 lat, kiedy jestem w projekcie. Moi koledzy i koleżanki wolontariusze sprawili mi nawet niespodziankę, wręczając prezent na ten jubileusz. To było niesamowite - mówi pani Ania, która cztery razy była liderem rejonu tomaszowskiego "Szlachetnej paczki".
W tym roku jako zwykły wolontariusz przygotowywała pomoc aż dla siedmiu rodzin. - Potrzebowali właściwie wszystkiego. W paczkach znalazły się artykuły spożywcze i chemiczne, ale też pralki, lodówki, łóżka, zabawki i opał, który w tym roku jest tak bardzo drogi - wymienia.
Byli wdzięczni za wszystko
Wśród obdarowanych była pani, która poświęciła swoje życie na wychowanie niepełnosprawnego syna (już dzisiaj prawie 50-latka). Również młody mężczyzna, którego w tym roku spotkała niewyobrażalna tragedia. Jego ukochana zmarła tuż po porodzie. - Sam wychowuje maleństwo. Na pewno jest mu trudno, ale nie poddaje się, stara się o jak najlepsze życie dla swojego dziecka. O takich ludziach zamkniętych gdzieś w czterech ścianach swoich mieszkań mało kto wie. Oni nie przychodzą po pomoc, nie mówią jak to jest im źle. Potrafią cieszyć się ze wszystkiego, nawet z kilku minut rozmowy - mówi pani Ania. - Przez ostatnie miesiące było mnóstwo pracy, ale jeszcze więcej radości. Za każdym razem to duże przeżycie. Kiedy widzimy na twarzach tych osób radość, łzy szczęścia, to chce się po prostu płakać - dodaje
Daria Patrolska już ósmy rok jest wolontariuszką "Szlachetnej paczki". Trzy lata temu była liderem w Tomaszowie, a od dwóch lat odpowiada również za promocję akcji w całym regionie łódzkim. - Co roku to są niesamowite emocje. Przez dwa dni finału płaczę więcej niż przez cały rok, ale to są łzy radości i wzruszenia. Cieszę się, że znowu udało się pomóc. W tym roku przygotowywałam pomoc dla dwóch rodzin, których sytuacja finansowana w ostatnim czasie bardzo się pogorszyła. Potrzebowali węgla na opał, łóżka, żywności, artykułów chemicznych, laptopa do nauki, odzieży - wyjaśnia pani Daria. - Dla mnie to już taka przedświąteczna tradycja. Bez "Szlachetnej paczki" nie wyobrażam sobie świąt. Ten finałowy weekend jest zawsze szczególny - dodaje.
Akcja ciągle trwa
W rejonie Tomaszów pomoc dotarła w tym roku do 36 rodzin, a przy akcji pracowało bezinteresownie 22 wolontariuszy. - Dotarliśmy z pomocą do rodzin wielodzietnych, ale też wielu osób starszych, samotnych, chorych i dotkniętych tragedią życiową. Również takich, którzy stracili pracę przez pandemię. Ostatecznie znaleźliśmy pomoc dla wszystkich rodzin, jednak dwóch darczyńców w ostatniej chwili się wycofało. Nic na to nie poradzimy... Szybko zorganizowaliśmy zbiórkę dla tych rodzin. Potrzebują żywności, środków czystości, pralki i tony węgla - wyjaśnia Kinga Wochna, liderka rejonu tomaszowskiego.
- Odzew był bardzo szybki i pomoc już jest organizowana. Zachęcamy do wsparcia tych rodzin (więcej informacji pod nr tel. 505-608-370). Taka sytuacja zdarzyła się pierwszy raz w historii akcji w Tomaszowie - dodaje D. Patrolska.
Inni darczyńcy stanęli na wysokości zadania. Oprócz osób prywatnych byli wśród nich m.in.: Amber Tomaszowskie Morsy, DHL Express, Posiadało Sp. z o.o., Przedszkole "Zielony Gaj", I LO, ZSP nr 2. Uczniowie i nauczyciele z "gastronomika" przygotowali aż 42 paczki dla rodziny pani Teresy, w jednej z nich była lodówka.
Akcję w Tomaszowie wspomogli jak co roku żołnierze z batalionu logistycznego 25. BKPow. - Nosili, pakowali, wozili paczki do rodzin. Ze względu na obecną sytuację nie mogliśmy ich nawet poczęstować herbatą czy ciastem. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie inaczej. Dziękujemy wszystkim za dobre serca i okazaną pomocą - mówi liderka rejonu tomaszowskiego.
Ujazd też pomógł
Sztab "Szlachetnej paczki" był też w tym roku w gminie Ujazd (w Gminnym Ośrodku Kultury w Osiedlu Niewiadów). - Ostatecznie udało nam się znaleźć darczyńców dla 12 rodzin. Biorąc pod uwagę fakt, że działać zaczęliśmy dopiero na początku listopada, to uważam to za niezłe osiągnięcie. Podziękowania należą się głównie naszym dzielnym wolontariuszom, ale też darczyńcom. Nasi darczyńcy sprawili też radość potrzebującym, kupując im podarki związane z ich zainteresowaniami. Euforia była niesamowita. Koszt niektórych paczek sięgał nawet 6-7 tys. zł - mówi Paulina Wójciak, liderka rejonu w gminie Ujazd.
W całym kraju "Szlachetna paczka" dotarła do ponad 17 tys. rodzin. A łączna wartość zakupionych podarków wyniosła ponad 50 mln zł.
ag



Komentarze